Alex Kowalczuk – wyciągnij wnioski z własnego ciała #69

Alex Kowalczuk – wyciągnij wnioski z własnego ciała #69
 Spreaker
Podcasts
 Google
Podcasts
 Apple
Podcasts
 Spotify
Podcasts

Opis tego podcastu:

Kim jest Alex Kowalczuk? Z kim i jak pracuje codziennie i co go pasjonuje najbardziej? Jak dochodził do swojego sukcesu i wiedzy?

Alex sam o sobie mówi:

Z zawodu jestem „rozkminiaczem”. Jeśli mnie coś interesuje, to nie spocznę, póki nie rozkminię tego do najdrobniejszej cząsteczki.

Od kilku lat drążę tematy związane z ruchem oraz szeroko rozumianym treningiem siłowym. Staram się mieć jak najszerzej otwartą głowę. Uczę się z każdego źródła do którego jestem w stanie się dostać. Potem to krystalizuję, składam w sensowną całość żeby przelać to potem na moją drugą pasję czyli YouTube, a także warsztaty które prowadzę cyklicznie w całej Polsce.

Nie spawam czerepu w ramach jednej doktryny treningowej dlatego moje podejście cechuje się bardzo dużą wszechstronnością i aktualnością przedstawianych zagadnień. Innymi słowy eklektyzm na całego!

W rozmowie z Alexem usłyszycie m.in. o microdosingu czy choćby o samodzielności myślenia.


Zmieniła się nieco formuła podcastu – to, co jest dostępne w wersji finalnej, to nie wszystko!!!
Aby mieć dostęp do pewnego rodzaju bonusa – zmienionej formuły, gdzie na końcu każdy gość odpowiada na zupełnie randomowe pytania – zapisz się do newslettera:

https://michaldachowski.pl/live/

Zapraszam do odsłuchu tego i wcześniejszych odcinków #dachowskipyta


Zachęcam do subskrypcji kanału, jak również śledzenia innych kanałów:
www.michaldachowski.pl
IG: www.instagram.com/michal.dachowski.fizjo
FB: https://www.facebook.com/michal.dachowski.fizjo

Transkrypcja podcastu:

Witam serdecznie, to kolejny odcinek z serii „Dachowski pyta” ostatnim moim gościem był Krzysztof Szarski, Bydgoszcz, osteopata, fizjoterapeuta współpracujący z trenerem medycznym, mający swój gabinet, mówiący dużo o tym jak pracuje. Jeżeli jesteś ciekawy tego podcastu to zapraszam cię do odsłuchania go w Spotify na iTunes, ale też na YouTube. A dzisiaj kolejny podcast, kolejny gość, wyjątkowy gość, a jest nim.

Alex, z Athletic Development, witam wszystkich i dziękuję za zaproszenie.

Dziękuję, że się zgodziłeś i będziesz naszym gościem i odpowiesz na moje wszystkie trudne pytania. Co od ciebie mogę kupić?

Ja generalnie sprzedaję swoje rozkminki na YouTube, gdyż mi została przypięta może niesłusznie łatka specjalisty w dziedzinie naprawy, treningu medycznego. Ja siebie za takiego nie uważam, tak jak często podkreślam to na szkoleniach, ja jestem rozkminiaczem, ja mam 10-letnią rozkminę na temat ruchu, tego jak się powinno poruszać, żeby się nie psuć, albo jak się naprawić i to ogólnie sprzedaję.

Czyli sprzedajesz szkolenia, ale też można z tobą poćwiczyć indywidualnie?

Tak, na stronie adtrening.pl znajdziecie wszystkie moje szkolenia, treningi. Indywidualnie już teraz troszkę mniej, bo wyprowadziłem się na wieś i żyję na strasznym zadupiu.

Ale masz internet?

Internet mam, to już jest coś, w ten sposób sobie na razie działam.

Wspominasz na swoim kanale, że skończyłeś fizjoterapię, ale nie jesteś magistrem fizjoterapii, czyli jak ustaliliśmy przed tym spotkaniem, spędziłeś tam rok. Dlaczego się wyoutowałeś z uczelni i nie chciałeś być fizjoterapeutą?

Ja poszedłem na fizjoterapię jako na ostatni swój kierunek studiów, to już było moje piąte podejście do ukończenia wyższej uczelni i już wtedy byłem trenerem od paru lat, już wtedy się zajmowałem mobilką, już wtedy szkolenia prowadziłem, warsztaty dla ludzi i po prostu tą wiedzę, którą przekazywali na uczelni, po prostu to było coś, co się uczyło 50 lat temu. Jak cię boli kolanko, to trzeba zrobić prądu, albo poświecić laserkiem, albo jeszcze coś innego. I cały dzień mi schodził na to, żeby się uczyć jak kogoś razić prądem, żeby go kolano przestało boleć. Dlatego mi się to nie podobało, gdyż nikt się nie zajmował przyczyną danego problemu, tylko wszyscy starali się sprzedać i jak później będziesz sprzedawał ludziom zabiegi, ja nie jestem zwolennikiem takiego podejścia, dlatego też się wycofałem.

A skąd u ciebie zamiłowanie do treningu? Bo ty dużo trenowałeś dla siebie i zacząłeś rozkminiać siebie i od tego się pewnie zaczęło. Skąd ta rozkminka, skąd wyszedłeś, z jakiego treningu, jaka była twoja droga treningowa?

Klasycznie kulturystyka, bo dupeczki wiadomo, w świadomości nastolatka nim jesteś bardziej napakowany, tym bardziej cię dziewczyny lubią, co oczywiście nie jest prawdą i to jakoś się zazębiło, jedno za drugie i trafiłem w pewnym momencie na box crossfitowy, jeden z większych w Europie, czyli crossfit Wrocław. Bo robiłem kursy instruktora kulturystyki i musiałem zrobić gdzieś praktyki i akurat ten box był niedaleko miejsca mojego zamieszkania, więc spytałem czy mogę być pokemonem przez miesiąc, a oni mi podbiją pieczątkę. Siedziałem na recepcji, myłem podłogi, ogarniałem wódę dla szefa, tego typu zajęcia, nic nie związanego ze sportem, jak to zazwyczaj było na praktykach i jakoś się zaczepiłem i od słowa do słowa zacząłem prowadzić pierwsze zajęcia crossfitowe, później drugie, później odpaliłem grupę związaną z mobilnością i jakoś to wszystko poszło, że w tą stronę popłynęły moje myśli i działania.

Co sobie rozwaliłeś na treningu jako pierwsze?

Ja nic sobie nie rozwaliłem tak na poważnie, zawsze to były jakiegoś rodzaju bolączki, jak trenujesz kulturystykę to przychodzisz na trening, tutaj cię nadgarstek pobolewa, tu bark, ale zawsze mi się wydawało, że z tym jest związany ten sport, chcesz dźwigać żelastwo, to się pogódź z tym, że będzie cię boleć. Oczywiście to nie jest prawda, więc na szczęście dotarłem do takich informacji jak [ns 0:04:59] mnie pchnął w tą stronę, żeby skupić się najpierw na jakości ruchu, pokminić czy potrafisz odpalać prawidłowe mięśnie w trakcie tego ruchu, a nie będziesz borykał się z kontuzjami. I gdzieś tą drogą idę i od tamtej pory nie borykałem się z żadną poważniejszą kontuzją.

Nie chciałeś być fizjoterapeutą, to trener, trener przygotowania motorycznego, rozkminiasz, gdzie ty się widzisz? Do kogo z nas masz najbliżej? My, którzy powiedzmy nie będą tym rozkminiaczem czy myślicielem na temat treningu, tylko gdzie ty siebie widzisz jako osobę, która pokazuje jak trenować?

Mi się wydaje, że na dziś to jest trening funkcjonalny.

Tak modnie.

Teraz to modnie.

Jak 20 lat temu się mówiło, że funkcja to przysiad, ramy, tutaj musisz tak zrobić i tak ma wyglądać.

