Piotr Czajkowski- nie zarabiaj swoim czasem #72

Piotr Czajkowski- nie zarabiaj swoim czasem #72
 Spreaker
Podcasts
 Google
Podcasts
 Apple
Podcasts
 Spotify
Podcasts

Opis tego podcastu:

Zawód trenera personalnego w dzisiejszych czasach to nie tylko umiejętność programowania treningu. Coraz częściej widzę, że trenerzy cieszący się największymi sukcesami zawodowymi i finansowymi to także osoby mające ogromną wiedzę z zakresu marketingu i personal brandingu. Czy każdy trener musi umieć aktywnie pozyskiwać klientów i wiedzieć jak uzyskać dochód pasywny? Tym razem porozmawiam z Piotrem Czajkowskim- współzałożycielem akademii Train Movement, pomagającym na co dzień trenerom personalnym w zakresie marketingu. Piotr swoją karierę związaną z treningiem zaczynał od bycia zawodnikiem, potem sam pracował z klientami, aby następnie szkolić i przekazywać wiedzę trenerom. W rozmowie z Piotrem poruszyliśmy kluczowe tematy dotyczące marketingu w tym zawodzie: Czy treningi mogą być darmowe? Czy dobry trener musi wyglądać jak gwiazda fitness? Czy każdy musi mieć prawidłowe wzorce ruchowe? Czy dochód pasywny jest możliwy? Jak pozyskiwać klientów i prowadzić swoje kanały w mediach społecznościowych?
W dzisiejszych czasach korzystanie z możliwości związanych z marketingiem online jest niezwykle istotne i nieocenione w kontekście pozyskiwania odbiorców i klientów. Jeżeli tak jak my uważasz, że takie działania mają sens to udostępnij proszę ten materiał i polub nasze profile w mediach społecznościowych. PODCAST DOSTĘPNY na wszystkich wiodących platformach: Spotify, Apple Podcast, Player FM, Google Podcast…

Transkrypcja podcastu:

Witam was serdecznie. To kolejny odcinek serii #DachowskiPyta. Poprzednio rozmawialiśmy z doktorem Sebastianem Żabirkiem, o tym, co znaczy rehabilitacja, dlaczego nie przyjmuje tylko i wyłącznie pacjentów prywatnie oraz który staw najbardziej lubi operować. Jeżeli te tematy cię interesują, to musisz po tym podcaście zajrzeć na Spotify albo YouTube i zobaczyć ten odcinek, albo słuchać go podczas na przykład sprzątania, albo jazdy samochodem. Dzisiaj kolejny odcinek z serii #DachowskiPyta, a jak zawsze u mnie wyjątkowy gość, a jest nim…

Piotr Czajkowski.

Witam cię Piotrze!

Witam.

Czym ty się zajmujesz? Powiedz nam, bo nie wszyscy mogą cię jeszcze kojarzyć.

Oczywiście, z miłą chęcią. Z rzeczy, które mogą naszych słuchaczy zainteresować, to na pewno Akademia Train Movement, której jestem założycielem i jeśli chodzi o branżę fitness to tam jestem rozpoznawalny najbardziej. Oprócz tego pomagam trenerom personalnym i rozwijać ich biznesy i teraz właśnie w tym się specjalizuje.

Czyli kiedyś byłeś trenerem?

Tak, byłem trenerem aktywnych, mam już coraz mniej klientów, mam starych wyjadaczy, z którymi bardziej konsultuje i teraz skupiam się na tej części marketingowej i sprzedaży. Ta część mniej merytoryczna, metodyczna.

A skąd te pierwsze zainteresowanie do treningu z ludźmi? Jak to się zaczęło, że zacząłeś trenować inne osoby?

Zaczęło się od tego, że byłem aktywnym sportowcem. Na początku nigdy mnie nie jarało uczenie innych, skupiałem się na swojej karierze, ale wyjazd do Barcelony na uczelnie sportowe był przełomowy, zobaczyłem jaki tam jest lifestyle, jak oni żyją, jak ten sport buzuje i tam stwierdziłem, że też chce coś takiego wprowadzić w Polsce, zachęcać do aktywności, a że będzie to trening personalny, to było to już naturalne w moim przypadku.

Czym się różni rynek polskiego fitnessu – treningu personalnego, od tego, co widziałeś w Hiszpanii?

