Gosia Włodarczyk – Instresowało mnie nietrzymanie moczu. S01E26

Gosia Włodarczyk – Instresowało mnie nietrzymanie moczu. S01E26
 Spreaker
Podcasts
 Google
Podcasts
 Apple
Podcasts
 Spotify
Podcasts

Opis tego podcastu:

Dziś waszym i moim gościem jest terapeutka, dbająca o zdrowie i edukację kobiety, Gosia Włodarczyk. Praktyk z wieloletnim stażem – zarówno jako fizjoterapeutka jak i propagator wiedzy w social mediach . Pracująca wieloma skutecznymi technikami z fizjoterapii uroginekologicznej.

Jak się szkoli? Czy z każdego szkolenia jesteś wstanie coś wynieść. Jak podchodzi do treningu kobiet? Jak podchodzi do treningu na trampolinach? Czy pracuję z dzieci i mężczyznami? Czy trzeba cięć krocze? Jak je trenować? Rozluźniać czy napinać? Jak trenować podczas ciąży? Cesarka na życzenie? Jak wygląda jej Instagram i czemu jest „żółty” jak wygląda pomoc męża. Ile czasu zajmuję prowadzenia takiego konta? Nie trzymanie moczu, rozejścia mięśnia prostego brzucha i wiele innych tematów udało się nam poruszyć w tym podcaście.

W dzisiejszej rozmowie o standardach rehabilitacji oczami Gosi Włodarczyk, prowadzi edukacyjny kanał w social mediach pani_fizjotrener, a jej misją jest uświadomienie każdej kobiecie, że dbanie o siebie jest priorytetem. Zdrowe i dobrze działające ciało to cel mojej terapii.

Transkrypcja podcastu:

Witam was serdecznie, dzisiaj temat nam troszkę wraca, bo to już drugi raz kiedy będziemy rozmawiać o sprawach bardziej damskich niż męskich, ale to się jeszcze okaże. Pierwszy podcast taki damski mieliśmy z Izą, jeżeli jesteście zainteresowani jak wygląda ze strony położnej wizja rehabilitacji, wizja ciała, no to zapraszam do podcastów wcześniejszych. A dzisiaj moim gościem jest…

Gosia Włodarczyk.

Gosiu, pod tym imieniem i nazwiskiem myślę, że bardzo mało osób cię kojarzy.

Tak. Ja prowadzę social media pod nazwą „Pani Fizjotrener” i są to social media, które mają edukować kobiety w zakresie ich zdrowia, zdrowia po ciąży, takiego kobiecego zdrowia i trochę tak dopasowanego treningu do tego, żeby to zdrowie kobiece zachować.

To tak nazwałbym to piękna misja, a skąd ten pomysł?

Narodził się z czasem. Ja pracowałam od zawsze z kobietami na początek prowadziłam zajęcia grupowe dla kobiet, takich 50 plus i zauważyłam, że właśnie problem nietrzymania moczu jest problemem dużym, to było już parę dobrych lat temu, kiedy zaczęłam kombinować tak naprawdę skąd to się bierze i jakoś tak przeszłam płynnie do tego, że teraz najbardziej pracuję z kobietami w okresie okołoporodowym i po prostu ja czuję się tutaj najlepiej w tej pracy, mam najwięcej do zaoferowania ze swojej strony i czuję się najlepiej w takiej pracy. Ale na studiach akurat, u mnie na moich studiach, dwa lata magistra robiłam w Łodzi na wtedy Akademii Medycznej i wtedy na studiach była ta uroginekologia tak liźnięta, pominięta właściwie.

No właśnie, bo na studiach ja też nie miałem uroginekologii, jaka by ona nie była, ale chyba w ogóle tematu poruszanego praktycznie ja nie pamiętam. Jak do tego doszłaś, że to będzie fajne?

No właśnie jakoś tak z czasem po prostu, zawsze chciałam pracować z kobietami. Ja się bardzo źle czułam w innej pracy i tak parę lat w ogóle byłam przekonana, że nie chcę być już fizjoterapeutą, ale później właśnie odkryłam, że najwięcej satysfakcji mi daje praca z kobietami i właśnie takie tematy nietrzymania moczu, czy właśnie takie poporodowe czy właśnie dostosowany trening zaraz po porodzie, to najbardziej zaczęło mnie kręcić. No i zaczęłam szukać informacji, tych informacji jest sporo, a teraz z każdym dniem coraz więcej, więc z każdym rokiem było łatwiej.

Jak teraz cofniemy trochę się w czasie, zobaczymy co pamiętasz ze swoich studiów. Jakbyś miała powiedzieć taki przedmiot, albo dzięki temu, że prowadzący był fajny, albo dzięki temu, że właśnie taki przedmiot jest super potrzebny na studiach fizjoterapeutycznych to co by to było?

No wiadomo, że anatomia, to jest po prostu matka fizjoterapii. Ja naprawdę anatomię bardzo lubiłam, aczkolwiek faktycznie, nie wiem dlaczego, ale ja ją zdawałam dwa razy.

To dobrze, bo więcej umiesz teraz. Ja zawsze powtarzam, że taka poprawka to jest perfekcyjna powtórka z materiału i lepiej się to umie.

Tak, moja droga była taka, że ja 3 lata studiowałam w Białymstoku na Akademii Medycznej, czy teraz jest Uniwersytet Medyczny, a później 2 lata w Łodzi. I w Białymstoku mieliśmy, nie wiem czy do tej pory tak jest, ale bardzo dużo preparatu, czyli mieliśmy faktycznie prawdziwe zwłoki i mieliśmy naprawdę tego bardzo dużo i to mnie bardzo interesowało, uwielbiałam.

Białystok, Łódź, to daleko, to skąd jesteś?

Spod Białegostoku , z Hajnówki.

Okej, Hajnówka, tak, to taka znana miejscowość ogólnie, jako z Podlasia. A śledzik dalej mówią, czy już nie mówią?

Tak, śledzikują [śmiech].

To czemu Łódź, czemu nie zostałaś tam? Bo nie było magisterki, czy jakiś wybór taki mocniejszy?

Dokładnie. Nie było magisterki w Białymstoku, trzeba było się udać gdzieś dalej i ja złożyłam papiery i do Warszawy i do Łodzi i to też kwestia może takich preferencji, sytuacji w prywatnym życiu wtedy, że wybrałam Łódź.

Rozumiem. O tym temacie powiemy kiedy indziej, przy innym temacie. Ale powiedz mi, taki przedmiot, który uważasz na studiach, że nie powinno go być, że to jest bez sensu i strata trochę czasu.

Statystyka.

Czyli matematyka inaczej.

Tego nienawidziłam.

Bo prowadzący, czy bo ogólnie nigdy matematyki nie lubiłaś?

Ja do tej pory nie umiem liczyć, więc nienawidziłam matematyki, ale też pamiętam, że mieliśmy filozofię, co jest śmieszne, bo mój mąż jest z wykształcenia filozofem, a ja nienawidziłam filozofii, więc po prostu nie wiem dlaczego nas tak katowali, w Białymstoku chyba mieliśmy rok.

Czyli, że przeciwieństwa?

Chyba tak.

Kiedy zaczęłaś robić szkolenia kierunkowe nazwijmy to na fizjoterapii, na którym to było roku, czy pomiędzy?

Nie, to nie było tak dawno temu, to myślę, że to było z jakieś 4-5 lat temu, ale to ciężko mi odnieść się, bo to były, może 5 lat temu, takie gdzieś tam pierwsze pojedyncze, potem a jakimiś dłuższymi przerwami i dopiero tak kilka lat temu jak bardzo się rozwinęła ta uroginekologia pod tym względem szkoleń, to zaczęłam tak intensywnie, że robiłam po 5, 6 rocznie.

Czyli to był masaż, jako pierwsze szkolenie?

Nie.

Jak wszyscy?

Aaa, to takie szkolenie.

Nie, no ogólnie szkolenie.

A ogólnie, myślałam, że o uroginekologii. Pierwsze szkolenie to było z laseroterapii, to gdzieś był ten drugi rok studiów. Potem chyba zrobiłam kinesiotaping, jako kolejną rzecz, no i masaż, ale to już masaż to chyba był trzeci rok studiów, nie pamiętam, bo nie lubię masować.

Czyli jednak ten masaż, taping, tak jak wszyscy i pierwsze prace twoje, fizjoterapeutyczne były pewnie nieukierunkowane na tą uroginekologię?

Absolutnie nie, pracowałam w przychodni, w prywatnej przychodni, zajmowałam się po prostu pacjentami, pacjentami różnymi, którzy przyszli. Ja się w ogóle dobrze czułam przez wiele lat w fizykoterapii.

To nie jest modne dzisiaj.

Nie, absolutnie nie.

A robisz dalej?

Nie.

To dobrze. Kamień z serca mi spadł, że nie robisz. Ale nie widziałem nigdy u ciebie na stronie, żebyś robiła, więc stwierdziłem…

Wręcz jestem teraz bardzo dużym przeciwnikiem elektrostymulacji.

Okej, no to do tego co robisz za chwileczkę. A jakbyś miała, powiedzmy w twoim fachu, dzisiaj, taki wybrać kurs, który rzeczywiście, bo chyba żadnego nie prowadzisz jeszcze?

Ja nie prowadzę, nie.

A jakbyś miała wybrać jakieś szkolenie, które naprawdę jest pomocne, jeżeli ktoś by chciał tą częścią fizjoterapii zajmować się, to to powinno być pierwsze z wyboru i w ogóle wow, szok, byłaś mega- szczęśliwa po tym szkoleniu?

Bardzo ciężko jest odpowiedzieć na to pytanie.

Tu nie ma prostych pytań.

Nie ma, nie ma takiego jednego szkolenia, które zmienia wszystko i czujesz się od razu pewnie w pracy z pacjentem uroginekologicznym. One są częściowe, bo to jest bardzo duży obszar i jeżeli zrobimy kurs, który naprawdę bardzo fajny jest z terapii rozejścia mięśnia prostego brzucha, to tam jest terapia głównie właśnie rozejścia mięśnia prostego brzucha, ale tutaj nie można pominąć technik oddechowych, terapii dna miednicy i terapia dna miednicy to jest naprawdę bardzo rozbudowane szkolenie, wieloetapowe, więc takie połączenie, fizjoterapia, na przykład w nietrzymaniu moczu i stolca i terapia rozejścia mięśnia prostego brzucha, to są takie dwa szkolenia, które koniecznie trzeba zrobić, jeżeli zaczynamy w tym kierunku.

A nazwisko prowadzących, bo trochę nie siedzę w tym temacie, więc trochę mi ciężko to będzie wyciągnąć.

To Femme Medica, dwie dziewczyny, doktor Daniela Milka i doktor Małgorzata Jachacz-Łopata robią takie szkolenie z terapii rozejścia mięśnia prostego brzucha i ono jest naprawdę bardzo dobre. Natomiast jeżeli chodzi o fizjoterapię taką uroginekologiczną to ja polecam szkolenia w Aenon.