Ja mam takie wrażenie, że ludzie już nie wymyślają nic nowego, w sporcie już w sumie wszystko zostało wymyślone, tylko się redefiniuje co jakiś czas nowe pojęcia dlatego, że ludzie mają nowe informacje, nowe badania są i nowe maszyny, które potrafią nowe rzeczy odkryć w naszym ciele dlatego możliwe, że to jest staromodne, ale mi się wydaje, że z każdym pokoleniem ktoś ma nowy powie świeżości i nowy ogląd na tą sprawę. Dla mnie trening funkcjonalny to trenowanie funkcji pod tytułem człowiek, która nie ogranicza się tylko do back squatów, martwych ciągów i militarnych wyciskań, jak to się ma w zwyczaju określać trening funkcjonalny. Ale też nie robienie żonglerki stojąc na jednej nodze na piłce boso, to jest dla mnie dużo szerszy kontekst i człowiek moim zdaniem zawdzięcza swoją ewolucyjną przewagę nad resztą gatunków swoją ogromną różnorodnością ruchową. I to ogromną różnorodność ruchową należy kultywować na treningu, dlatego moje treningi często mogą wyglądać chaotycznie, bo ja przychodzę na trening nie mając w ogóle żadnych założeń co ja dzisiaj będę robił. Mogę zrobić jedną serię, mogę cztery, mogę to ćwiczenie pomieszać z innym, dlatego mam nawrzucane; kulturystyka, ćwiczenia trójbojowe, funkcjonalne, mobilka, elementy jogi i zauważyłem, że moje ciało to lubi i ciało moich podopiecznych też. Po prostu nie zatrzeciewiać się na dany rodzaj treningu, bo na tym cierpi twoje ciało, moim zdaniem.

Skąd zajawka na YouTube, dlaczego stwierdziłeś, że YouTube to to gdzie będziesz chciał się pokazywać i mówić ludziom jak trenować i jaka jest twoja filozofia, gdzie ty jesteś?

Śmieszna historia to jest, gdyż zaczynając swoją przygodę z kulturystyką zacząłem namiętnie oglądać takich ludzi jak Michał Karmowski, Radek Słodkiewicz, duzi panowie, klasyczna kulturystyka i oglądając te filmiki po dwie, trzy godziny dziennie, to już wtedy mi się pojawił pomysł, że fajnie byłoby mieć swój kanał na YouTube w przyszłości i móc pójść tą drogą. Po paru latach bycia trenerem zdecydowałem się w końcu, ze nagram pierwszy filmik i od tamtej pory to jest wspaniała przygoda dla mnie i sposób zarobku i bardzo jestem wdzięczny za możliwość tworzenia tych materiałów i mam nadzieję, że przynoszą one jakąś wartość dodaną dla osób, które oglądają ten kanał.

Usunąłbyś jakiś filmik ze swojego YouTube? Usuwasz filmy, które nie są tym w co teraz wierzysz czy robisz? Bo są pewnie jakieś stare filmiki, z których sam się śmiejesz, usuwasz, zostawiasz?

Zostawiam, gdyż ja czasem lubię sobie odpalić jakiś stary filmik i popatrzeć jakim byłem kiedyś głąbem, to jest takie sentymentalne trochę.

Jakość nagrania się dużo zmieniła, bo patrzyłem na twoje filmiki, to na początku pikseloda czasami się zdarzała, a dzisiaj to profesjonalne filmy z profesjonalnego aparatu, dobrze to wygląda.

Dzięki, to dobrze, to znaczy, że jakiś progres jest.

I też chyba łatwiej ci się mówi do kamery?

Zdecydowanie, to jest coś co często trzyma ludzi od spełniania swoich social mediowych marzeń, bo ja nie umiem mówić do aparatu, to jest skill jak każdy inny i jak spędzisz przed tym aparatem 10, 20, 100, 1000 godzin, to w pewnym momencie się nauczysz mówić i to będzie dla ciebie najbardziej naturalna rzecz na świecie, tak też było w moim przypadku. Ja swój pierwszy filmik nagrałem dwa razy u siebie na chacie żeby zobaczyć czy to się w ogóle nadaje do czegokolwiek i za trzecim razem poczekałem jak wszyscy wymkną, zamknie się siłownia o 22.00 i wtedy nagrywałem ten filmik, chyba ze dwie godziny mi zeszło, bo po prostu co chwilę się zacinałem. Każdy kto próbował coś nagrać przed aparatem wie, że to jest bestia, która cię onieśmiela.

Wszystko jest dobrze dopóki nie zaczyna się świecić czerwona lampka, przed to wszystko jest ładnie, ta lampa się pojawia z boku i nagle człowiek nie wiem co ma powiedzieć, jest taki motyw. Tak samo jest tutaj na podcaście, pierwsze podcasty, możesz do nich wrócić i zobaczyć jaka jest jakość i jaka nastąpiła zmiana na nagrywaniu, na jakości mikrofonu i kamery, którą mamy, tak samo tutaj wszystko upgrade’uje. Drogo wychodzi takie kręcenie na YouTube czy dzisiaj to tylko twoje chęci mówią o tym czy mogę nagrywać.

Chodzi o sprzęty?

Tak.

Nawet telefon komórkowy potrafi nagrywać lepszą jakość filmów niż jak ja zaczynałem z aparatem zabawę w YouTube, także to nie jest drogo i może być drogo, bo możesz popłynąć z wydatkami i kupić sobie drogie sprzęty, lampy i obiektywy, ale ja to lubię, po to zarabiam pieniądze, żeby na to wydawać. Dla mnie nie jest drogo, ale dla kogoś kto zaczyna to jak ze wszystkim, jak z czymś zaczynasz to po cholerę inwestować? Może się okazać, że za miesiąc ci się to znudzi, tak ze telefon, podstawowy mikrofon i możesz działać.

Twój ulubiony mięsień w ciele? Ja wiem jaki on jest, tylko czy trafię po wszystkich filmikach.

Dźwigacz jąder [śmiech]. Nie mam pojęcia.

Ja myślałem, że pośladki.

Pośladki? Nie.

Ty cały czas tam o pośladkach.

Bo ja generalnie kiedyś byłem ziomeczkiem od treningu dla kobiet i jakoś mi się zdarzyło, że praktycznie 99% moich podopiecznych to były babeczki i siłą rzeczy, co mówisz do kobiety jak przychodzi do ciebie na pierwszy trening? Proszę pani, wymodelujemy pośladki, tutaj troszeczkę odsłonimy kratę na brzuchu, ale nie będziemy za bardzo ruszać góry, żeby nie rozbudować, wysmuklimy uda i ta pani, „skąd pan wiedział?!” i działaliśmy. Dlatego mogłem sprawdzić na bardzo dużej grupie osób najróżniejsze ćwiczenia, tak że gdzieś tam to stało się w pewnym momencie moją specjalizacją.

Masz takie film, który mówi o kolanie i tam też jest pośladek, mówisz o tym, że [ns 0:12:37] średni działa mocno na to kolano i stabilizuje kolano, wytłumaczysz trochę dlaczego pośladek jest ważny dla kolana? Dlaczego tak sądzisz?

Cała noga stabilizuje się z mięśni, które otaczają biodro, bo często jest takie moim zdaniem podejście, ze to czworogłowy stabilizuje kolana, pewnie coś tam i robi, ale moim zdaniem to jest właśnie pośladkowy, który zarządza tymi rotacjami. Oczywiście on nie gra sam w tej drużynie, tam jest masa przewodzicieli i kulszowo-goleniowe. Generalnie rozpatrywanie ciała pod kątem jednego mięśnia jest bez sensu, to wszystko działa jako jedna, dobrze zgrana drużyna, przynajmniej tak powinno działać, ale od pośladka najczęściej warto sobie zacząć, gdyż zauważyłem, przebadawszy setki osób, że większość z nich boryka się z taką amnezją pośladkową.

KBD, znasz ten skrót?

Nie.