W Hiszpanii bywam często, więc mogę ogólnie o tym rynku powiedzieć. Moim zdaniem największa różnica jest taka, że u nas wszystko zaczyna się od sylwetki, ładnego wyglądu, a tam ten sport jest już bardziej w ich krwi. Oni nie ćwiczą, żeby ładnie wyglądać i dobrze się ruszać, tylko żeby dobrze spędzać czas. To jest jakaś forma socjalizacji. Jest oczywiście duża część osób, która dba o zdrowie, o sylwetkę, ale padel, koszykówka, tenis, piłka nożna, to wszystko jest dla nich naturalne.

Myślisz, że dlatego właśnie mają dużo sukcesów? Nawet w ostatnich igrzyskach? Szczególnie na poziomie tych dużych zespołów.

Na pewno, jest tam kultura sportu i nawet u mnie, obok uczelni jest teren, gdzie odbywały się Igrzyska Olimpijskie w Barcelonie w 1992 roku i oni tym naprawdę żyją. Czy to mistrzostwa Europy, świata, piłka ręczna, siatkówka, koszykówka piłka nożna, to całe miasto tym żyje i ogląda. Najlepszym przykładem są mecze Barcelony z Madrytem, gdzie sklepy są zamykane. Tydzień temu byłem na Wyspach Kanaryjskich, gdzie padel na przykład jest bardzo popularnym sportem.

Takie odbijanie piłeczki twardą paletką?

Tak i są jeszcze ściany dodatkowo, czego nie ma w tenisie i wiele osób może w to sobie pograć, bo jest łatwiejszy technicznie sport.

To jest bliżej squasha?

Tak, bliżej squasha, jest łatwiejszy niż tenis, więc znając Hiszpanów oczywiście chcą grać całymi rodzinami i dlatego ten padel wygrywa w tym momencie z tenisem.

Dlaczego zrezygnowałeś z prowadzenia normalnych klientów? Znudziło cię to, wypalenie zawodowe, przestało cię to jarać? Kiedy przestało ci się chcieć to robić?

Takiego momentu, że nie chce mi się robić nie było, po prostu bardziej zajarałem się tą częścią umiejętności miękkim, sprzedażowych i rozwijania akademii, bo w tym momencie część metodyczną prowadzi mój wspólnik, on się tym zajmuje, a ja wizerunkiem, marketingiem, sprzedażą, żeby ta wizja cały czas była wspólna, ta, którą mieliśmy od początku, czyli już od 6 lat.

Czyli online? To była pierwsza wizja czy mówimy jako o szkoleniach?

Szkolenia stacjonarne, później razem z rozwojem rynku i tego świata online stwierdziliśmy, że musimy też wejść i w to i akurat przed pandemią zaczęliśmy przygotowania i to był strzał w dziesiątkę, bo już byliśmy gotowi. Widziałem wiele trenerów, akademii, które coś na szybko chciały wtedy stworzyć, ale to było za późno.

Niechcący się udało.

Dokładnie.

Czy przewidziałeś to [śmiech]?

Przewidzieliśmy, że to się rozwinie, ale pandemia na pewno to przyspieszyła. Ja cały czas uważam, że to jest przyszłość i to będzie się tylko rozwijać, bez pandemii to byłoby rok czy dwa lata później.

To kto miał być głównym odbiorcą zajęć stacjonarnych? Bo trochę mówicie, że to nie jest budowanie siły i ogólnych wzorców, tylko żeby zacząć się ruszać. Dla kogo więc było to przewidziane i kto miał być pierwszym odbiorcą?

To byli trenerzy personalni, którzy już zaczęli pracę i chcieliśmy ich dalej rozwijać w kierunku sprawności. To, co w Hiszpanii zobaczyłem, że nie tylko czysty cel – budowa sylwetki, skupienie na danym celu, ale dodatkowo sprawność, elementy wszechstronności różnych sportów, więc zdecydowanie ten trener, który kocha sport, lubi ruch i sprawność fizyczną. Później to się rozwinęło i teraz ja oddaje lepszym szkoleniowcom tą część metodyczną, więc nie będę się tutaj wypowiadał, bo z każdego działu mamy specjalistę, który zajmuje się danym programem. Na przykład trening medyczny to doktor Krzysztof Guzowski, on opracowuje cały program i się tym zajmuje. Treningiem motorycznym zajmuje się Kamil Goleń…

Był tutaj u mnie.