Okej, super. A miałaś takie szkolenia na które poszłaś i zawiodłaś się? Czy uważasz, że pójść na szkolenie i wyciągnięcie nawet jednego slajdu to za mało, czy jednak każde daje nam jakąś wartość i trochę na to nie trzeba patrzeć, tylko wyciągnąć ile się da, sprawdzić i jechać dalej.

Tak, były takie sytuacje, że wracałam ze szkolenia i byłam załamana, mówię, zmarnowałam pieniądze, zmarnowałam czas, ja się nic z tego nie dowiedziałam nowego. Albo na przykład totalnie nie zgadzam się z tą osobą, która to prowadziła, jednak po pewnym czasie zauważyłam, że ja wprowadziłam parę technik, z dwie, trzy techniki, które jednak mi podeszły i zaczęłam je regularnie stosować u moich pacjentów i już nigdy się nie wypowiem, że jakieś tam szkolenie jest złe, bo właśnie z każdego szkolenia jesteśmy w stanie coś wynieść. Nawet właśnie z dwóch dni, jedną technikę terapii, bo to zawsze masz dwa dni nauki, ale przecież wiadomo, że na swoją praktykę nie przełożysz wszystkiego. Tutaj dopasowujesz tak naprawdę do siebie, po kilku latach, tak naprawdę ty pracujesz swoją metodą, nie nauczoną się od kogoś innego. Wiec fajnie jest chodzić na dużo szkoleń, fajnie rozmawiać z ludźmi, nawet po prostu poprosić kogoś kogo się zna, żeby pokazał ci, jak on pracuje z danym problemem, bo właśnie w ten sposób my jesteśmy w stanie komuś pomóc, bo uczymy się wielu rzeczy i od każdego jesteśmy w stanie się czegoś nauczyć.

A miałaś taką opcję, żebyś chciała powtórzyć szkolenie, że było na tyle fajne, albo za parę lat zobaczyć jeszcze raz tą samą osobę?

Tak.

To jest rzadko spotykane, żeby powtarzać szkolenie, bo po co zapłacić dwa razy za to samo.

Tak, ale są też na przykład takie sytuacje, kiedy właśnie uroginekologia, ona się rozwija bardzo szybko i to czego my się uczyliśmy właśnie z fizjoterapii uroginekologicznej właśnie 5 lat temu, dzisiaj już jest zupełnie inaczej i na przykład, właśnie znowu wrócę do szkoleń, które robi Aenon, tutaj można na fizjoterapię uroginekologiczną, ten taki pierwszy moduł, chodzić za każdym razem, bo oni mają różnych szkoleniowców i są to szkoleniowcy z zagranicy. Więc jednego dnia, na jednym szkoleniu prowadzi pan doktor z Holandii, 3 miesiące później prowadzi ktoś z Francji, to są zupełnie inne podejścia, oni mają inny program, uczą tego samego, ale warto pójść na jedne i na drugie.

Kto jest takim, nazwijmy to może tak, pionierem na świecie w rehabilitacji uroginekologicznej? Da się takie coś wymyślić?

Nie wiem.

Powiedziałaś tutaj Holandia, Włochy, dlaczego oni przyjeżdżają?

Dlaczego oni przyjeżdżają? dlatego, że są zapraszani, faktycznie oni są cenieni tutaj, ale żebym miała wymienić jedno nazwisko, nikt nie przychodzi mi do głowy, tak, żeby to było jakieś guru.

To teraz przejdę trochę do treningu. Ja kocham ten sport, trampoliny. Co powiesz o trampolinach w klubach fitness i tych zajęciach jak się godzinkę poskacze. Możesz mówić prawdę.

To jest temat bardzo kontrowersyjny, bo wiem, że jest bardzo dużo fanów. Nie do końca rozumiem, dlaczego osoby to robią.

No bo szybciej spalisz tłuszcz, mocniej się zmęczysz i jest fajna głośna muzyka i dużo osób to robi.

Właśnie nie rozumiem, ale dobrze, wróćmy może do tego jak to działa na ciało.

Właśnie, może zaczniemy od tej strony. Co się dzieje z naszym ciałem jak skacze godzinę?

Jak biegniemy godzinę to nasze ciało reaguje w podobnym sposób, mamy wzrost ciśnienia w jamie brzucha, odpowiednie napinanie i rozluźnianie mięśni dna miednicy. Z tym, że jak my biegniemy, my cały czas uderzamy, można powiedzieć mniej więcej nasze ciało wie, kiedy uderzy o podłoże, że jest to stałe podłoże. Tutaj w trampolinach ten moment odbicia jest różny, to ciało wtedy nie do końca wie, jak zareagować, ale ja mając dość dużą praktykę i dość dużo pacjentek, mogę powiedzieć, że te, które chodzą na trampolinę nigdy nie są zdrowe, one zawsze mają skutki chodzenia na trampolinę, albo ich ciało po prostu pracuje źle, czy trampoliny do tego się przyczyniły nie wiem.

To jakie skutki, bo to będzie ważne, jakie skutki zobaczy kobieta po chodzeniu na trampolinę? Te takie pierwsze, nie takie aż za 10 lat, bo to jest zawsze mega-ciężki argument do przetłumaczenia. Za 10 lat będziesz miała nietrzymanie moczu. Co na początku się wydarzy?

A właśnie tutaj na początek one mają takie już problemy właśnie z trzymaniem moczu, częściej to jest takie, może nie gubienie moczu, tylko zbyt częste parcie na mocz, które wynika już z obniżenia przedniej ściany pochwy i obniżenia troszeczkę pęcherza. Tutaj mamy cały ten aparat więzadłowy, który już zaczyna nam szwankować. Też mogą się pojawić problemy w życiu seksualnym, jakiś ból podczas stosunku, albo właśnie gorsze odczuwanie satysfakcji. Chyba to parcie na mocz, to właśnie tutaj podkreślają, że bardzo często po prostu muszą chodzić do toalety, że nie mogą wyjść do galerii, bo muszą pójść parę razy do toalety.

Ja się spotkałem z takim kontrargumentem, że jak ja ćwiczę na trampolinie, to ja mówię, żeby był napięty brzuch, żeby trzymać dno miednicy i wtedy to jest zdrowe. Czy da się jakby to pogodzić?

Nie, absolutnie nie. Po pierwsze, napięcie mięśni brzucha i trzymanie mocno brzucha nie wpływa na aktywację mięśni dna miednicy. Raczej to powinniśmy właśnie zadbać o to, żeby umieć świadomie aktywować dno miednicy i wtedy faktycznie też będziemy mieli aktywne mięśnie brzucha, mięśnie poprzeczne. Tutaj badania pokazują, że mało która kobieta potrafi aktywować dno miednicy, nawet te dziewczyny, które są bardzo wysportowane, które żyją sportem, one nie potrafią prawidłowo aktywować dna miednicy. Więc takie rzeczy się nie dzieją na zajęciach grupowych, że ktoś powie, aktywuj dno miednicy i ktoś zrozumie o co chodzi, bo albo zaciśnie mięśnie, albo właśnie wciągnie brzuch, co jeszcze dodatkowo stwarza zbyt duże ciśnienie na mięśnie dna miednicy.

Jeszcze jestem w stanie zrozumieć te panie, które przychodzą nawet raz w tygodniu, czy dwa, powiedzmy, że lepsze na pewno te trampoliny niż siedzenie na kanapie, ale naprawdę współczuję tym paniom, które to prowadzą i robią to 4 razy pod rząd.

Tak, ale dużo jednak jest dziewczyn, które przychodzą do mnie, które są instruktorkami i mówią, że to jest zumba i trampolina, podobny styl i to jest tylko taka naparzanka.

A to dobrze przynajmniej, że przychodzą, to jest jakieś światełko w tunelu, że sprawdzają i że patrzą na to też pod swoim względem terapii tego dna miednicy i wszystkich innych rzeczy około tego dna. Czy ty zajmujesz się tylko kobietami?

Tak.

Czy tylko uroginekologia? zajmujesz się tylko kobietami czy jesteś w stanie zająć się też w tej strefie mężczyznami i dziećmi?

Jak najbardziej, uroginekologia też zajmuje się mężczyznami i dziećmi. Jest to bardzo szeroka dziedzina i dotyczy wszystkich schorzeń, które dotyczą miednicy mniejszej i można powiedzieć brzucha. Natomiast ja pracuję tylko z kobietami, tak sobie wybrałam, bo uważam, że nie muszę być dobra we wszystkim, a uważam, że w terapii kobiety są dobre. Natomiast faktycznie wiem, że dużo osób pracuje z mężczyznami i jak najbardziej przy wielu schorzeniach jest potrzebna pomoc fizjoterapeuty i naprawdę przynosi bardzo dobre skutki.

To przejdźmy w coś, w co będziesz się mocniej czuła, niż o tych mężczyznach. Małe dziewczynki, kiedy powinny trafić na stół, samolot? Nie masz samolotów, nie?

Nie.

To u takich nie. Taki stół fizjoterapeutyczny, nazwijmy to, jest w wieku jako mała dziewczynka, kiedy mama powinna się zainteresować, że coś jest nie tak?

Kiedy pojawia się nietrzymanie moczu. Jeżeli wszelkie badania u urologa wychodzą w porządku, a problem jest i jest to na przykład wysiłkowe nietrzymanie moczu, no to wtedy należy przyjść z córką. Ale nie wtedy kiedy skakała na trampolinie raz i raz zgubiła mocz, tylko kiedy ten problem naprawdę pojawia się przy podbiegnięciu, przy wysiłku, jakieś moczenie w nocy.

To się zdarza? Masz takich pacjentów?

Nie, ja nie pracuję z dziećmi.

Czyli z dziećmi nie. Czyli nie mogę w ten temat wejść, no dobra, to nie. No to przejdziemy gdzieś indziej. Czy zawsze na pierwszym spotkaniu badasz pacjentki [perwaginą albo peretą? 0:19:08] to jest takie obowiązkowe badanie, które każda kobieta musi przejść? Bo to pewnie trochę może być dla niektórych straszne, dla niektórych kobiet, czy mogą tego sobie nie życzyć, są takie sytuacje?

Oczywiście, to jest badanie dobrowolne, jednak jeżeli pacjentka decyduje się na wizytę zazwyczaj chce być zbadana. Są sytuacje, kiedy pacjentka mówi, że nie, że odmawiam tego badania, że ja nie chcę, chcę w inny sposób poprowadzić tą terapię i ja jestem w stanie coś zaproponować. Żeby dobrać odpowiednio terapię, musimy zrobić dobrą diagnostykę no i badanie perwaginą taką diagnostykę nam zapewnia, pełną. Wiem co się dzieje i naprawdę nigdy nie można zgadnąć tak do końca, po wywiadzie, po rozmowie, jakie problemy mogą w dnie miednicy być. Ale zdarza się oczywiście, że ktoś nie chce być w tej sposób badany, jednak myślę, że tu jest kwestia terapeuty, po prostu uzasadnienia po co to badanie robimy, powiedzenia jak to badanie będzie wyglądało, co osiągniemy takim badaniem i po prostu takie stworzenie bezpiecznej atmosfery, wtedy nie ma problemu z badaniem pacjentki.