Kompletny brak dupy.

[śmiech] Tak, dokładnie z tym się boryka. Dlatego na te pośladki kładę duży akcent, ale to nie jest tak, że ktoś przychodzi i robimy tą dupę do upadłego, zajmujemy się też wzorcami oddechowymi, corem i innymi mięśniami, więc to nie jest tak, że tylko ten pośladek. Jeszcze odnośnie kontuzji, ostatnio nawet robiłem o tym materiał, że coś mnie zaczęło pobolewać kolano i myślałem, że może pośladek jest osłabiony, a tu okazuje się, że wręcz przeciwnie, on jest za mocny i ściąga to kolano w dziwną stronę, poprzez pasmo biodrowo-piszczelowe i to przewodziciele są za słabe i trzeba było przewodziciele ruszyć, żeby puściło kolano. Więc każdy przypadek jest bardzo indywidualny i trzeba do tego tak też podchodzić.

Pierwszy trening z tobą, co robisz na tym treningu? Badasz sobie człowieka, czy zaczyna się ruszać i patrzysz co robi źle i to poprawiasz? Którą wizję przyjmujesz?

Ja zrobię taki podstawowy assessment, nie jest on jakoś superzaawansowany, chodzi mi o to, żeby wyznaczyć jakiś kierunkowskaz, bo w trakcie pracy z daną osobą po drodze wychodzą jakieś smaczki, które trzeba zaadresować. Ale na początku patrzę jak dana osoba stoi, czy potrafi się wystabilizować na jednej kończynie, może jak zakresy w biodrze, stawie ramiennym, jak oddycha, czy potrafi zaktywizować dane grupy mięśniowe, które mi będą potrzebne do wykonywania podstawowych ćwiczeń, takie naprawdę podstawowe rzeczy. I na bazie tego zaczynamy pracować i w trakcie tej pracy wszystko jest dopracowywane, aż znajdujemy drogę dla danej osoby, którą podążamy i tak to mniej więcej wygląda.

Kręgosłup i wszystkie mięśnie dookoła ma być stabilny, mobilny? Jak podchodzisz do tych dwóch słów, co ma się zadziać w kręgosłupie żeby dobrze funkcjonowało i czy zgięcie zabija?

To jest znowu science siłowniowy, że kręgosłup nie może się ruszyć, on musi być w swojej neutralnej pozycji, najlepiej przez 24 na dobę, to jest coś, co go oczywiście zabija. My wychodzimy w naszym podejściu athleticowym, że najpierw szukamy tej stabilizacji i jak ją znajdziemy to zaczynamy działać z mobilnością, czyli wszystkiego rodzaju skręty, rotacje, to jest wszystko co kręgosłup potrzebuje do tego, żeby być zdrowym, bo on tak został zaprojektowany. Całe nasze ciało zostało zaprojektowane do ruchu i taka stagnacja, że siedzimy, albo jesteśmy zaspawani w jednej pozie, nawet tej naturalnej, najlepszej, to nie jest nic dobrego. To jest najlepsza pozycja i koniec, bo często mi piszą ludzie w komentarzach, że jestem debilem i to nie tak ma być.

I że krzywo siedzisz i krzywo trenujesz?

Że kręgosłupem można poruszać w trakcie treningu, to nie jest prawda.

Że cały czas ma być sztywno? I stabilność nad mobilność.

Tak. I potem widzimy tych sztywnych ludzi, ja nie chcę nikogo obrażać, ale możemy zobaczyć, że kulturyści czy dwu-, trój-, boiści to ich adaptacja ciała jest taka, że jest bardzo sztywno, bo podnosimy bardzo duże ciężary i jak zobaczysz to ciało tą rotację z kręgosłupa, którą powinniśmy mieć, odzyskuje w innych miejscach w ciele. Czyli te osoby chodzą jak kaczki, czyli ta rotacja z biodra zostaje odzyskana, albo jest problem z górą, jest masa problemów w ciele, kiedy przestajemy nim pracować tak, jak ono tego chce.

Znasz ruch, którego nie powinniśmy wykonywać w naszym ciele? Jest taki ruch, który jest zakazany, albo że nie wolno?

Ja dochodzę do tego momentu, że widzę, że jeśli jakiś ruch był zakazany w naszym ciele, to by go tam po prostu nie było, nie mielibyśmy możliwości wykonania tego ruchu. Wszystko co jest w naszym ciele jest efektem milionów lat rewolucji, która dopracowywała z roku na rok to nasze ciało i na ten moment nasze ciała są najlepsze jak się tylko da.

Jak się powinniśmy ruszać? Dzisiaj słucha tego podcastu ktoś, kto nigdy się nie ruszał, od czego on powinien zacząć swoją zabawę i przygodę z ruchem?

My zawsze zaczynamy od oddechu, to jest dość modne i moim zdaniem słusznie, gdyż do oddechu jest podpięte absolutnie wszystko w naszym ciele, od naszych psychicznych spostrzeżeń odnośnie świata, do fizycznego funkcjonowania wszystkich naszych podzespołów, więc skupiamy się na tym jak oddychamy, jak stabilizujemy nasz kręgosłup, nad pracą nad biodrem. Czyli wychodzimy od centrum i rozchodzimy się na zewnątrz, jak tutaj jest wszystko okej, to przechodzimy do kolejnego, patrzymy co tu się dzieje, jak tu jest okej, to przechodzimy dalej, jak nie jest okej, to pracujemy nad tym, aż będzie okej i przechodzimy dalej. I taką osobę najpierw stabilizujemy, uczymy oddychać i zarządzać podzespołami ciała, a dopiero później przedstawiamy ćwiczenia, które to wszystko pogwałcają i zaczynamy się ruszać jak człowiek. Ale to jest największy fuck up naprawiania ludzi, że to jest bardzo długotrwały proces. Ta zmiana adaptacyjna to nie jest tak, że pójdziemy na jeden trening, tak jak większości się wydaje, Aleks tutaj pyknie, tu naciśnie, tam rozciągnie i już jest git. Czasem rok, półtorej czy dwa lata pracy do tego, żeby dojść do momentu, w którym mogę przedstawić osobie ćwiczenia prawdziwe, funkcjonalne, gdzie wykorzystujemy i rotacje i zgięcia i funkcje dynamiczne naszego ciała.

A nie jest trochę tak, że my układając trening i dzieląc go na naukę oddechu, prawidłową, przeponową, to czy dając takie szlify, że tu musi być tak, a dopiero potem dowolność, nie robimy sobie trochę tak, że ludzie mówią; to jest trudne, nie chcę tak robić, ja bym wolał pójść i poćwiczyć i dopiero później się nauczyć?

Oczywiście, dlatego to jest bardzo niewdzięczna robota, która ogranicza cię do wąskiego grona ludzi, którzy są gotowi na wycofanie się i zaczęcie wszystkiego od początku. Ja miałem naprawdę dużo podopiecznych, którzy podchodzili troszkę olewkowo, że co tam to oddychanie i w dalszym ciągu ten problem, z którym do mnie przyszli nie został wyeliminowany. Miałem też ziomków, którzy naprawdę sukcesywnie, codziennie robili ćwiczenia, które były do zrobienia, takie nieseksowne ćwiczenia oddechowe, stabilizacyjne i ja widzę jak pięknie oni się teraz poruszają i jak są megazadowoleni z tego jak ich ciało pracuje. To nie jest dla każdego, jak ktoś chce iść podnosić te ciężary i nie obchodzi go co się dzieje z jego kręgosłupem czy przeponą to niech idzie.

Zawsze wróci.

Albo wróci, albo nie wróci, albo będzie chodził na te prądy, bo raz idziesz i jesteś wyleczony.

10 jest minimum. Kiedy kończysz współpracę ze swoim podopiecznym? Kiedy mówisz mu; okej, to co ja cię nauczyłem i to co zrobiłem jest wystarczające, teraz idź sam? Czy jednak trzymasz ich i kontrolujesz przez cały czas kiedy tylko możesz?