Pozdrawiamy Kamila.

To był jeden z pierwszych podcastów, jeszcze bez tej dobrej jakości, która jest teraz, ale mam nadzieję, że da się posłuchać, więc możecie do tego nawet wrócić. A jakbyś ty miał mi opowiedzieć dla kogo dzisiaj jest Train Movement?

Tak naprawdę to dla trenera personalnego, który chce się rozwijać i szukać swojej specjalizacji. Nasz zamysł był też taki, że chcemy pokazać, że w treningu personalnym są różne specjalizacje, nie jest to tylko odwieczne modelowanie sylwetki, tylko są też elementy sportu, treningu medycznego i my dajemy różne szkolenia, kursy, gdzie pokazujemy – to nie jest jakoś bardzo rozbudowane, nie jest to kompleksowy kurs, po którym można zostać trenerem medycznym, ale jest to liźnięcie tej specjalizacji, pokazanie jej i jak ktoś chce zgłębić ten temat to polecamy wtedy inne, bardziej rozbudowane szkolenia.

Ty prowadziłeś ludzi i stwierdziłeś, że jesteś lepszy w marketingu będziesz tego uczyć innych – tak to było? Czy zobaczyłeś, że twoje sposoby pozyskiwania klientów są powtarzalne, czy oni dobrze reagują na to i będziesz to robił, czy to było jeszcze coś innego, że zacząłeś uczyć się marketingu?

To wyszło naturalnie. Zacząłem od części metodycznej i tam się zgłębiałem, jak w Hiszpanii byłem, to tylko się zajmowałem metodyką i szkoleniami, później był etap, kiedy lataliśmy po świecie z chłopakami i tak się właściwie zaczął Train Movement. Byliśmy w największych konferencjach w Stanach i później stwierdziliśmy, że warto tą wiedzą się podzielić i przyszedł taki moment, żeby się tym podzielić. I tak sobie pomyśleliśmy, że ile można robić tych szkoleń i tak dalej, trzeba iść dalej. I wtedy pojawił się ten marketing jako promowanie własnej marki, bo już miałem swoim klientów, ale bardziej rozwój, jak zbudować dochód pasywny, zbudować zespół, jak nim zarządzać. To mnie zajarało i chciałem się w tym rozwijać, stwierdziłem, że tam jest więcej możliwości do rozwoju niż w stricte treningu personalnym., Nie mówię, że to jest złe, ale tak, jak patrzę na rynek, to stwierdzam, że trenerzy metodyczni są lepiej przygotowani, ale ta część marketingowa cały czas leży. To jest na zasadzie wrzucenia czegoś na Instagramie, na Facebooku.

Moim zdaniem trenerzy wypadają dobrze w porównaniu do fizjoterapeutów. Jest jeszcze gorzej, a przynajmniej tak widzę to ja. Na każdym szkoleniu na trenera personalnego jest jeden dzień zjazdu – 8 godzin, 4 godziny na temat spraw biznesowych i jeszcze się nie spotkałem na szkoleniach dla fizjoterapeutów o tym, jak to pokazać później ludziom.

Rozmawiałem kiedyś z Patrykiem Sobótką o Projekt Masaż i miał bardzo podobne przemyślenia, mówił, że może bym przyszedł kiedyś i zrobił szkolenie z marketingu, bo my trenerzy dobrze się reklamują, a u nich ludzie się wstydzą, mają jakieś blokady. Chyba więc coś w tym jest.

Czemu napisałeś książkę?

Właśnie żeby pomóc trenerom, zainspirować ich, zmotywować do pracy nad tą częścią nie metodyczną, tak bym to podzielił. Są tam też jakieś elementy metodyki, jak pracowałem z klientem i jak zacząć i przede wszystkim pokazałem swoją drogę, bo jakiś taki mały sukces osiągnąłeś, patrząc na ilość klientów i pracę z nimi. Więc pomyślałem, że czemu miałbym się tym nie podzielić, skoro mam grupę odbiorców? Jakbym ich nie miał, to nie pisałbym książki, ale tak, to wykorzystałem to.

Dzięki twojej uprzejmości mogłem tą książkę przeczytać, więc ja się trochę odniosę do pewnych zdań i twoim zadaniem będzie ich bronić, co ty na to? Jesteś na to gotowy?