Czyli to nie musi się odbyć na pierwszej wizycie, nie jest to obowiązek? Można do tego trochę dojrzeć, zaufać?

Tak, myślę, że tak.

To podejdę do tego z drugiej strony, jak wy się uczycie tego na szkoleniach, naprawdę tak jak na poziomie, jeżeli ja się uczę terapii łokcia no to terapeuta drugi, który również się uczy terapii łokcia tak jak ja, bada mój łokieć i robimy sobie terapię. Czy to wygląda identycznie na tych szkoleniach urofizjologicznych?

Dokładnie. Tak to wygląda. Na części szkoleń, na których byłam, były modelki, czyli osoby, kobiety, które przychodzą, za wynagrodzeniem i są naszymi modelkami i my się uczymy na nich. Natomiast zawsze jest ten element, zawsze, że też robimy badania na sobie.

Ja widziałem i znam terapeutów mężczyzn, urofizjologicznych, jak oni sobie radzą wtedy?

Ja co prawda nie byłam nigdy na szkoleniu, gdy był chłopak, ale wiem, że oni no muszą mieć swoją partnerkę po prostu, z kimś zaufanym.

Czyli muszą z kimś przyjechać na szkolenie, tak to wygląda, tak? Czy organizator załatwia?

Zazwyczaj to było tak, że oni przychodzili z osobą już taką, nie z fizjoterapeutą, który też jest na szkoleniu, ale, że się dogadywali, że będą na sobie ćwiczyć.

Czyli tak samo to wygląda. Nie ma z tym problemu naprawdę, nigdy się nic nie dzieje, że ktoś się nie zgadza i ta strefa intymna jest na tyle zaburzona, że przychodzi?

Wiesz co, to jest taka praca, zajmujemy się tym i nie jest to żaden temat tabu, nie ma tutaj poczucia wstydu.

To przejdźmy teraz do kolejnego tematu, który gdzieś tam ja sobie przygotowałem. Cięcie krocza, to zagrożenie, to jakiś must have, to zależy, jak do tego kobiety powinny podchodzić podczas porodu?

Kobieta powinna zrobić wszystko, żeby przejść poród bez nacięcia krocza. To jest dla niej najlepsze. Jednak są różne sytuacje i dobrze zrobione cięcie krocza też wygoi się i musi być oczywiście później rehabilitacja, ale nie powinno nigdy już dawać objawów, albo wpływać na funkcje dna miednicy. Natomiast wybierajmy świadomie szpital, w którym będziemy rodzić, tak, żeby właśnie miał wysokie statystyki, że nie nacinają krocza i róbmy w ciąży wszystko, żeby nasze dno miednicy było na tyle sprawne, funkcjonalne, elastyczne, żeby poród odbył się bez nacięcia krocza, bo jednak przecięcie krocza wpływa w jakiś sposób na jego pracę i jeżeli mamy już przecięcie mięśnia, no to wiadomo, przecięcie mięśnia. Jego funkcje będą przez jakiś moment zaburzone.

Jak do tego się można przygotować? Co robić z kroczem i kiedy zacząć? Przed ciążą, w trakcie ciąży, bo to chyba chodzi o elastyczność tego krocza, żeby ono było elastyczne i mogło ładnie pracować, więc kiedy się powinno tym zainteresować i co można zrobić samemu, albo co można zrobić oprócz przyjścia do ciebie i z tak zwanego złapania instruktażu dokładnego, zrób to i to?

Tutaj bardzo ważne jest nauczenie się pracy dna miednicy i podczas porodu, trzeba współpracować ze swoim ciałem i z położną i jest kilka takich momentów, kiedy musimy dziecko wyprzeć na przykład i fajnie by było gdybyśmy wiedziały, kiedy my mamy te mięśnie rozluźnić i żebyśmy to robiły automatycznie. Poród należy do takich dość bolesnych przeżyć i w sytuacji, kiedy nas coś boli my się automatycznie spinamy, jak się my spinamy to wszystko się spina, wszystkie mięśnie, a tutaj powinnyśmy podjąć taką pracę i zaczynamy to już na początku ciąży, albo nawet jeszcze przed, żebyśmy umiały świadomie, nawet w takiej sytuacji dużego bólu i stresu, te mięśnie umieć rozluźnić. I robimy to po prostu poprzez taką terapię, uczymy dziewczyny kiedy się mięśnie na wydechu aktywuje, na wdechu się rozluźnia i one powinny to umieć wcześniej. Jeżeli one są tak bardzo właśnie, może nie spięte, tylko mają taką trudną fazę relaksacji, to są jeszcze różne techniki, których uczymy, ale nie chcę o tym mówić, bo to są bardzo rzadkie przypadki, lepiej, żeby po prostu nauczyć dziewczyny, pacjentki, kobiety, żeby one umiały po prostu prawidłowo aktywować i prawidłowo rozluźniać i żeby ta faza rozluźnienia była pełna i świadoma i to ćwiczymy przez całą ciążę. A z kolei od 36 tygodnia ciąży powinnyśmy robić masaż krocza.

Właśnie o to chciałem dopytać, bo tego brakowało mi.

Tak, bo to jest właśnie ta elastyczność, o której ty mówisz. Tutaj ta tkanka powinna być właśnie elastyczna i robimy masaż krocza, my, partner, codziennie od 36 tygodnia ciąży.

Aż do dnia porodu? Bo też ja słyszałem takie obawy, że jak będzie za luźno to poród może być przedwczesny i ble, ble, ble.

Ciężko mi się wypowiedzieć, czy to nie są jakieś takie zabobony.

Dlatego powiedziałem ble, ble, ble. Czyli co, do końca, czy nie?

Według mnie do końca.

Okej. Kiedy nie, bo to nie można powiedzieć, że każdy ma znowu masować krocze, czy każdy ma coś źle, więc kiedy nie musi?

Kiedy nie musi? Tutaj to jest takie zabezpieczenie nas, to jest naprawdę niegroźny masaż i on jest tylko tutaj na wejściu do pochwy, więc on w żaden sposób nie uszkadza dziecka, nie wpływa na działanie dna miednicy, on po prostu uelastycznia tkanki, a często jest tak, że po prostu pierworódki mają tą tkankę taką bardziej spiętą, a ona musi być elastyczna. Ale z kolei u takich dziewczyn, które już rodziły parę razy, no to wtedy prawdopodobnie nie będzie potrzeby masować krocza.

Czy seks to też rodzaj masażu?

Tak. Szczególnie właśnie kiedy mamy bliznę, to jest najlepszy rodzaj mobilizacji blizny, o ile tak bardzo, bardzo nie boli, bo wtedy to zawsze oczywiście do fizjoterapeuty, ale tak, to jest bardzo dobry rodzaj.

Czyli polecasz?

Tak.

Masz chyba jedno dziecko, Filipa, tak, dobrze kojarzę?

Franka, jednego.

Franka, przepraszam. To, że przeszłaś poród, twojego czasu pracy przed porodem, po porodzie, ułatwiło ci kontakt z twoimi pacjentkami, stałaś się bardziej wiarygodna przez to? Jak do tego ludzie podeszli?

Tak, myślę, że tak. Myślę, że to zdecydowanie, bo pomaga mi w pracy, w rozmowie z pacjentkami, ale też i zdecydowanie ja inaczej postrzegam już moją pracę, to jest bardzo duże doświadczenie i bardzo pozytywnie wpływające właśnie na pracę, na to jak ja dobieram teraz terapię, jestem bardziej empatyczna [śmiech].

Okej, czyli zrozumiałaś, że naprawdę to boli.

Tak, owszem to boli. Ja oczywiście rodziłam siłami natury, też bez znieczulenia, więc wiem jak to boli, ale też jeżeli chodzi o powrót do formy, też często dziewczyny oczekują, że jeżeli ktoś się na tym zna, albo, że ktoś zawsze był aktywny, to będzie tak jak słynna trenerka, w 6 tygodni po porodzie z sześciopakiem na brzuchu. Natomiast to się tak nie odbywa i to się tak nie powinno odbywać i powinniśmy dać kobiecie czas, przede wszystkim, żeby nastąpił powrót funkcji, a tutaj jeżeli chodzi o wygląd to naprawdę spokojnie i też zawsze ja powtarzam, że to nie ma z czym się ścigać, że mamy czas, daj sobie czas i faktycznie zbyt duża jest presja, jeżeli chodzi o powrót do formy po ciąży. Ale bardzo często mnie o to właśnie pacjentki pytają: „Jak ty szybko wróciłaś do formy?”, a ja nie wróciłam szybko [śmiech].

Albo wracam cały czas.

Można tak powiedzieć, całe życie pracujemy nad sobą, więc tutaj na spokojnie po prostu.

Cesarka na życzenie, jak do tego podchodzisz? Mamy przygotowania do porodu, krocze przygotowane, twój poród się odbył, a powiedzmy twój był naturalny, a ta cesarka na życzenie, to ma prawo wyboru, powinno być to, czy jeżeli może urodzić i nie ma medycznych przeciwwskazań do tego, żeby odbyło się normalny poród, to nie powinno być tego wyboru?

Mamy zarówno dużo plusów i minusów każdego porodu i tutaj każdy sam podejmuje decyzję, ja nie oceniam cudzych wyborów, ja nie jestem od tego. Jeżeli przychodzi do mnie pacjentka, to ja po prostu jej staram się pomóc w tej sytuacji, w której ona jest, zawsze na początku terapii ustalamy cele, więc zawsze się pytam o cel, po co przyszłaś? I jeżeli celem jest mieć płaski brzuch, to po prostu staram się to realizować, żeby ona była zadowolona. Jeżeli po drodze ja widzę, że jest dużo rzeczy do terapii, które zaburzą nam osiągnięcie tego celu, to uczciwie mówię, że musimy zając się tym, tym, tym i tym i w końcu osiągniesz ten cel, po który przyszłaś. I to jest zawsze taka uczciwa rozmowa, a czy ona chciała urodzić przez cesarskie cięcie, czy ona musiała urodzić przez cesarskie cięcie, ja tego nie oceniam.

Nie namawiasz na poród naturalny?

Nie, nigdy. Jeżeli ktoś ma warunki i chce urodzić, to zawsze przygotowuje do porodu. Zawsze pytam, też jeżeli przychodzą pacjentki w ciąży, żeby przygotować się do porody, albo po prostu poćwiczyć w ciąży, dowiedzieć się jakie są ćwiczenia w ciąży, to zawsze się pytam, jak chcesz urodzić i dobierzemy ci odpowiednie ćwiczenia do tego.