Nie, ja nie chcę przywiązywać podopiecznego do siebie, moim zadaniem jest osobę nauczyć świadomości we własnym ciele i żeby ta osoba zaczęła trenować samemu. Ja raz do roku wyjeżdżam na dwa miesiące w podróż i najczęściej to się wtedy odbywa, że to jest czas kiedy ta osoba sama trenuje i najczęściej do mnie nie wraca, bo już mówi sobie, że w sumie potrafię sam. Czasami mi się zdarzało, że ktoś przychodził, komputerowy embrion, że już go wszystko boli, a po roku czy półtorej osoba się zajmowała triathlonem i sportem jako takim i w tym momencie kończyła się nasza współpraca. Z niektórymi osobami współpracuję do dzisiaj, spotykam się z nimi na przykład raz na dwa miesiące, żeby skontrolować, dać może nowe fazy do treningu, to różnie bywa.

A idealny czas na współpracę z tobą, żeby osiągnąć sukces to?

Rok.

Fajny czas, taki idealny, bo pół to się trochę naprawi, trochę wyjdzie i nie ma tego przyzwyczajenia, a po roku jest opcja, że on rzeczywiście umie sam ćwiczyć.

Tym bardziej, że zauważyłem, że nigdy w życiu nie wyczyścisz czegoś wszystkiego na 100%, bo nawet ja tego nie umiem zrobić, ja nie mam tak obszernej wiedzy, żeby się zająć absolutnie wszystkim. Ale czasem komuś wystarczy te 10, 15, 20% zmienić i już to jest na tyle okej, że ta osoba może przeżyć swoje życie bez bólu. Więc my już się nie uganiamy za jeleniami i nie polujemy, nie budujemy chat, więc nam te zdolności motoryczne nie wiadomo jakie już nie są potrzebne.

Jesteś na wsi, to możesz podobno polować u siebie.

Nie wiem czy miałbym aż na tyle jaj, żeby zabić jelenia czy dzika, ale nawet tutaj jak popatrzysz na nowoczesnych wieśniaków, to w białych klapeczkach, biała koszulka, białe spodenki i jedzie na pole swoim kombajnem, który ma telewizor i masaż, więc to jest zupełnie inny świat.

Czym się ludzie najbardziej psują? Powiedziałeś o embrionie, który siedzi przed komputerem, komputery nas psują, czy my się sami psujemy? I co innego psuje ludzi według ciebie?

Taki statyczny obraz życia mi się wydaje. Ciało zostało stworzone do ruchu, najprawdopodobniej mamy tak dobrze rozwinięty mózg przez tą mnogość ruchów, którą możemy wykonać. Jest nawet takie zwierzątko, które się często przywodzi jak żachwa, nie wiem czy słyszałeś o takim pasożycie w morzu, który normalnie ma prymitywny mózg i rdzeń i dopóki to stworzątko sobie pływa i szuka swojego żywiciela, to wszystko jest utrzymywane przy życiu, ale w momencie, w którym się przykleja do tego żywiciela, ono już się nie będzie nigdy w życiu poruszać, przez co zżera swój mózg, rdzeń i cały układ nerwowy. Więc to jest pokazane, że zwierzęta mają tak rozbudowane mózgi po to, żeby się ruszać i mi się wydaje, że to najbardziej nas zabija, gdyż z tym ruchem jest powiązane wszystko, problemy z trawieniem i wydalaniem pokarmów, to też jest związane z ruchem, nie ma tej pracy rotacyjnej kiedy chodzimy, więc to wszystko nie jest masowane i przepychane. Te wszystkie pozamykane pozycje zamykają ci przeponę, więc nieprawidłowo oddychasz, te mięśnie starają się uratować kręgosłup, więc się spinają, układ nerwowy to wszystko spina, więc statyczny obraz życia niszczy nas najbardziej.

Siedzenie to jest to, co zabija? Czy ogólnie statyka?

Wydaje mi się, ze ogólnie statyka. Ja pracowałem kiedyś przez parę miesięcy w Amsterdamie jako kelner i wiem, że stanie w jednej pozycji też potrafi zabić.

Teraz modne jest ‘sitting is second smoking’ i wszyscy w biurach wstają i myślą, że będą zdrowi. To jest takie podejście, że coś lepszego niby, albo na piłce usiądę i będę miał lepiej niż na krześle.

Właśnie, to jest trochę bardziej skomplikowany temat. Jak twoje ciało jest wytrącone z punktu równowagi to możesz sobie robić co chcesz, a i tak nie będzie git.

Mamy ruch, który jest zdrowy, a kiedy ruch przestaje być zdrowy? Kiedy masz objawy, czy co się może wydarzyć, że tego ruchu będzie u ciebie za dużo?

Najlepszym objawem jest po prostu ból, ciało w ten sposób mówi nam, że coś się dzieje nie tak, dziwne napięcia, coś się dzieje wokół stawu co nie jest przyjemne, każdy to zna. Kolejną rzeczą jest to kiedy na następny dzień się budzimy i jesteśmy tak „pozakwaszani” i jesteśmy tak rozwaleni po następnym treningu, że ciężko nam się ruszać, dla mnie to jest sygnał, że przesadziliśmy. Wiadomo, że lekkie zakwasy są fajne i przyjemne, ale jak nie jestem w stanie na klopa siąść, to już jest problem. Kolejna sprawa, kiedy mamy problem z wysypianiem się, to jest takie przetrenowanie. Mamy problem z nastrojami w trakcie dnia, to są sygnały, które nam ciało wysyła, że za dużo tego ruchu było na przykład na treningu i tym się kieruję jeśli chodzi o dobieranie odpowiedniej dawki ruchowej. Bo dla większości osób to jest takie, że przychodzą na trening i myślą, że teraz będziemy trenować jak Rocky, będziemy przewalać te bale, podciągać się do góry nogami i to wcale nie jest tak. Często nawet pół godziny pracy nad otworzeniem klatki piersiowej, nad zaktywizowaniem mięśni core, popracowanie nad mięśniami okołobiodrowymi to już wystarczy, to jest wystarczający bodziec do tego, żeby osoba już zaczęła iść w dobrym kierunku.

Złapałeś teraz zajawkę na układ nerwowy, dobrze to wykminiłem?

Tak, trochę złapałem. Bo to jest odpowiednia kolej rzeczy, kiedyś myślisz, że mięsień jest spięty, ale w końcu zdajesz sobie sprawę po swoich wszystkich rozkminach i researchu, że mięsień to jest taka tępa tkanka, ona nie myśli i nie podejmuje decyzji, ona robi to, co jej układ nerwowy każe i ten układ nerwowy jest nadrzędnym układem nad całą resztą i nawet jak spina mówi, to układ nerwowy wyhodował sobie mięso do tego, żeby się móc przemieszczać. Więc jeśli chcemy coś zmienić, to trzeba pracować u źródła.

A jak chcesz pracować treningiem na układ nerwowy? Bo jednak wszyscy myślimy, że ćwiczymy mięśniem, może powięzi, może więzadła, niektórzy jeszcze do tego dołożą, ale jak my chcemy trenować układ nerwowy? Jak ty to robisz?

Właśnie nie możesz ćwiczyć mięśni nie trenując wszystkich innych układów, to tak się nie odbywa, nie jesteś w stanie tego zrobić, dlatego sam trening trenuje układ nerwowy. Do oddychania jest podpięte wszystko, to nie jest żadna nowość, [ns 0:29:19] to już od tysiącleci mówili, naucz się oddychać, a nie będziesz miał problemów w życiu i poprzez ten oddech możemy bardzo mocno działać na to jak nasze ciało pracuje i na ten układ nerwowy. Polecam podcasty doktora Hubermana, który w piękny sposób tłumaczy to jak przez oddychanie możemy wpływać na przełączanie się pomiędzy naszymi układami nerwowymi. Kolejna sprawa, gdzieś się powoli zaczynamy wkręcać z Łukaszem, moim współpracownikiem w trening wzroku, optometrię, pewnie mało kto wie, że oczy to jest mózg, to są jedyne części nasze, które [ns 0:29:49]. Dlatego są jakieś wtyczki do tego, żebyśmy mogli trenować nasz układ nerwowy. Dodatkową fazą jest neuroplastyka, w którą zaczynam się mocno pogrążać, bo nagrywam cały kurs o neuroplastyce.