Tak.

To ja może nie po kolei, ale będę coś cytował, dodawał do tego jakieś swoje zdanie, a ty bronisz.

Pewnie.

Pierwszy cytat: “Pierwsza konsultacja powinna być darmowa. Prezentujesz na niej usługę i opisujesz jak może konkretnie wyglądać realizacja celów.” Dlaczego chcesz, żeby ludzie nie zarabiali na pierwszej wizycie? [śmiech]

[śmiech] W moim odczuciu jest to budowanie relacji już na pierwszej wizycie i wiadomo, że zarobek jest jakimś celem, ale nie tylko i według mnie najważniejszą cechą trenera powinna być empatia i ja ją chcę tu troszkę pokazać, to, że ten problem mnie interesuje i mu pomogę i że nie chodzi tylko o pieniądze, więc jak się nie dogadamy, to możemy śmiało zrezygnować i nie muszą mi płacić. Pierwszą konsultację traktuje po prostu jak rozmowę z dziewczyną. Niczego od siebie nie chcemy i albo złapiemy kontakt, albo nie i ja tak właśnie traktuje pierwszą konsultację. Jest ona też krótsza, nic z treningu wtedy nie robimy i tak właśnie stwierdziłem, że ten system będę promować i on działa, jeśli chodzi o moją sprzedaż i nawet trenerów, z którymi współpracuję.

A nie lepiej by było pokazać jakąś część wszystkim słuchaczom danego trenera na Instagramie, Facebooku i to ma zachęcić, masz już przyjść i ja tam poświęcam czas na to, żeby pokazać tysiącom i więcej osobom, a ja ta wizyta 1 na 1 ma być już płatna, bo daje ci jakąś wartość? Dlaczego tą wartość pierwszego treningu ma być darmowa?

Zgadzam się z tobą, że powinniśmy też za naszą pracę brać kasę i jest to wartość – to nie jest wykluczane, ale ja stricte skupia się na tym, że chcę zbudować z klientem relację, a chyba nie zaprzeczysz, że jak komuś coś się oferuje za darmo, a wiesz, że ja jestem wartościowym trenerem, bo mam x klientów, to jednak ten klient wraca później, rozmawia się z nim, jak już złapaliśmy relację i po latach wiemy, że fajnie, że ta relacja była darmowa. To jest stricte pod budowanie relacji. Wiem, że jakbym chciał za to pieniądze, to też by zapłacili i nie zmniejszyłoby to sprzedaży.

Ile takich godzin w tygodniu trener, osoba, która pracuje na jeden – bo o taki pewnie mówimy tylko i wyłącznie – miałaby takich darmowych godzin? Żeby nie było tak, że prowadzimy tylko darmowe, ludzie korzystają tylko z tego, a potem mamy problem, że nie zarabiamy kasy.

Ja wszystko pisałem na bazie własnego doświadczenia, więc wiem, że trenerzy są, którzy mają zasięgi po 100 tysięcy fanów i jest do nich kolejka i codziennie musieliby robić darmowe konsultacje. ja mam średnio raz w tygodniu taką konsultację i to było bardziej na zasadzie luźnej rozmowy, nie traktowałem tego, że muszę się przygotować nie wiadomo jak, po prostu później tą pracę wykonywałem i za to miałem już pieniądze.

To tu u ciebie było rzeczywiście taką rozmową, bez rozbierania się, bez treningu z ciężarem, pokazania możliwości podopiecznego czy korygowania czegoś, to była tylko rozmowa na temat tego, jaki ma potencjał, o tej realizacji celów.

Rozmowa, wyznaczenie wstępnych celów i robiłem takie wstępne testy, bo też chciałem wiedzieć czy te cele klienta są w ogóle realne, patrząc na ciało i jaki jest poziom sprawności danego podopiecznego. 30-45 minut mi to zajmowało, więc było to przeważnie pomiędzy treningami.

Czyli to był taki dodatek.

Tak, dokładnie.

Numer 2. “O twoich zarobkach będzie decydowała grupa najbardziej lojalnych klientów. Zadbaj o dobre relacje z nimi, pokaż, że traktowani są wyjątkowo.” Pierwsza rzecz – kiedy ten lojalny staje się lojalny?