Powiedziałaś gdzieś z 2 pytania temu, że urodziłaś naturalnie, urodziłaś bez znieczulenia, to to znieczulenie to dobra opcja dla kobiet, ona powinna być, nie powinna?

Tak, wszystko ma plusy i minusy.

Jak słuchałaś pewnie któregoś odcinka to tutaj najfajniejsze słowo, najczęściej się powtarza to słowo; zależy.

Dokładnie, tutaj tak naprawdę każdy sam podejmuje decyzję. Jeżeli chodzi o jakieś tam bycie przeciwnikiem czegokolwiek, to jestem przeciwnikiem nadmiernej medykalizacji porodu, ale też nie mamy na to wpływu. Idziemy do szpitala, od razu dostajemy kroplówkę z oksytocyną i jeżeli faktycznie, wiem jak to wygląda, że jak krzykniemy; nie, nie życzę sobie oksytocyny, to wtedy nie dostaniemy. Więc, tak wygląda w tej chwili nasze środowisko i tak wyglądają porody, więc trzeba się dowiedzieć, zawsze wiedza jest bardzo ważna, jeżeli chcemy podejść do porodu siłami natury, to dowiedzmy się dużo na temat porodu, dowiedzmy się jakie są skutki wzięcia oksytocyny, jakie są skutki wzięcia znieczulenia, co może się wydarzyć podczas tego porodu, przygotujmy się jak najlepiej, żeby się skończyło wszystko bardzo dobrze, ale poród to jest też żywioł i tak naprawdę nie wiadomo jak się skończy, ale przygotujmy się na tą najlepszą opcję i miejmy w tyle głowy, że są zawsze jeszcze sytuacje, które pójdą nie po naszej myśli i co my wtedy zrobimy, na nie też musimy być przygotowani.

Kiedyś Iza i w moim podcaście i też Iza to często powtarza też u niej jak byłem na szkole rodzenia, że najlepiej rodzą te panie, które nie są świadome, te panie, które nazwijmy to, bo Iza prowadzi szkołę rodzenia na Pradze, które są z Pragi. Praga, jak ktoś nie jest z Warszawy, to taka jakby dzielnica trochę najbardziej uboga i one nie analizują, nie kontrolują swojego życia w ten sposób co bizneswoman. Masz takie samo spostrzeżenie, że im mniej wiesz, im bardziej do tego podchodzisz, tak jak powiedziałaś przed chwileczką, naturalnie, a nie medycznie i nie musisz wszystkiego wiedzieć, tym lepiej?

Może tak jest, bo faktycznie często też staramy się kontrolować sytuację, a tutaj absolutnie nie jesteśmy w stanie kontrolować tego co się dzieje i może faktycznie wyłączenie głowy i myślenia w tej sytuacji jest lepszym wyjściem.

Czyli polecasz? Nie no, żartuję.

Polecam się uczyć. Nie, nie polecam.

Żeby za dużo też nie wiedzieć. Twój Instagram, on wygląda, ty masz na niego jakiś tak zwany pomysł, że każde zdjęcie pasuje, że zawsze jest żółto, to jest specjalnie, to jest niechcący?

To jest specjalnie. Jeżeli chodzi o wygląd, tak, ja o tym naprawdę myślę, myślę o tym, co napiszę, potem w drugiej kolejności, myślę o tym jak to będzie wyglądało. Natomiast nie mam czegoś takiego, że mam na przykład harmonogram wpisów, jak będzie to wyglądało, często te wpisy powstają spontanicznie, prawie zawsze. Więc na przykład sobie siadam wieczorem, myślę sobie, muszę o tym napisać, bo tak bardzo chcę o tym powiedzieć. Czasem jest jakiś wpis, post, nad którym dłużej myślę, zbieram jakieś badania, albo na przykład przyglądam się jakiejś sytuacji przez parę miesięcy zanim coś napiszę. Natomiast jeżeli chodzi o to jak on wygląda, to nie jest to tak, że to jest zaplanowane z góry marketingowo, że ja wiem, że on będzie tutaj i to będzie wszystko do siebie pasowało, ale zawsze jak wrzucę jakieś zdjęcie, to jak mam zamiar wrzucić następny post, to się zastanawiam, czy to zdjęcie następne, będzie pasowało do tego poprzedniego.

A to, że masz fotografa w domu, o którym mieliśmy wspomnieć i właśnie o nim wspominam, to ci mega- ułatwia?

Oczywiście, że tak, tutaj tak naprawdę właśnie mój mąż Michał, on mnie bardzo wspiera i bez niego tak naprawdę tutaj nic by nie istniało, bo szukałam jakiejś drogi do tego, żeby dotrzeć do kobiet, do pacjentek, żeby ich edukować, że ta fizjoterapia uroginekologiczna jest potrzebna naprawdę każdej kobiecie i każdej kobiecie, która jest w ciąży i była w ciąży, naprawdę każdej, bez wyjątku. I jak o tym kobietom powiedzieć? I jako młoda właśnie matka doszłam do wniosku, przecież wszyscy siedzą na Instagramie i że ja założę też Instagram i przecież ja mam w domu narzędzie, fotografa.

Wykorzystajmy go.

Tak, wszystko mi się jakoś tam to poskładało, więc oczywiście bez Michała ten Instagram by w ogóle tak nie wyglądał, pewnie by się tak nie rozwinął, więc duża pomoc z jego strony.

To jest tak, że wy planujecie sesje, czy te sesje są niechcący, czyli to życie i on znienacka robi ci zdjęcie z tyłu, o którym nie wiesz?

Planujemy, zawsze planujemy i niestety oboje jesteśmy bardzo zajętymi ludźmi, mamy dziecko, mamy rodzinę, właśnie swoje biznesy, a swój biznes, tak naprawdę jesteś w pracy 24 godziny na dobę, więc nie da się nic zrobić tak naprawdę spontanicznie i musimy naprawdę mieć jakiś na przykład, ja biorę dzień wolny w pracy, mąż bierze dzień wolny w pracy i idziemy gdzieś na sesję i wtedy powstają właśnie zdjęcia, których używam potem długo.

Jak dla tych wszystkich, którzy słuchają ten podcast i myślą, że robimy to w ciągu dnia, nie. Jest godzina 21.50, czyli po wszystkich naszych obowiązkach i w wolnym czasie nagrywamy dla was jeszcze ten myślę, że mega-ciekawy odcinek, zupełnie inny niż do tej pory były. Gdzie ten Instagram zmierza? Co ty masz za cel? Edukować, coś jeszcze?

Edukować, tak naprawdę coraz bardziej edukować te moje pacjentki, właśnie przyszłe pacjentki, kobiety, bo przecież nie tylko osoby z Warszawy, czyli moje potencjalne pacjentki mnie obserwują, ale naprawdę osoby z całej Polski i wręcz z całego świata i cieszy mnie to bardzo, że to się tak rozwinęło. Nie spodziewałam się, ale pamiętajmy o tym, że coś co wygląda tak niepozornie i łatwo, jest naprawdę okupione kawałkiem ciężkiej pracy i cieszę się właśnie, że to mi przyniosło efekt.

Ile godzin tam spędzasz, żeby to utrzymać na takim poziomie? Ile czasu ci to zajmuje? Tak dziennie, jakbyś powiedziała, to jest godzina czy to są 4?

Nie, myślę, że między 4 a 6.

Czyli drugi etat.

Zdecydowanie, tak. Ja w tym momencie myślałam, że nigdy nie dojdzie do takiego momentu, ale doszłam do takiego momentu, że nie jestem w stanie odczytać wszystkich wiadomości, które do mnie przychodzą. Przepraszam wszystkich, którym nie odpisałam, ale to jest zawsze, albo wybiorę odpisywanie na te wiadomości, albo czas dla synka i wiadomo, wybiorę prędzej to drugie, więc faktycznie tutaj nie jestem w stanie już o to wszystko tak zadbać jakbym naprawdę bardzo chciała. Bo jeżeli ktoś do mnie napisał, to rozumiem, że poświęcił swój czas, mojej osobie, ale ja nie jestem w stanie na to wszystko odpisać. Ale staram się, powiem szczerze, że ja to po prostu bardzo lubię, ja nie widzę siebie w żadnym innym medium. Właśnie tutaj nagrywanie podcastu mnie stresuje.

To dobrze, coś nowego, wyjście poza strefę komfortu zawsze jest fajne.

Zdecydowanie tak i dlatego nagrywam podcast.

Cieszę się.

Ale gdybym miała wybrać takie moje medium, to jest zdecydowanie Instagram, ja się tam czuję jak ryba w wodzie, to jest mój przekaz, moja forma ekspresji i naprawdę to jest coś mojego.

Nie masz takiego czasami poczucia, że piszesz, albo mówisz, albo robisz Instastory z 35 raz o tym samym, załóżmy o nietrzymaniu moczu i masz w głowie, kurcze, przecież wszyscy to już wiedzą?

Czasem tak, ale tutaj nie jeżeli chodzi o trzymanie moczu, bo o nietrzymaniu moczu to ja naprawdę mogę mówić miliard razy i będę o tym mówić i żeby wszyscy zapamiętali, że to nie jest normalne, żeby nie trzymać moczu, że to trzeba po prostu wyćwiczyć i zapomnieć o tym problemie. Ale chyba najbardziej denerwuje mnie, może tak brzydko powiem, że denerwuje, może po prostu mam wrażenie, że mogę mówić w kółko, że nie znajdziecie na moim profilu ćwiczeń na rozejście mięśnia prostego brzucha, a cały czas dostaję pytania: „Hej! Gdzie znajdę u ciebie ćwiczenia na rozejście mięśnia prostego brzucha?”, a nie ma, nie ma takich ćwiczeń na rozejście mięśnia prostego brzucha, które pomogą wszystkim, jeden zestaw, który jest uniwersalny dla wszystkich.

Ale jednak pokazujesz te ćwiczenia i nie masz czasami takiego, że ktoś nazwijmy to niepożądany je zrobi i mu zaszkodzą?

Ale nie ma, nie ma na moim profilu takich ćwiczeń. Pokazuje ćwiczenia na mięśnie brzucha, tak.

Na przykład na mięśnie brzucha, czy pokazujesz na pośladek, a akurat może ta osoba tego nie potrzebuje.