Co to jest neuroplastyka?

To jest zdolność naszego układu nerwowego do adaptacji. Mówi się nawet, że on jest zbudowany do zmiany, więc przez nasz czas, w którym my dorastamy, do 20-25 roku życia, gdzieś pewne schematy i programy są instalowane w naszych głowach, które później będą definiować jak wygląda nasze życie. To już dużo szerzej patrzymy niż na sam kontekst stricte treningowy, ale musimy sobie zdać sprawę, że jesteśmy chodzącymi algorytmami i jeśli ten algorytm jest gdzieś spieprzony to on będzie cały czas objawiał się w naszym życiu. Przykład jest taki, że jeśli nie masz poczucia własnej wartości poprzez wychowanie w rodzinie, to będziesz miał duże problemy w życiu w kontakcie z innymi ludźmi. Ale ty na ten program jesteś w stanie wpływać poprzez tą neuroplastykę, możesz pracować nad nim, instalować w siebie programy, które cię wspierają ii wywalać do kosza te, które zatruwają ci życie. Więc to też ma duży wpływ, jeśli osoba jest cały czas spięta i niezadowolona ze swojego życia, to wszystko będzie miało odzwierciedlenie w jej ciele. Czyli mowa ciała, którą każdy podświadomie kuma to jest właśnie coś, co spływa od góry do dołu, więc nad tym też wypadałoby popracować.

Nie jest trochę tak, że my mówimy, że to układ nerwowy, a dalej robimy te same rzeczy? Czyli dalej podnosimy, mobilizujemy, walczymy o siłę, moc, wytrzymałość, prędkość, wszystkie te czynniki, tylko teraz mamy układ nerwowy to powiedzmy, że trenujemy mózg, a nie ciało. Nie jest trochę to takie podejście, że tylko zmieniliśmy formę mówienia?

Możliwe, ale to wszystko już zostało wymyślone, te treningi, które się teraz odbywają, piłki lekarskie, to już w latach 60-tych robili, tylko że ludzie z nowym poziomem zrozumienia podchodzą do danego tematu. Czyli kiedyś jak zaczynała się mobilka, że ludzie rolowali się na tych piłkach i rolerach i zwiększały im się zakresy ruchu, to czy oni będą wiedzieć, że to im mięsień się rozluźnił czy układ nerwowy im puścił do nowego zakresu? W ostatecznym rozrachunku zwiększyli swój zakres, z którym później mogą coś zrobić. Ale dla takiego treningowego Staszka, który nie jest trenerem to pal licho czy on będzie myślał czy to powięzi, czy układ nerwowy, ale dla mnie jest to ważne, gdyż małe smaczki mogą mi pomóc w jeszcze lepszym pomaganiu swoim podopiecznym.

Czyli dalszy rozwój, bo łapiemy mięsień, powięź, więzadło, wiemy o tym wszystko, albo dużo i idziemy w nowy kierunek; układ nerwowy. A o oczach zacząłeś trochę mówić i treningu oczu, co tam wykminiłeś, co zobaczyłeś?

Ja na początku zawsze kminię na sobie a później staram się to przekuć na informacje dla całej reszty, na przykład, że mam spięte prawe oko, nie wiem dlaczego, byłem u okulisty i wszystko jest git. Okazuje się, że moje prawe oko jest okiem dominującym, czyli ono pracuje dużo więcej, dlatego się pewnie spina i automatycznie jeśli dane oko jest dominujące, to moje ciało będzie chciało wywalić je do przodu, żeby jeszcze lepiej mogło pracować. Więc popatrz jaka śmieszna relacja, jeśli masz jedno oko dominujące, zaczynasz skręcać lekko głowę przez cały czas, to ma później echo w całym twoim ciele, bo lekki skręt na samej górze, tam gdzie wychodzi rdzeń kręgowy będzie miał wpływ na całe ciało. Więc niby taka informacja, która dla przeciętnego człowieka nic nie powie, ale dla mnie to już może być wskazówka do tego co można dalej zrobić z daną osobą, która jest poskręcana, że nie tylko na miednicy można szukać, ale też w oczach. Jeśli mamy jakiś problem ze wzrokiem, albo uchem środkowym to bardzo ciężko nam wyprowadzić dany ruch, bo to są podstawowe zmysły, którymi nasz układ ruchu orientuje się w przestrzeni i jeśli mamy jakieś wady to już ten ruch nie będzie wyprowadzany taki jak być powinien. Więc widzisz, że to jest nowe pole do pracy z daną osobą.

Kiedy mam to zrobić? Jeżeli mam klienta, który nigdy nic nie trenował i zacznę mu mówić o oczach to on popatrzy na mnie i powie; ‘panie, ja tu chciałem potrenować, a nie ćwiczyć sobie mięsień okoruchowy’. To jest na końcu kiedy to nie idzie, czy to jest jako dodatek do wszystkiego innego, co powinniśmy robić na poziomie treningowym?

To jest dodatek, ja zaczynam od totalnych podstaw, też warto, żeby człowiek się nie zraził. Ja może nie mam problemów, że do mnie przychodzą ludzie z przypadku, bo do mnie jak ktoś już idzie, to wie do kogo idzie, więc nie ma, że jest zdziwienie, że będziemy pracować nad przeponą, a ja chciałem bicepsy robić. Dlatego ja z tym problemu nie mam, ale tego typu rzeczy można wprowadzać jak mamy ogarnięte podstawowe rzeczy i człowiek wie nad czym pracujemy. Najczęściej po miesiącu takiej pracy nad mięśniami stabilizacyjnymi, nad oddechem, już osoba zaczyna widzieć pierwsze rezultaty tego treningu, że coś tam mniej ją boli, zaczyna się lepiej czuć, ma więcej energii w trakcie dnia, to może jednak ten gościu ma rację, może posłuchajmy się go i wtedy można mu powiedzieć ciekawostkę o oczach i tak dalej.

Co mówisz osobom, które powiedzą ci o tych oczach, że tego nie ma w EBM, to jest niepotwierdzone i robisz głupoty?

Najwidoczniej robię głupoty. To samo mi mówili ludzie, którzy widzieli jak ileś lat temu rolowałem się na piłkach i owijałem się dentkami rowerowymi a’la [ns 0:36:30], że jestem głupkiem i co ja wyprawiam, a okazuje się, że teraz co druga osoba szaleje na wałkach.

Jak reagujesz na hejt na YouTube? Jak cię cisną w komentarzach, brałeś to do siebie czy wiedziałeś, że to będzie?

Wiedziałem, że to będzie, ale ciężko tego nie brać do siebie zwłaszcza na początku, jak ktoś ci takiego mentalnego liścia strzeli w mordę, a ty się napracowałeś i spędziłeś 10 godzin żeby nagrać, złożyć to, a ktoś ci mówi ‘chujowe’, to po cholerę ja to robię? Ale teraz czasem to jest specyfika tego zawodu, hejty będą i były i z tym się trzeba pogodzić. Jeśli ktoś jest niekulturalny i rzuca mięsem to usuwam jego komentarz.

Czyli usuwasz, nie komentujesz tego komentarza?

Najczęściej nie, czasem też mam gorsze dni gdzie pojadę, to nigdy nie jest dobre, takich jadowitych zachowań trzeba unikać w życiu, ktoś cię pojechał, to jest jego problem, nie twój.

Kogo chcesz widzieć u ciebie na szkoleniach? Dla kogo one są? Kogo chcesz zobaczyć, aby my pomóc zdobyć nową wiedzę? Fizjoterapeuci, trenerzy, ludki, którzy chodzą i ćwiczą? Kogo chcesz widzieć?

Ja widzę wszystkich, od fizjoterapeutów do ludzi, którzy nie mają pojęcia na tematy, o których mówię, bo ja staram się przekazywać to, co mi się udało wykminić w jak najbardziej przystępny sposób. Wydaje mi się, że po kanale to też widać, dlatego ludzie przychodzą na te szkolenia, tam nie ma rzucania nazewnictwem, nazwami łacińskimi, to wszystko jest proste, po prostu weź i zacznij to robić, na takiej zasadzie. Pokazuję co można podziałać, bo głównie chodzi o to by z kimś podjąć dyskusję na temat jego ruchu i świadomości jego ciała i to wystarczy do tego, żeby kogoś pchnąć w dobrą stronę i wcale nie musi znać wszystkich nazw mięśniowych, przyczepów i tak dalej. Ja celuję jednak nie w sportowców, nie w fizjoterapeutów, bo dla większości fizjo to też jest znana wiedza, ale bardziej w zajawkowiczów i trenerów, to jest moja grupa docelowa.

Na YouTube masz filmik zatytułowany „Ból kolana – wszystkie rozwiązania”, dajesz jedno rozwiązanie i jeśli komuś to nie pomoże i będzie z tego problem? Bo tak jak powiedziałeś, tych problemów w kolanie może być dużo, a tam na jednym filmiku nie rozkminiasz wszystkiego, to jest nierealne, a nie boisz się, że ktoś ci powie ‘to nie pomaga, mówiłeś, że pomoże na wszystkie bóle, a nie pomaga i co teraz mam zrobić jeżeli nie pomogło?’.

Po pierwsze ta osoba nie zapłaciła mi za ten filmik, dostała go za totalny gratis, darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby, jest takie przysłowie i ludzie, którzy nie prowadzą kanału, nie kumają pewnej zależności, która jest związana z YouTubowym algorytmem.

To jest clickbait tak zwany.

To jest clickbait i jeśli tego clickbait nie zastosujesz, to ten filmik nie dotrze do bardzo dużej części odbiorców, dlatego ludzie często się pieklą; ‘jak mogłeś mnie oszukać?’, ale nie oszukałem cię, starałem się dać jak najbardziej wartościową treść z mojej strony i film, czy miniaturka jest taka, żeby móc bawić się w YouTube. Jeśli nie skupiasz się na clickbait, to twój kanał się nie rozwija, to jest przykre, tak nie było kiedyś na YouTube, to jest wymysł ostatnich dwóch, trzech lat, ale jak chcesz być youtuberem to musisz to brać pod uwagę.

Dużo moich gości nie rozumie, wciskam im jakiś temat potem i mówią ‘nie, Michał, tak nie możemy, to jest nieprawda’ i to nie o to chodzi, tutaj musi być coś co strzeli do góry na słupki i zobaczy cię więcej osób. Niektórzy się nie zgadzają i trzeba tematy zmieniać, ale wszystko dla moich gości. Gdzie ty chcesz się rozwijać, jaką przyszłość widzisz dla siebie?

Ja cały czas trenuję i wyciągam wnioski ze swoich treningów i treningów ze swoimi podopiecznymi i to jest dla mnie najważniejszy rozwój. Kiedyś czytałem książki, kupowałem kursy onlinowe, dalej czasem jakieś kupię jak ktoś mi się bardzo spodoba, ale jestem już na etapie swojej ścieżki, że potrafię wyciągać wnioski z własnego ciała i to jest dla mnie bardzo duży rozwój.

A skąd to czerpałeś? Miałeś takie szkolenia, albo książki, wykłady, szkolenia online, które wywarły na ciebie strasznie duży wpływ i zmieniłeś wizję świata?

Pierwsza to oczywiście Kelly Starrett „Bądź sprawny jak lampart”, wtedy jeszcze pracowałem na recepcji i tam była na pulpicie spiracona, angielskojęzyczna wersja tej książki, bo jeszcze nie było polskiego tłumaczenia i ja przychodziłem codziennie po pracy do domu i dwie godziny ze słownikiem siedziałem. Bo to była pierwsza moja książka, którą przeczytałem po angielsku i przebrnąłem przez ileś stron i to dało mi bardzo dużego kopa zarówno do mojego angielskiego języka, który jest moim zdaniem niezbędny, jeśli chcesz się uczyć na jakikolwiek temat.

Być na bieżąco z nowościami.

Tak, dokładnie, być na bieżąco i dużego kopa jeżeli chodzi o rozwój mojej kariery. Później był McGill, później był Naudi z „Functional patterns”, od niego bardzo dużo informacji zaczerpnąłem. Teraz to jest Andreo Spina i też moje własne doświadczenia. Może to będzie troszkę niepopularne, ale ja lubię stosować microdosing THC do treningów, gdyż to mi otwiera wewnętrzne oko na to, co się dzieje w moim ciele.

Warto to wytłumaczyć, bo ja też nie wiem o czym teraz powiedziałeś?

Zajarać lekkiego blanta przed treningiem, nie żeby nie dojść na ten trening, tylko po prostu nie przesadzając, wziąć jednego, dwa buchy i pójść na trening. Bo naprawdę tyle informacji jakich ja się dowiedziałem po takich treningach to jest sztos.

Że lepiej się czujesz, czy jesteś rozluźniony czy lepiej zczytujesz informacje z całego ciała?

Lepiej informacje jestem w stanie zgarnąć. Czasem wykonując ćwiczenie, które wykonywałem od roku i okazuje się, że tutaj dokładniej czuję przebieg tej taśmy, o której mówił Myers. I dokładnie jestem w stanie pobawić się tym ruchem, żeby pokminić jak się układają te powięzi i taśmy, jakie mięśnie się odpalają.

Wiesz, że temat tego odcinka to będzie ‘zapal bucha przed treningiem’.

Bardzo dobry clikbait! Dla mnie zielone światło.

A czego zakazujesz swoim ludziom?

Niczego, każdy jest dorosły, każdy podejmuje swoje własne decyzje, to jest twoje ciało, rób co chcesz, ja tylko mogę podpowiedzieć i pokazać ci coś, możesz z tego skorzystać lub nie. Ja tak samo kupując jakieś szkolenia od guru treningu, to też wszystkiego nie biorę za złotą monetę. Ja go słucham, kumam co on ma mi do powiedzenia, ja to sprawdzę i zobaczę jakie narzędzia wezmę z jego wiedzy do mojej pracy. Ja jestem za tym, żeby każdy myślał sam.

Jak podchodzisz do ruchowych szkoleń online? Bo ja mam z tym wewnętrzny kłopot, jak mogę kogoś nauczyć jakiejś wizji świata? Jakiś wykład mogę strzelić, ale warto na sobie poczuć i żeby osoba, która uczy sprawdziła czy robi to dobrze. Czy szkolenia ruchowe online to jest coś co ciebie kręci, czy nie da się tego zrobić?

Już trochę siedzę w tym treningu i wiem, że jestem w stanie dużo rzeczy ogarnąć patrząc tylko jak ktoś coś robi. Jeśli ktoś jest totalnie zielony, albo nie ma pojęcia, to faktycznie to chyba nie jest najlepszy pomysł, bo ja widzę sam po sobie ile ja poprawek muszę wprowadzić pokazując ćwiczenia na własnych szkoleniach. Ale na przykład tą część wykładową danego szkolenia, jak najbardziej, to jest bardzo fajna wersja onlinowa, bo idąc na dwudniowe szkolenie ile zapamiętasz? 10,15,20% z tego co jest mówione?

Badania mówią, że 3%. Zapisujesz, nie jesteś aktywny, nie masz skryptu interaktywnego, żeby komunikacja była lepsza, to jest 3%.