Oczywiście, że tak i nic nie zastąpi spotkania z fizjoterapeutą, z lekarzem, z trenerem, to zawsze będzie przewaga spotkania face to face i dobranie indywidualnego treningu dla danej osoby, to jest w ogóle najważniejsza rzecz. Jednak dużo osób szuka takich ćwiczeń i tak naprawdę zawsze to podkreślam, że to jest tylko inspiracja, że ja mogę podkreślić na co zwracać uwagę, bo mnóstwo jest tego w sieci i już ja wolę pokazać jakieś ćwiczenia, które raczej już nie zaszkodzą, niż żeby po prostu odsyłać, no poszukaj sobie w internecie. Ale staram się naprawdę robić to z głową i jeżeli chodzi o ćwiczenia na mięśnia pośladka uważam, że są to uniwersalne ćwiczenia. Ale na mięsnie brzucha tutaj naprawdę jak wrzucałam filmy w styczniu to podkreślałam tam parę razy, że pamiętaj, jeżeli masz rozejście, pamiętaj, jeżeli czujesz coś tam, to najpierw idź do fizjo, bo przyczyn tego, że kobietom się nie podoba brzuch, jest wiele, dlaczego nie podoba mi się mój brzuch? Jest duży. Ale dlaczego on jest duży? A tych przyczyn naprawdę jest mnóstwo i ciężko po prostu powiedzieć, porób brzuszki, których nie polecam, albo poćwicz brzuch.

Brzuszki są tragiczne.

Poćwicz brzuch i będziesz miała efekt. No nie, tutaj trzeba poszukać przyczyny, dlaczego ten twój brzuch nie wygląda tak jak byś chciała.

Jak byś zdefiniowała zdrowy ruch, jak byś go opisała?

To jest właśnie ruch, który jest potrzebny twemu ciału. To jest indywidualne, tak naprawdę taki ruch, który zwiększa elastyczność ciała, zakres jego ruchomości, no chyba tak właśnie.

Siła?

O, i siłę, tak. Można tak powiedzieć właśnie, że aktywuje te mięśnie głębokie, że zwiększa siłę, elastyczność i zakres ruchomości.

Jesteś w stanie to powiedzieć, co dla ciebie w twojej pracy, albo co ty robisz z ludźmi, co jest dla nich najważniejsze? Albo jakie braki najczęściej zauważasz w pracy z paniami, co one właśnie mają największy deficyt siły, ruchomości. Z czym ci się najczęściej zdarza pracować?

Tutaj jest właśnie połączenie wielu rzeczy, wielu. Naprawdę jest taki jeden szablon, sztywność, bardzo małe zakresy ruchomości, bardzo duże ograniczenie ruchomości w kręgosłupie, w stawach biodrowych. Kolejna rzecz, brak elastyczności, potem oddech, oddech kuleje, prawie nikt nie umie oddychać torem przeponowym, co się też przekłada na zaburzoną pracę dna miednicy i to są takie rzeczy, z którymi trzeba pracować. Bardzo rzadko, ale tak bardzo rzadko trafia się pacjentka, która umie prawidłowo aktywować dno miednicy.

A co pacjentki robią oprócz tych może trampolin, które już powiedzieliśmy wcześniej, czym się najbardziej krzywdzą? Czym się krzywdzą? Czy masz takie coś co robią?

Tak. Są to ćwiczenia takie w domu fitness plus YouTube, to, niewłaściwa technika, na zatrzymanym oddechu. Pytam się, czy ty w ogóle wiesz kiedy robimy wdech, wydech? Nie, ja zawsze zatrzymuję. [śmiech]

Bo wtedy masz więcej siły, łatwiej zrobić, to jest mechanizm [niezrozumiałe 0:45:33] chyba się nazywa.

Właśnie później mamy też przeciążony odcinek lędźwiowy, problemy ze stawami krzywobiodrowymi, bo tutaj gdzie indziej idzie siła, więc przede wszystkim tutaj, właśnie zawsze mówię, że lepiej pójść sobie do trenera, do fizjoterapeuty, żeby ktoś podpowiedział ci, jak się ruszać, gdzie jest ten oddech, gdzie jest wdech, gdzie jest wydech, jak ten ruch powinien wyglądać przede wszystkim.

Jak byś miała powiedzieć ty, bo na studiach ja tego nie miałem, gdzie się uczyłaś opracowań techniki i ćwiczeń? To na tych szkoleniach urofizjo też jest ruch, też jest pokazywany temat nazwijmy to, precyzji ruchu?

Znaczy ja też robiłam kiedyś bardzo dawno temu kurs trenerski, ale tak naprawdę w dzisiejszych czasach wystarczy pomyśleć. Jeżeli jesteśmy fizjoterapeutami to wiemy gdzie jest przyczep końcowy, a gdzie początkowy mięśnia i jak ten ruch powinien się odbywać i tak naprawdę to jest żaden problem się nauczyć prawidłowej techniki, po prostu w domu też, tylko musimy do tego przysiąść i poczytać, jest pełno wiedzy, naprawdę pełno. Szczególnie dzisiaj, w czasach kwarantanny, kiedy wszyscy siedzimy w domach i każdy trener robi szkolenia online i treningi i jakieś wykłady, to korzystajmy z tego.

Wróćmy do tematów może trochę bardziej medycznych. Mówiłaś przed chwileczką, że o nietrzymaniu moczu można mówić długo i bez końca i ten temat dla ciebie jest mocno przyjazny, nazwijmy to.

Tak. Ja się w nim dobrze czuję.

No to opowiedz coś.

Więc tak, chciałam powiedzieć przede wszystkich, że słuchajcie, nietrzymanie moczu to nie jest wstydliwy temat naprawdę. To jest dla mnie bardzo powszechne.

I to, że koleżanka ma, to nie znaczy, że to jest norma, tak słyszałem.

Oczywiście. Absolutnie. To, że mama ma, to, że koleżanka ma, absolutnie to nie jest rzecz nad którą powinniśmy przechodzić do porządku dziennego, my osobiście. Mam, to ok, bo to inni też mają – nie. To jest częsty problem właśnie, mam to bo inni to mają, ale z tym coś można zrobić, trzeba pójść do fizjoterapeuty uroginekologicznego, nauczyć się ćwiczyć, albo zobaczyć co jest przyczyną tego, że ten problem wystąpił u mnie i tak nauczyć się funkcjonować. Bo to też nie tylko chodzi o to, żeby ćwiczyć, tylko po prostu nauczyć się w prawidłowy sposób podnosić, kichać, dużo takiej profilaktyki zastosować. Sposób załatwiania się, wypróżniania się zmienić, po to, żeby problem nietrzymania moczu u nas się rozwiązał.

Jeszcze mam taki o mięśniu Kegla, to istnieje?

Nie. [śmiech]

Dlaczego wszyscy go ćwiczą? Skąd to powstało?

To pan doktor Kegel, on kiedyś wymyślił właśnie cały taki system ćwiczeń i dlatego nazywamy je ćwiczeniami mięśni Kegla. Aczkolwiek nie mamy mięśni Kegla i w tym momencie mówimy o dnie miednicy, dno miednicy to jest cały można powiedzieć kompleks powięziowo-mięśniowo-więzadłowy.

To teraz powiedzmy, że jeżeli jest takie ćwiczenie chyba najbardziej modne na to nietrzymanie moczu, przynajmniej ja takie słyszę od pań, że one sobie robią siusiu i zatrzymują i puszczają, zatrzymują, puszczają, to jest dobre ćwiczenie na nietrzymanie moczu?

Nie.

Ale trafiam.

To jest bardzo, bardzo szkodliwe. Nasza cewka moczowa jest dość krótka i w momencie kiedy my wypuszczając strumień moczu zatrzymamy go, powodujemy troszeczkę cofanie. Jeżeli on już dojdzie do końca cewki moczowej, tam jest flora bakteryjna, którą cofamy z powrotem do pęcherza moczowego. W ten sposób ćwicząc, możemy nabawić się zapalenia pęcherza i nie robimy tego w ten sposób i to jest bardzo stara szkoła, faktycznie często o tym słyszę, nie róbmy tego. Tak samo dodawanie, albo mówienie o tym, że powinniśmy ćwiczyć dno miednicy z zastosowaniem kulek gejszy, jest tak samo złe.

To wyprzedzasz moje pytanie.

Tak że tutaj to są takie techniki, które rozumiem, że są takie już stare, już dobrze się zakorzeniły w naszym społeczeństwie, nawet był taki moment, że ktoś stworzył super produkt, tabletki na nietrzymanie moczu, do którego dodawał kulki gejszy.

I co one robiły?

Wiesz co, tam z tego co pamiętam to w składzie było troszeczkę soi, która niejako może imitować troszeczkę działanie damskich hormonów, ale nie oszukujmy się, wysiłkowe nietrzymanie moczu nie jest problemem hormonalnym. Więc absolutnie takie tabletki nie wpłyną na to, że nasz problem się rozwiąże.

Czy problem nietrzymania moczu w fazie przyczyny u pani 20, 40, 60, 80 to to samo? Brak kontroli mięśniowej, czy to dużo rzeczy może być przyczyną?

Dużo może być przyczyn wysiłkowego nietrzymania moczu i jeżeli mówimy o młodych kobietach, to tutaj raczej jest to zaburzenie funkcji, może być obniżenie pęcherza, może być właśnie niewłaściwa praca mięśni dna miednicy, zarówno ich słabość, albo właśnie nadreaktywność, za słaba faza relaksacji. Natomiast jeżeli chodzi o wysiłkowe nietrzymanie moczu u kobiet, w okolicach wieku okołomenopauzalnym, tutaj też jest kwestia też troszeczkę właśnie działania hormonów, rozluźnienia tkanki łącznej, więc niejako podobny problem, ale też już po prostu kwestie właśnie takiej struktury tkanki łącznej.

Dobra, to takie panie 60 plus nazwałbym to, tam da się coś jeszcze zrobić. Da się wypracować nazwijmy to te mięśnie?

Tak, właśnie tutaj też ćwiczenia dna miednicy są konieczne i bardzo często ten problem zmniejsza się, zdarza się, że nie występuje. Tutaj też mamy kilka stopni wysiłkowego nietrzymania moczu, więc zależy w jakim stopniu jesteśmy, ale zawsze należy podjąć współpracę z fizjoterapeutą, poćwiczyć, bo efekty są super i nie trzeba od razu iść na operację.

A to operuje się? I co tam robią na tej operacji? To nie słyszałem.

To przyjmuje się pęcherz na taśmę.

Dobra. A powiedz mi taką rzecz, bo powiedzieliśmy o ćwiczeniach, które nie są złe, czyli tych, których nie ma, ćwiczenia mięśnia Kegla, zatrzymanie moczu, wymieniłaś jeszcze te kulki. A czy jest takie ćwiczenie, które możemy wykonywać, czy jednak wymagane do tego jest badanie i do tego możesz dołożyć ćwiczenie?

Czyli takie jedno uniwersalne ćwiczenie?

Takie najprostsze, takie, że ktoś wyciągnął, nazwijmy to, wartość dodatkową z tego podcastu i załóżmy będą chłopaki to mówiły swoim przyszłym żonom, albo już żonom, albo swoim mamom, że ma to robić i żeby zobaczyła efekt, a potem uda się do fizjo, żeby sprawdź, zobacz, czy to działa dla ciebie, a ty możesz potem, czy ty, któraś z terapeutek urofizjo dokończy sprawę.