To jest malutko. Byłem u Biernata na kilku szkoleniach i dzień później odpalam filmiki i myślę; było to w ogóle? Zupełnie tego nie pamiętam. Nie jesteś w stanie utrzymać skupienia przez osiem godzin, dwa dni. Dlatego ja bardzo lubię szkolenia onlinowe jeśli chodzi o wykłady, odpalam sobie pierwszą część, 30-40 minut, mój mózg się wyłączył, ja wyłączyłem szkolenie, wracam do tego jutro i jestem w stanie wyciągnąć z tego dużo więcej. Dlatego polecam moje szkolenia, które znajdziecie na stronie.

Ja lubię przyspieszyć sobie szkolenie, jeżeli jest nagrane to robię szybciej, żeby być skupionym na tu i teraz i nie odpalam gdzieś na boki. Jeżeli ktoś by chciał nawet przyspieszyć ten podcast, da się na 1.4 czy 1.5, ja szybko mówię, ale niektórzy to skumają.

Ja dokładnie to samo robię.

Wyciskanie sztangi, ciężary, ile my tego powinniśmy robić, jaka dawka ruchu w tygodniu ma być, żeby to ciało czuło się dobrze?

Ale chodzi ci o takie ciężkie treningi i maksymalne obciążenia, czy po prostu trening siłowy?

Nie mówię o takich walkach trójboju siłowego, tylko o normalnych klientach.

Tak się zakłada, że trzy razy w tygodniu po godzince jest okej, ale problem jest taki, że to nie ty ustalasz zasady gry, tylko ewolucja. Ludzie myślą, że trzy godziny w tygodniu im wystarczy, żeby to był suplement całego ruchu, który w trakcie tygodnia muszą odbyć. To jest troszkę bardziej skomplikowane, dla mnie trening jest czymś takim, żeby dać ciału plaskacza, nie śpij! Jesteś mi potrzebny, dobre, silne i sprawne! Use it or loose it, żeby użyć skrajnych możliwości siłowych i sprawnościowych naszego ciała, ale musimy popatrzeć na ten temat troszkę szerzej, żeby mniej siedzieć przed kompem, chodzić częściej, że jak masz gdzieś podjechać to może lepiej podejść, żeby ten ruch jednak był obecny z dnia na dzień, bo inaczej nie będziemy się mogli cieszyć ciałem do późnej starości, tylko będziemy się sypać od 30 roku życia i to jesteśmy w stanie zaobserwować. Ja wiem, że to jest troszkę niepopularne, bo ludzie chcą kupić magiczną tabletkę, zjem sobie raz, pójdę na jedną wizytę, na jeden trening i wszystko w moim życiu będzie git, tak to nie działa, musimy pilnować tego, troszczyć się i robić to codziennie.

A jakbyśmy mieli pójść na trening i go zobaczyć to powtarzasz na nich rzeczy, które były wcześniej, czy raz tu, raz tu, nie liczysz, to skąd wiesz czy ktoś umie, czy nie umie? Jak tutaj się odnajdujesz w kwestii nauczania ruchu?

Na początku są powtarzalne, gdyż musimy zbudować fundament, jednak trening siłowy jest wymysłem cywilizacyjnym, to nie jest nic naturalnego, ptaki nie wyciskają na klatę skórkami od chleba w karmniku, tylko latają po to, żeby latać lepiej i tak się dzieje z każdym innym gatunkiem. My sobie wymyśliliśmy trening, bo za dużo siedzimy, jesteśmy oderwani od naturalnego środowiska, dlatego muszą być stworzone pewne zasady bezpieczeństwa, że każdy kuma, że jeśli nie masz wystarczająco wystabilizowanego kręgosłupa, to może nie jest najmądrzejszą rzeczą, żeby podnosić duże ciężary. Możemy to zmienić i nauczyć się stabilizacji, wtedy możemy naładować więcej obciążenia. Dlatego pierwsze treningi są powtarzalne po to, żeby człowiek się nauczył oddychać, stabilizować i aktywizować niektóre partie mięśniowe i jak on już to umie, to wtedy przechodzimy do treningów, które są zmienne za każdym razem. I ta osoba musi się odnaleźć w realiach bardziej zbliżonych do rzeczywistości, że ruch jest za każdym razem inny, a ja muszę zaangażować swoje ciało tak, żeby wykonać je w jak najbardziej optymalny sposób.

Co jest dla ciebie czerwoną flagą, kiedy przestajesz trenować z człowiekiem i gdzie najczęściej odsyłasz żeby sprawdzić czy ty dalej możesz pracować?

Dla mnie czerwoną flagą jest przewlekły ból, który nie maleje z treningu na trening, albo się nasila. Ja też nie znam wszystkiego, mam dwóch fizjoterapeutów, Marka Purczyńskiego i Łukasza Smołkę, z którymi współpracuję i po prostu odsyłam taką osobę do tych dwóch panów i oni już palpacyjnie sprawdzają co tam może być nie halo i ja do nich dzwonię i oni mi dają kolejną wskazówkę co z taką osobą można zrobić w ten sposób pracuję.

Boisz się odsyłać do lekarzy?

Nie widzę sensu, gdyż wszyscy lekarze, z którymi ja miałem styczność, nawet ta okulistka, u której byłem, ‘a coś pan dźwiga?’, trenuję siłowo, ‘a to niedobrze, niech pan nie dźwiga’. I to jest takie podejście lekarzy, bo oni nie są uczeni, żeby radzić sobie z przewlekłymi problemami, medycyna jest super jak ci się urwie ręka, albo głowa, to oni ci ją po prostu przyszyją, to co chirurdzy potrafią zrobić z twoim ciałem to jest mind-blowing, ale żeby zatroszczyć się o przewlekły ból odcinka lędźwiowego, który występuje u kogoś od 5 czy 10 lat, to tabletka, ostrzykiwanie czymś, to nie jest przyczyna problemu. Problem leży gdzie indziej, tak że ja do lekarzy raczej nie odsyłam.

A jeżeli odsyłasz to Marek, fizjoterapeuta, inny trener? Zdarzyło ci się, żeby skonsultować kogoś i zobaczyć inną wizję?

Jak najbardziej, jak wyjeżdżałem na dwa miesiące to często ci klienci przechodzili do innego poleconego trenera, albo przekazywałem mojego podopiecznego komuś innemu i jeśli widziałem, że zajawka się zmieniła. Tak jak mówiłem ci, że ktoś się zajawił triathlonem, ja triathlonu nie uprawiam, nie znam się na tym, więc mój kolega po fachu, Krzysztof, który się zajmuje na przykład naturalnym bieganiem dużo lepiej będzie pasował dla tej osoby.

Kiedy przestałeś bać się odsyłać, bo młodzi trenerzy i fizjoterapeuci jak każdą odsyłać każdego swojego klienta, bo sobie z czymś nie poradzili, to będzie kłopot bo się nigdy nie dokształcą żeby tego nie robić, albo robić to tylko w ostateczności. Od początku nie bałeś się, czy była taka opcja, że już odsyłam ponieważ mam tylu klientów i mogę sobie na to pozwolić, że mam pełen [ns 0:53:48] więc mogę odsyłać?

Chyba w ten sposób, bo jak to jest twoja praca, na tym zarabiasz, na tym zarabiasz na życie i nie chcesz sobie nagle odciachać tysiaka ze swojej wypłaty, bo coś się dzieje. Ja zaczynam odsyłać jak poznałem takich fizjoterapeutów, którym ufam. W każdej dziedzinie 80% to są rzemieślnicy, a 20% to są artyści, albo 90 na 10, nie wiem jaka jest dokładna proporcja i często ci fizjoterapeuci też nie kumają, niektórym się nie chce, niektórzy mówią, że już pan jest za stary, żeby cokolwiek z tym zrobić, to już koniec. Też często do mnie przychodzą, że im fizjoterapeuta powiedział, że to już za późno, co za późno? Ciało cały czas się adaptuje i zmienia, nigdy nie jest za późno. Więc kiedy już nie musiałem się martwić o swoje zarobki i poznałem kogoś komu mogłem zaufać.

Po co ci Instagram?