Tak. Tutaj myślę, że tak, aczkolwiek właśnie mówię, mogę powiedzieć jak wygląda taki prawidłowy ruch aktywacji dna miednicy, natomiast nie zalecam ćwiczenia na własną rękę. Warto sprawdzić, ponieważ my też dobieramy liczbę powtórzeń, liczbę serii, stopni napięcia jakie należy wykonać i pozycję. To są takie zmienne, które są dość indywidualne, możemy sobie wyobrazić, to jest ćwiczenie dla kobiet i dla mężczyzn, zróbmy tak.

Dobra, to ja będę teraz robił, to mów, a ja robię.

Nie, zrób na razie wersję dla kobiet, ok?

To ciężko.

[śmiech] Wyobraźmy sobie, że jesteśmy kobietą, Michał.

Dobra, jestem.

Kobieta powinna tak, na wdechu poczuć rozluźnienie pochwy, dna miednicy, nie takie wypychanie, tylko rozluźnienie. A na wydechu, powinnyśmy zrobić taki ruch, jakbyśmy chciały pochwą wessać makaron spaghetti.

Powiem ci, że zrobiłem.

A faceci w tym momencie, na wydechu jakby chcieli podnieść penis do góry, ok. I tutaj wdech, czyli to rozluźnienie i wydech czyli podciągnięcie jest tak samo ważne, tutaj traktujemy to 1:1 i już tutaj będzie bardzo indywidualne, czy nastawiamy się bardziej na to, żeby to rozluźniać, żeby na przykład ta faza wdechu, jest na przykład rozluźnienia dłuższa i tak dalej, czy po prostu tu napięcie słabsze, mocniejsze. W każdym razie nie polecam ćwiczyć z takim maksymalnym spięciem, tutaj robimy ćwiczenia zawsze z takim submaksymalnej sile.

Co obserwujesz, bo to też poruszałem ten temat z Izą, co obserwujesz częściej, zbyt duże napięcie dna miednicy, czy zbyt małe napięcie, bo wszyscy chcą to ćwiczyć, ale czy jest to problem, że mamy jednak przez stres, przez czynniki psychospołeczne i to tak zwaną dzisiaj już częściej poruszaną psychosomatykę, zbyt duże spięcie tych stref?

Tak, tutaj jest właśnie, z tym zdecydowanie jest problem, że pacjentka nie jest w stanie wykonać więcej niż na przykład 3 takie podciągnięcia, ale nie dlatego, że ma tak bardzo słabe mięśnie, tylko one nie potrafią się rozluźnić w pełni, więc jeżeli nie jesteśmy w stanie się rozluźnić, nie jesteśmy w stanie wygenerować pełnego skurczu i nad tym trzeba pracować i to jest najczęstsze zjawisko, że właśnie jest większy problem z relaksacją mięśni, niż z wygenerowaniem siły.

Myślisz, że to czynniki rzeczywiście psychospołeczne?

Nie tylko, też kwestia treningów, dużo osób, które do mnie trafiają tak naprawdę to są osoby, które bardzo duże trenują, więc jeżeli my trenujemy cale ciało, no to dno miednicy też trenuje z nami. To nie jest jakiś twór, który istnieje poza nami, więc ono wtedy po prostu wtedy jest przetrenowane, my trenujemy dość szybko, dość ciężko, właśnie zawsze myślimy tylko o tym skurczu, a nie pamiętamy o tym, żeby się rozluźnić między skurczami i właśnie dajemy taki zły bodziec tym mięśniom dna miednicy, że one cały czas są zawsze w jakimś takim troszeczkę podwyższonym tonusie.

Ja mam takie doświadczenia, bardziej trochę może skonsultuję sobie tą opcję. Czy osoby, które rzeczywiście dużo ćwiczą, a tutaj na przykład te najczęściej w moich doświadczeniach z pacjentkami pilates, tak nałogowo pilates od kilkunastu lat i potem poród jest trudny, albo poród jest niemożliwy, bo jest takie duże napięcie dna i powłok brzusznych, że to dziecko trochę tam nie ma miejsca, nie ma jak się wydostać, nie ma jak się ruszać, czy to, oczywiście z twojej praktyki na pewno dużo większej z kobietami w takim stanie, to się gdzieś powtarza?

Tak, to prawda. Właśnie często jest tak, że kobiety, które mają bardzo mocne mięśnie brzucha, one mają trudności z urodzeniem, ten, o dziwo, powrót do formy zajmuje im dłużej. Ja zazwyczaj już zalecam właśnie w ciąży jogę, żeby sobie troszeczkę ten brzuch rozluźnić, w ogóle ćwiczenia oddechowe faktycznie, nawet dziewczyny, które nie rodziły i w ciąży nie były, ale które ćwiczą pilates, one mają problemy z dnem miednicy i z oddechem i tam jest dużo terapii. Ale to nie dlatego, że pilates jest zły.

Nie, ja tego nie powiedziałem, to jest dobra metoda i ja uważam jedna z podstawowych metod, które w ogóle każdy to zaczyna trenować i powinien od tego zacząć.

Oczywiście, tak. Bo tutaj jest duże właśnie skupienie na centrum i jak najbardziej, my musimy mieć wolne centrum i wydolne centrum, tylko właśnie nadmiar jest zły. Musimy mieć jakąś równowagę w tym wszystkim, nie tylko wzmacniać, ale też dać to właśnie rozciągnięcie.

Dałabyś taką instrukcję, żeby panie, które tak dużo ćwiczą w ogóle przestały ćwiczyć?

Nie, absolutnie nie. Tylko żeby pamiętały o tym, że właśnie jeżeli zrobiły dwie godziny bardzo ciężkiego treningu, żeby następnego dnia dały układowi nerwowemu odpocząć, żeby się rozciągnęły, żeby rozciągnęły się po treningu, co często też pomijają. Żeby była w tym wszystkim równowaga.

Jak podchodzisz do tematu blizny po cesarce, albo po właśnie nacięciu krocza? To jest ważny element terapii urofizjo?

Bardzo. Też bardzo fascynujący temat, zresztą dla mnie cała urofizjologia jest bardzo fascynująca, ale ja bardzo lubię pracować z pacjentkami z bliznami, zresztą, chyba z wszystkimi lubię pracować, ale z bliznami to też jest fajne, bo ten efekt pracy jest zadowalający dla mnie, dla pacjentek, jest takie właśnie przywrócenie funkcji. To jest bardzo ważna praca, bo praca z blizną to przede wszystkim jest mobilizacja blizny i uruchomienie ślizgu między tkankami, ale tutaj pacjentki po cesarskim cięciu też mają problemu z rozejściem mięśnia prostego brzucha i z dnem miednicy. I tutaj taka terapia jest jeszcze bardziej skomplikowana i jeszcze bardziej kompleksowa powinna być, żeby właśnie popracować, no ale to jest obowiązkowo, że po prostu każdą bliznę, jeżeli pacjentka przychodzi nawet i miała cesarskie cięcie 10 lat temu, zaczynamy od blizny.

A spotkałaś się, że jednak pacjentki boją się, nie chcą dotykać?

Oczywiście, że tak, bo jednak w sytuacjach, kiedy tutaj cesarskie cięcie nie było, że tak powiem, na życzenie, czyli nie było planowane i na przykład poród siłami natury trwał już jakiś czas i z jakichś nagłych przyczyn zostało wykonane cesarskie cięcie często jest właśnie tak, że pacjentka nie chce tej blizny dotykać i odczuwa dużo mocniej dotyk, albo właśnie ma taką przeczulicę, albo w drugą stronę niedoczulicę w okolicach tej blizny, ale tutaj ja zawsze jestem tutaj bardzo restrykcyjna, na początek bliznę dotyka pacjentka, a dopiero potem terapeuta.

To ciekawe podejście, ja tak inaczej robię, ja uczę to co ja robię, a potem dopiero uczę. A powiedz mi, co może według ciebie dać, albo czym może według ciebie się skończyć brak terapii blizny?

Przede wszystkim wpływa na zmianę postawy. Pacjentki, które mają taką właśnie długą, ciężko gojącą się bliznę, one często chodzą przygarbione, ale tutaj też oczywiście jest duże ryzyko rozwoju choroby zrostowej, czyli powstania zrostów, które nie wiadomo gdzie się znajdą i przyczyn może być bardzo dużo. Zrosty mogą wpłynąć na naszą płodność, nasze życie seksualne i na pracę jelit i tak dalej, więc konieczna jest praca z blizną.

Druga, trzecia cesarka, to po każdej muszę rehabilitować bliznę?

Tak, koniecznie.

Kocham odpowiedź tak, ona ułatwia pracę.

Oczywiście, że tak. Większość szpitali, większość lekarzy wycina poprzednią bliznę, ale nie wycina zrostów i tutaj trzeba to rozpracować, cały czas musimy o to dbać, przecież między cesarkami zawsze jest odstęp kilku lat, więc mamy spokojnie na to czas, żeby przywrócić prawidłowe funkcje.

Ja znam takie, co mają tylko 9 miesięcy przerwy.

Wow.

Mam jednego kolegę, który ma brata urodzonego w tym samym roku.

Przez cesarskie cięcie.

Tak, jeden i drugi.

No teraz takich zaleceń nie ma, no ale życie.

Czyli trzeba z blizną pracować, trzeba to sprawdzić. Kiedy pacjentka ma się pojawić u ciebie po porodzie? Kiedy ma przyjść, ja nazywam to na lifting.

Tak, pacjentki, wszystkie, najlepiej jakby przychodziły w ciąży, żeby po prostu nauczyć się pracy ze swoim ciałem, takich podstaw, to bardzo dużo zmienia już przychodzenie w ciąży. Ok, dowiedziałam się o terapii uroginekologicznej po ciąży. Po pierwsze, nigdy nie jest za późno, żeby pójść, jeżeli urodziłaś 8 miesięcy temu i dzisiaj chcesz przyjść na terapię uroginekologiczną, przyjdź, naprawdę jeszcze dużo rzeczy możemy zrobić. Jeżeli minęło 10 lat od cesarskiego cięcia, przyjdź naprawdę, dużo rzeczy możemy zrobić. Z kolei ja pracuję tak, najlepiej żeby przyszły po porodzie siłami natury, zapraszam od 4 tygodnia, można przyjść wcześniej jeżeli coś boli, jeżeli źle się czujemy to też można przyjść od razu po porodzie siłami natury, ale nie będzie badania przez pochwę. Natomiast po cesarskim cięciu również, od 4 tygodnia, tylko, że tutaj też ja nie pracuję z samą blizną, tu już jakby na bliźnie nie pracuję tak wcześnie, ale nad blizną tak, nad uruchomieniem krążenia, jak najbardziej.