Jest czysto marketingowym pomysłem, wrzucamy tam informację o szkoleniach, czasem jak nie mam czasu, żeby nagrać całego materiału na temat jakiegoś ruchu czy ćwiczenia to wrzucam tam ćwiczenie z treningu, które akurat mi wpadło do głowy.

Przedłużenie YouTube?

Taka nakładka może.

Twoje hobby to podróże?

Nie, moje hobby to jest nagrywanie kontentu na YouTube, bo ja mam też drugi kanał. Z tego nagrywanie na Athletica rozwinęła mi się zajawka, że ja już bardziej lubię nagrywać niż gadać tutorialowe rzeczy, dlatego mój drugi kanał 9 Volt Nirvana pozwala mi się wyżyć w sposób artystyczny można powiedzieć.

A co tam jest? Tam nie ma nic o treningu?

Nie ma tam nic o treningu. To jest lifestylowy, vlogowy, podróżniczy kanał, gdzie mówię wszystko oprócz treningu.

A podróże muszą tam być, to nie jest twoje hobby? Ty dwa miesiące gdzieś wyjeżdżasz!

Dla mnie podróże są moim podstawowym narzędziem samorozwojowym, po każdej podróży wracasz odmieniony w pozytywny sposób, poza tym ja lubię zmienność, ja nie lubię siedzieć za długo w jednym miejscu, bo to mnie zaczyna męczyć, popadam w nieprzyjemną rutynę. A to, że pojedziesz gdzieś na dwa miesiące to cię wytrąca z tego punktu homeostazy i sprawia, że znowu musisz się spiąć, być tu i teraz i patrzeć na świat w trzeźwy sposób i to jest cel podróży.

Gdzie byłeś najdalej, nie mówię o kilometrach, ale najdalej kulturowo, kilometrowo? Co to było i dlaczego?

To była Indonezja z moim przyjacielem, pojechaliśmy w 3-miesięczną podróż po Azji i ja w trakcie tej podróży przeczytałem książkę, która była o starożytnych kosmitach i okazało się, że w Indonezji odkryli, że jest piramida, która jest trzy razy starsza niż piramidy w Egipcie i właśnie w tym momencie, w którym tam byliśmy mieli tam ją odkopywać. Bo ona jest przywalona ziemią i wygląda jak góra, nazywa się Gunung Padang i ja mówię do mojego ziomka ‘stary, jesteśmy na Bali, a to jest na sąsiedniej wyspie, dawaj tam pojedziemy, zatrudnimy się jak pachoły, będziemy wynosić ziemię, ale będziemy przy otwieraniu najstarszej piramidy na świecie’, on mówi ‘dobra, jedziemy’. To jest kraj, w którym jak jesteś biały to ludzie sobie z tobą robią zdjęcia na ulicy, oni nie widzieli białych ludzi, do takich miejsc się dostaliśmy. Pobłogosławiliśmy ciężarne kobiety w wioskach, to jest taki poziom abstrakcji i ostatecznie dotarliśmy na ta piramidę, okazuje się, że żadnych wykopków tam nie ma, bo rząd zbanował wszystko i dwa tygodnie ciężkiej harówki, żeby się tutaj dostać i co teraz? W bardzo fajny sposób tego typu przygody otwierają cię na świat, pokazujemy jak żyją ludzie, że ten świat jest tak zróżnicowany i szkoda siedzieć w jednym miejscu.

Czego takie podróże uczą? Czego cię nauczyły?

Wszystkiego, gdzieś usłyszałem, że najlepiej ciebie leczą z rasizmu, że siedząc u siebie na chacie w Polsce mówisz, że jesteśmy najlepsi i wszyscy ci, którzy są inni są chujowi, ale jedziesz na inny koniec świata i ty jesteś ten inny i jesteś w stanie postawić siebie w sytuacji osoby, która nie jest stąd, widzisz, że wszędzie są super ludzie i ten świat, który nam pokazują w mediach to jest jedna wielka ściema. Jadąc na drugi koniec świata i jak nigdy wcześniej nie byłeś to masz z tyłu głowy, ze mogą cię zabić, okraść, nigdy w życiu nie mieliśmy takiej sytuacji. I ogarnianie, bo w trakcie takiej podróży nic nie jest zaplanowane, musisz reagować na bieżąco, uciekł ci autobus, nie przyjechał, nie jesteś w stanie się dogadać, to są umiejętności, które ci się przydadzą w twoim życiu codziennym.

Spałeś pod chmurką nie raz?

Zdarzało się, albo z karaluchami, różne dziwne miejsca były.

A taka najbliższa podróż to Polska też? Czy tylko świat i jak najdalej od cywilizacji?

Różnie, to w zależności od tego ile mam czasu i siły, czasem po Polsce też. Teraz się wyprowadziłem na totalną wieś i tutaj eksploruję Góry Izerskie, Karkonosze i jeżdżę sobie, małe podróże w skali tygodnia. Ale staram się, żeby jedna długa dwumiesięczna podróż była, teraz wróciliśmy z moją dziewczyną z Andaluzji, siedzieliśmy tam w domku i też się wkręcaliśmy.

To ten filmik jak do basenu wpadłeś.

Tak.

Jakbyś miał poradzić coś młodym trenerom, to co by to było?

Przede wszystkim łapanie jak największej ilości praktycznego doświadczenia, wszystkiego w książkach się nie znajdzie, książki są fajne, potrzebne do tego, żeby zdobywać bazę teoretyczną, ale ja będąc młodym trenerem i zaczynając swoją przygodę podchodziłem do ludzi na siłowni i mówiłem im jak jest. Ja jestem trenerem, chcecie mogę was trenować za darmo i ludzie mówili ‘pewnie, że tak’. I zaczynałem sprawdzać rzeczy, które wyczytałem, zobaczyłem na YouTube i to mi dało bardzo dużo, czyli nie fiksowanie się, że ja tylko pracuję za kasę, ale pracuję przede wszystkim za doświadczenie i to na początku jest bardzo dobrym pomysłem. I namiętne oglądanie wszystkiego co jest związane z treningami, na szczęście YouTube – biblioteka wiedzy, ja wszystko co wiem w życiu nauczyłem się z YouTube.

A kogo tam obserwujesz dzisiaj? Jak nie możesz, to nie mów.

Mogę, lubię to co doktor Biernat robi, chociaż widzę, że on jest do tego przymuszany, dlatego widać że jemu się już nie chce. Lubię Andreo Spina, to jest gościu, którym się teraz bardzo mocno jaram i polecam, „Functional patterns”, wszystko jak gdzieś znajdę. Ale ja teraz już więcej oglądam na temat tego jak dobrze złożyć film i jak dobrze nagrać go niż te fazy treningowe, już popłynąłem w inną stronę.

A fizjoterapeuci mają robić to samo co trenerzy czy dla nich masz inną radę?

Nie wiem, nie jestem fizjoterapeutą i nie wiem jakie ma potrzeby fizjoterapeuta, wiem tylko żeby się nie fiksowali tylko na terapii manualnej, żeby to było narzędzie do tego żeby wywołać lepszy albo bezbolesny ruch u swojego podopiecznego i żeby zawsze podkreślać, że fizjoterapia to jest tylko narzędzie, ale dana osoba musi jakąś formę ruchu uprawiać.

I niech taki będzie morał z tej dyskusji, ruszajmy się wszędzie i gdzie tylko możemy. Dziękuję ci bardzo Aleks za rozmowę, była ona na pewno pouczająca i megaszczera z twojej strony, za co ci bardzo dziękuję.

Dzięki Michał za zaproszenie i mam nadzieję, że do zobaczenia kiedyś w realu.

Dokładnie. Również wam dziękuję, wszystkim słuchaczom, wszystkim oglądaczom, którzy na YouTube odpalili tą miniaturkę, która była tutaj bardzo ważna i dotrwali do końca podcastu. Dziękuję wam bardzo „Dachowski pyta”, to był ten podcast. Do zobaczenia.