Jakbyś miała być, na pewno już też jesteś inspiracją dla innych młodych fizjoterapeutów, co byś im poleciła, żeby robili, żeby być dobrymi fizjoterapeutami?

To jest dobre pytanie, bo nie ma dnia, żebym nie dostała dużo pytań od osób, które studiują i pytają mnie zawsze o książki. Słuchajcie, naprawdę nie ma jednej książki, nie ma kilku książek, które zastąpią jakąkolwiek wiedzę praktyczną, więc polecam kursy. Z kolei tak jak już rozmawialiśmy, nie polecam żadnego jednego kursu, który jeden zmieni całe wasze życie i kolejna rzecz, żaden kurs, nawet kilka, nie zrobi z was dobrego fizjoterapeutę, więc trzeba po prostu uczyć się, szukać wiedzy cały czas, naokoło, i z książek, i z kursów, i od ludzi i praktykować. Jeżeli robimy jakiś kurs, jeżeli czegoś się dowiadujemy, po prostu zaproponujmy terapię pacjentkom za darmo, bo to jest najlepsza praktyka, najlepsza szkoła, żeby po prostu pracować z pacjentem. Jeżeli nie mamy swojej praktyki, właśnie zróbmy ogłoszenie, zrobiłam kurs, przyjmę 3 pacjentki za darmo, bo się uczę, po prostu, na pewno znajdą się chętni, a ty się czegoś nauczysz. Bardzo mi zaimponowała kiedyś jedna osoba, która napisała do mnie, że chce przyjść do mnie na praktyki, ja co prawda takich rzeczy nie robię, nie mam żadnych praktykantów, ale to było super, myślę, jejku, jaka ta osoba jest przedsiębiorcza, że właśnie ona wie.

I będziesz miała takich 38 tysięcy pytań, czy mogę przyjść na praktyki, chyba, że powiesz, że nie przyjmujesz od razu.

Nie, ja nie przyjmuję, właśnie mówię, nie przyjmuję, ja pracuję sama i po prostu bardzo fajne to jest, że od razu ta osoba szuka praktycznej tej strony, bo tutaj przede wszystkim o to chodzi, żeby umieć z pacjentem pracować, że żadna wiedza teoretyczna nie będzie lepsza.

Czyli ty jakby polecasz dla młodych osób praktyka, praktyka, praktyka?

Tak, jak najbardziej. Oczywiście, że zdobywanie wiedzy z książek, ale tak naprawdę widzę jak to wygląda, że ludzie czytają książki i co z tego? I to się w ogóle nie przekłada tak naprawdę na życie, bo praca z pacjentem jest o tyle ważna, szczególnie jeszcze z kobietami, że po prostu trzeba je do tej pracy zmotywować, trzeba im to wytłumaczyć, po prostu trzeba z człowiekiem rozmawiać, to jest praca z człowiekiem.

A czym ty się inspirujesz, książki dużo, Instagram, masz jakieś takie swoje ulubione nazwijmy to źródła wiedzy, które uwielbiasz, czy już cię nic nie może zaskoczyć?

Znaczy oczywiście mnie zaskakuje. Znaczy ja powiem co ja robię, bo faktycznie ja czytam książki, ja cały czas staram się być na bieżąco. Są książki do których wracam non stop, zaraz tylko się odwrócę…

Książkę bierzesz?

Nie, chciałam właśnie przeczytać dokładnie książkę. Książka Ewy Barcz i tutaj bardzo polecam jeżeli chodzi o takie podstawy o tym, żeby się dowiedzieć o uroginekologii, natomiast też bardzo też polecam książkę „Terapia rozejścia mięśnia prostego brzucha” doktor Danieli Milki i doktor Małgorzaty Jachacz-Łopata. To są dwie książki, które uważam, że naprawdę są ok. To znaczy, że każdy fizjo musi je mieć, natomiast jeżeli chodzi o inne książki, książka do której cały czas wracam, serio, tak z raz w tygodniu ją sobie czytam, to są Myersa „Taśmy powięziowo-mięśniowe” [śmiech], to na pewno do tego wracam.

Ale jest chyba tylko jedna taka taśma głęboka.

Ta jedna, ale która?

Głęboka.

Wiesz co, teraz dużo się wydaje książek, to chciałam powiedzieć, że właśnie są jeszcze takie książki o porodzie, a właśnie książki Izabeli Dębińskiej koniecznie trzeba znać. Trzeba znać książki z wydawnictwa Natuli, tam o porodzie siłami natury i o porodzie przez cesarskie cięcie, tam są dwie bardzo fajne książki napisane. To są dobre książki, ja z kolei nie jestem fanem Katy Bowman, ale wiem, że dużo osób jest, ok, ale takie książki też są i też je mam, też je znam, przeczytałam.

Żeby być przeciwnikiem czegoś, czy w ogóle wypowiedzieć się negatywnie, to trzeba to znać.

Tak, ja mówię, nie jestem fanem, ale przeczytałam. I to są książki, ale chyba najwięcej inspiracji, tak naprawdę to ja czerpię od ludzi.

Ale co Instagram innych ludzi, czy ludzi pacjentów?

Na żywo, ja jednak widzę, że takiej starej daty jestem, że gdzieś tam się spotykamy w takim gronie fizjo, bo ja też mam znajomych fizjo, albo właśnie gdzieś tam na kursach, tak, no to już jeżeli jestem na kursie i wszędzie są wszyscy urofizjo, to my sobie rozmawiamy i dużo właśnie bardzo się dowiaduję od takich osób, one są bardzo inspirujące dla mnie, bo ktoś ma inne spojrzenie na daną sytuację, albo jakieś ciekawe przypadki, to są mega-fascynujące dla mnie rozmowy. Ale też chyba jeżeli chodzi o takie prowadzenie biznesu online, tego Instagrama, to są osoby też właśnie na Instagramie, które prowadzą Instagram fajnie, które mają jakiś taki fajny vibe, że ja czuję, że to jest ktoś bardzo dla mnie ciekawy i wtedy do takiej osoby piszę „Hej! Pójdźmy razem na kawę, bo czuję, że porozmawiamy na jakiś ciekawy temat.” I zawsze tak jest i ja po prostu potem wychodzę z głową pełną pomysłów i było tak na przykład po spotkaniu z Gosią Kobus z Anatomia Jogi. Niby obie jesteśmy fizjoterapeutkami, bardzo interesujemy się anatomią i my chyba rozmawiałyśmy 4 godziny o anatomii, o jodze, o fizjoterapii uroginekologicznej, nie mogłyśmy przestać gadać, to było mega-fascynujące spotkanie.

U kobiet to normalne, że nie mogą przestać gadać.

[śmiech] No tak już 1:16 gadamy.

No widzisz, a miałaś problem jak to będziemy gadać godzinę, jak to możliwe?

Bo ja myślałam, że godzinę temu to będę szła spać, ale mnie zagadałeś.

[śmiech] To dobrze, to bardzo się cieszę, że tak nam to łatwo idzie. Co cię jeszcze inspiruje, bo Instagram, spotykasz tam ludzi, inne profile, które cię gdzieś inspirują do spotkań, potem jeszcze jest fajniej, co jeszcze? Jak podchodzisz do badań medycznych?

Oczywiście, że tak. Ja cały czas śledzę, czytam. Tutaj jest właśnie problem, żeby znaleźć badania, które są wiarygodne, bo musi być i duża grupa badanych, ale ja bardzo lubię i też lubię czasopisma czytać te nasze branżowe. Może tak średnio mi się przekładają na moją praktykę, ale bardzo też lubię, po prostu ja w ogóle chłonę tą wiedzę z każdej strony i tak naprawdę ciężko mi jedno źródło wymienić.

To cofnijmy troszkę, to ten EBM, bo ja tak zadaję to pytanie. Kiedy EBM czyli Evidence Based Medicine, a kiedy twoje doświadczenie. Na ile ty sprawdzasz przypadek względem nietrzymania moczu. EBM mówi, że należy wykonać to to i to i przychodzi pani Gosia jako terapeutka i przychodzi pani Kasia jako pacjentka „Pani Kasiu, trzeba zrobić to i to bo tak mówią badania” ale to czy jednak to, że tobie działa to czy tamto?

A nie, to ja nie pracuję w taki sposób, żeby to było zupełnie gdzieś obok badań. Ja pracuję w ten sposób, że zostałam jakieś metody nauczona i ta metoda została poparta jakimiś dowodami na dużej grupie pacjentów, jakiś szkoleniowiec zrobił miliard badań, że to działa i ja w ten sposób pracuję. Do tego dodaję kilka innych rzeczy, ale nigdy nie kwestionuję medycyny, doniesień badań i tak dalej. Dla mnie dowody są bardzo ważne i raczej właśnie trudniej mi się rozmawia z pacjentami, którzy w to nie wierzą, bo tacy pacjenci też przychodzą, ale też pracujemy.

Czyli da się. Kiedy przestałaś bać się odsyłać ludzi gdzieś indziej? No bo mówiłaś praktykować, praktykować, na kimś trzeba się uczyć i jest taki moment w życiu każdego terapeuty, że się już nie boi powiedzieć, że to nie ja, to musi zająć się ktoś inny.

Nie wiem szczerze mówiąc kiedy to nastąpiło, ale faktycznie, ja tak robię. Robię tak i nie mam w ogóle z tym problemu. Jeżeli przychodzi ktoś do mnie i widzę, że nie ma problemu z dnem miednicy, a ma problem z biodrem, a ja nie jestem dobra w biodrach, to mówię, przepraszam cię, ale tutaj widzę, że mogę ci pomóc, to powinnaś poprawić, ale u ciebie najwięcej problemów sprawia biodro, z biodrem proszę pójdź do takiego fizjoterapeuty, podam ci numer, bo znam. I nie mam z tym w ogóle problemu, żeby powiedzieć, że ja czegoś nie umiem, bo ja umiem dobrze inne rzeczy, dlaczego muszę się znać na wszystkim? Więc też bardzo często odsyłam, albo sugeruję terapię u psychoterapeuty, z którym współpracuję, bo też problemy takie nasze emocjonalne wpływają na ciało i bardzo często po jednej takiej wizycie u mnie, a po kilku wizytach u psychoterapeuty pacjentka wraca i po prostu jest innym człowiekiem.

To dobrze, chyba miło wtedy na to spojrzeć i zobaczyć, że to się wydarzyło.

Jak najbardziej, więc nie mam z tym problemu. Nie pamiętam tego momentu. Uważam, że jeśli jesteśmy odpowiedzialni, że jeżeli chcemy dla naszych pacjentów jak najlepiej to dlaczego mielibyśmy wstydzić się ich odsyłać gdzie indziej? Przecież oni doceniają to ich zaangażowanie w ich terapię, to, że chcemy dla nich jak najlepiej. Oni i tak do nas wrócą, albo polecą nas komuś innemu, to nie jest tak, że ja teraz mniej zarobię, ja wręcz zyskuję w ich oczach.

A to jest częste, że jednak nie oddam, bo nie zarobię. A często zdarza się, że pacjent przychodzi do ciebie, bo masz fajny Instagram, a nie ma problemu, a chce tylko cię poznać? Albo w ogóle ma problem związany z bólem głowy, a przychodzi do ciebie, bo miałaś kiedyś na Instagramie 2 ćwiczenia na bóle głowy, daję to jako przykład, bo nie wiem czy takie miałaś.

Zdarzają się takie pytania, czy jak przyjdę do ciebie z dyskopatią to czy mi pomożesz i zawsze mówię, że ja nie jestem w tym dobra, to nie jest moja dziedzina, polecam pójść od kogoś innego, zawsze uczciwie o tym mówię. Tak samo zdarza się, że przychodzą dziewczyny, pacjentki, które nie mają w planach być w ciąży, które teoretycznie nie mają żadnych dolegliwości ze strony dna miednicy, więc teoretycznie nie powinny być moimi pacjentkami, ale one na przykład czują, że chcą przyjść do mnie, żeby się dowiedzieć, czy z nimi wszystko jest ok, czy wszystko działa dobrze i tutaj też ustalamy cel. Ona mówi, że chciałaby sprawdzić, ja sprawdzam, no załóżmy, że wszystko jest dobrze, nie zdarzyło mi się jeszcze tak nigdy, ale załóżmy.

To tutaj takie powiedzenie, nie wiem czy znasz, że nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani.

Oczywiście, że tak jest, bo nie oszukujmy się, jeżeli ktoś umawia się do kogoś na wizytę, czeka na tą wizytę i jest w stanie za nią zapłacić, to na pewno coś mu dolega, więc ja tylko to muszę znaleźć. I tutaj zawsze, wróćmy do tej teorii, jeżeli faktycznie się okaże, że wszystko jest super, że wszystko działa to ja zawsze mogę też zaproponować jakiś dostosowany trening dla tej osoby, coś czego na przykład ja jako fizjoterapeuta widzę, że jej ciało potrzebuje, zawsze jest zawsze coś tam do zaoferowania dla takiej osoby, ale też no zdarzają się takie osoby, wracając do twojego pytania.

Czyli przychodzą i ty ich przyjmujesz i mówisz im, że mogą iść sobie gdzieś indziej to zrobić na przykład.

Tak, no zdarzają się takie osoby, które przychodzą i są to jednorazowe wizyty, że okazało się, że wszystko jest ok, że jest to problem, z którym sobie sama poradzi stosując tylko kilka zaleceń.

Gdzie chcesz być za 10 lat, taki challenge jest odwrotny teraz na Facebooku, że pokazujemy co było 10 lat temu i niektórzy wiesz co pokazali?

Co?

Zapłodnienie.

[śmiech]

Ale to gimbaza, albo jeszcze wcześniej, ale tak przyszłościowo, gdzie chcesz być za 10 lat?

Nie wiem. Zawodowo, nie mam pojęcia. Ja jakby tak niespecjalnie to planuję, naprawdę nie wiem, ja bardzo lubię pracować z pacjentkami i nie chciałabym tego nie robić. Chciałabym dalej pracować z pacjentkami, nie wiem czy za 10 lat będzie istniał Instagram, czy będą te social media, nie mam takich planów. Ja po prostu tak naprawdę działam bardzo intuicyjnie i ten Instagram i całe social media powstały dość spontanicznie i robię to co czuję, więc ciężko mi powiedzieć, to jest naprawdę bardzo trudne pytanie. Na pewno celem takim naszym rodzinnym to jest to, żeby kiedyś móc mieszkać, chociaż parę miesięcy za granicą, w ciepłych krajach, to jest takie na pewno coś, co musimy kiedyś zrealizować.

Jeszcze jak byś miała powiedzieć coś terapeutom tak zwanym doświadczonym, jakie masz do nich uwagi, nazwijmy to uwagi?

Doświadczonym terapeutom.

Bo tym młodym to łatwo coś powiedzieć, młodym to wszystko co powiesz to im wejdzie i jest dla nich jakąś wskazówką do tego jak się stać fajnym fizjoterapeutą, a tym takim jak powiedzmy ty, ile już pracujesz w zawodzie 12, 8, 5?

Nie, 11.

11, no to trafiłem.

Nie, 9.

9 lat w zawodzie, no to powiedzmy doświadczenie w zawodzie już masz.

W 2011 skończyłam studia.

To chyba w tym samym co ja. Co byś powiedziała doświadczonym terapeutom? Bo obserwujesz pewnie kilku, 305 osób obserwujesz na Instagramie, pewnie na Facebooku kilku jeszcze też jakiś innych fizjo, co cię wkurza w doświadczonych fizjoterapeutach.

Nie wiem, ja nie mam takiego charakteru, żeby patrzeć na kogoś i myśleć czym on mnie wkurza [śmiech].

Ale wyszłaś dyplomatycznie z tego pytania.

Naprawdę szczerze mówiąc ja patrzę tylko na te pozytywne strony, tak we wszystkich ludziach. Jak ja na kogoś patrzę, to mówię, wow, jak on coś super robi.

To podejdę do tego inaczej, to daj radę doświadczonym fizjoterapeutom?

Myślę, że dużo ogólnie ludzi, lekarzy, fizjoterapeutów, trenerów, oni zapominają o tym, że istnieje dno miednicy i zapominają o tym, że każda kobieta ma to dno miednicy.

Mężczyzna też, każdy człowiek.

Tak, każdy człowiek, ale każda kobieta może mieć z tym problem i ona za Boga się nie przyzna, że ona z tym ma problem.

Szczególnie jak trener, bo ja to muszę powiedzieć, trochę ci się wciąłem, ale jak ktoś zapyta na sali 40 osób na zajęciach grupowych, albo na sali siłowni, zapyta głośno, czy ty nie trzymasz moczu? To nikt się nie przyzna.

Tak i trzeba o tym wiedzieć, że taki problem jest bardzo powszechny, że naprawdę dotyczy co 3 kobiety, więc jeżeli masz na sali 30 ćwiczących kobiet, to naprawdę 10 z nich, dobra jestem w liczeniu wiem, będzie miało ten problem i musisz układać ćwiczenia tak, żeby im nie zaszkodzić, bo wiadomo, nie rozwiążesz ich problemu, a dlaczego pogłębiać.

Zdarzało ci się nie zgodzić z lekarzem, z diagnozą, która przyszła pani do ciebie z jakimś rozpoznaniem, a jednak według ciebie było to coś innego?

Tak, zdarza mi się to. Naprawdę mi się to zdarza, ale to jest bardzo trudna sytuacja, bo zawsze mam taką zagwozdkę, kto się myli?

Kto się myli i jak to powiedzieć pacjentowi teraz, żeby nie robić kuku we własne gniazdo, we własne środowisko.

Więc ja też nie czuję się alfą i omegą we wszystkim i zawsze się zastanawiam, czy ten problem faktycznie istniał, czy może czegoś ja nie widzę. Biorę to zawsze troszeczkę tak, no ok, potraktujmy tą pacjentkę, jakby to miała i miała to co ja widzę.

I to wychodzi?

No wychodzi w pewnym momencie oczywiście pewne rzeczy się uwidaczniają bardziej, inne mniej w trakcie terapii.

Brakowało ci na studiach, jeszcze muszę, bo ja jeden temat zapomniałem, a dla mnie mega-ważny, bo trochę lansuję może tą opcję. Brakowało ci takiej nauki mówienia do ludzi, komunikacji z człowiekiem, czyli technik wszystkich miękkich?

Znaczy mi osobiście nie, bo ja jestem taką osobą empatyczną, rozgadaną, ale nie mam z tym problemu, ale ja widzę, że ten problem jest faktycznie i ja to widzę nawet na szkoleniach jak są inni fizjoterapeuci. Bo to też bardzo dużo osób jest młodych, zaraz po studiach na tych szkoleniach, więc po prostu najczęściej to widać po nich, że nie umieją tego pacjenta wcześniej jakoś tak przygotować do tego, co się zaraz wydarzy, więc faktycznie to musi być. I też dostaję od swoich pacjentek, z którymi ja prowadzę godzinną terapię, więc my gadamy non stop i wiem, że lekarze nie potrafią rozmawiać z pacjentami, więc wszyscy, którzy studiujemy na akademiach medycznych powinniśmy mieć taką naukę rozmowy z pacjentem, bo to jest bardzo ważne. Bo właśnie tak jak ci powiedziałam wcześniej, że to jest praca z człowiekiem i to nie jest praca z ciałem człowieka, tylko z człowiekiem i trzeba tej osobie wytłumaczyć co robimy, po co to robimy, ona jest wtedy bardziej zmotywowana i to się przekłada na efekty terapii.

I tym pięknym zdaniem zakończymy sobie podcast i kolejny odcinek z serii Dachowski Pyta. Bałaś się, że nie dasz rady mówić 1.5 godziny a tak ładnie nam wyszło, że te 1.5 godziny i udało się przebrnąć i myślę, że tak źle nie było, ale to ocenią nasi słuchacze. Jeżeli wam się podobało to zachęcam do jakiegoś like, suba, u Gosi, nawet też u mnie możecie coś zrobić, co wam się żywnie podoba, a moim gościem dzisiaj…

Zostawcie nam like.

Zostawcie nam like, a moim gościem dzisiaj była…

Gosia Włodarczyk, pani Fizjotrener, dziękuję, było bardzo miło.

O czym usłyszysz w tym odcinku podcastu?

  • 0 : 43 - „Pani fizjotrener” i koncepcja edukacji kobiet.
  • 2 : 58 - Studia fizjoterapii i szkolenia.
  • 12 : 42 - Zajęcia na trampolinach.
  • 17 : 15 - Czy mężczyźni oraz dzieci potrzebują fizjoterapii uroginekologicznej?
  • 18 : 59 - Badanie per rectum i per vaginum.
  • 22 : 27 - Cięcie krocza I rola masażu krocza.
  • 27 : 52 - Czy własny poród ułatwia kontakt z pacjentem?
  • 29 : 55 - Cesarskie cięcie „na życzenie”.
  • 34 : 44 - Instagram- koncept, tworzenie treści i edukacja kobiet.
  • 43 : 16 - Czym jest zdrowy ruch?
  • 47 : 01 - Nietrzymanie moczu- temat tabu.
  • 53 : 06 - Ćwiczenia dobre dla wszystkich.
  • 60 : 01 - Blizna po cesarskim cięciu i nacięciu krocza.
  • 65 : 33 - Jak stać się dobrym fizjoterapeutą?
  • 68 : 28 - Inspiracje w pracy.
  • 73 : 28 - EBM i doświadczenie.
  • 85 : 07 - Techniki miękkie w terapii.