Jak pracuję z nim na przykład i mamy gorsze, lepsze chwile i zostaje, więc wiem, że to jest klient, z którym będziemy jeszcze mogli pracować jeszcze kilka lat. Nie jest podkreślić, że jeden klient jest lepszy, a drugi gorsze, ale ma się to poczucie, że z jednym podopiecznym współpracuje ci się bardzo fajnie, z innym gorzej, ale nie oznacza to, że jest gorszy, tylko patrząc z perspektywy to wiadomo, że wybierze się podopiecznego, z którym ma się flow, a klienta, z którym ciężko ci się współpracuje…

Na pewno takie powiedzmy oferty komórkowe są lepsze dla nowych, niż dla starych klientów, co jest dużym błędem, tak samo ta lojalność jakby była nagradzana, bo to jest taką nudą, bo ja już po roku pracując z kimś, nawet jeżeli on jest super fajny, to mam go już trochę przesyt i czy nie warto go wtedy do kogoś innego zrzucić? Żeby odzyskać świeżość, mieć napływ nowej krwi, po to, żeby nasz mózg również mógł odpocząć?

Zgadzam się w 100%. Pisałem tą książkę 2 lata, więc nie miałem jeszcze takiego pomysłu, ale szybko po wydaniu doszedłem do wniosku, że kolejnym etapem u mnie jest zespół trenerów, który mam i swoich podopiecznych deleguję to innych specjalistów, którzy wcale nie są ode mnie gorsi, tylko inni. Tak jak mówisz – ta świeżość była i to fajnie działa, jak stworzy się taki zespół trenerów i każdy ma inną specjalizację i można sobie też rotować i podopieczny zyskuje i my też łapiemy taką świeżość. Oczywiście warunkiem jest baza klientów, którą masz wypełnioną, bo jak jej nie masz, to ciężko, żebyś ich oddawał [śmiech].

Chyba że nie ma kompetencji. Wtedy oddanie może być dość szybkie.

Tak. Najczęstszy podopieczny, którego oddawałem to cel kulturystyczny. Przychodził do mnie, troszkę inaczej wtedy wyglądałem, bo ważyłem z 10 kg więcej, ale mimo wszystko mówiłem, że co my zrobimy?

Ja trochę się nie zgadzam, że trener musi wyglądać na trenera. Musi czy nie musi? Czy trener może być otyły? Bo ja robiłem taką sondę i ludzie raczej nie mają z tym problemu, chociaż ci trenerzy mówią o zdrowiu i o tym, żeby nie być otyłym.

Podkreśliłem taką skrajność, ale ja po prostu nie chciałem pracować z ludźmi, którzy mają cele kulturystyczne, bo nie czuję się wtedy czuł, ale w innym przypadku nie byłoby problemu. Moim zdaniem jednak jakiś środek powinien zostać zachowany. Byli u mnie trenerzy, którzy mieli taki piwny belly i rozmawiając ze swoimi podopiecznymi to jednak nie jest wiarygodny, więc podstawę sylwetki powinien trener mieć i już nawet nie mówię o muskulaturze, ale samej podstawie. Jak ktoś ma zespół skrzyżowania górnego, to u mnie taki trener jest przekreślony.

U trenera myślę, że to jest bardziej nie okej, w fizjoterapii jest to akceptowalne, dużo osób się z tym nawet nie kryje i są ludzie, którzy mówią, że mogą być oni otyli, ja się z tym kompletnie nie zgadzam, a dietetycy – co uważasz?

Kurczę, ciężkie pytanie [śmiech]. Powiem ci, że znam nawet dietetyków bardzo otyłych. Wybrnę z tego tak, że są różne specjalizację w dietetyce, ale jeśli ktoś specjalizuje się w odchudzaniu, to wtedy powiem, że ja w to nie wierzę. Może być specjalista, który coś tam coś, ale zwykłe pierwsze wrażenie, tak jak w marketingu, że są osoby, które wykonują swoją pracę w danym stroju i dzięki temu od razu wzrasta ich godność. Inaczej, jakbyśmy zobaczyli lekarza w dresie – ta wiarygodność od razu wtedy spada.

To jak powinien być ubrany trener?

Moim zdaniem ten dresik powinien być i u mnie była taka zasada, żeby jednak z tymi obcisłymi ubraniami uważać, bo nie chcę, żeby inni klienci skupiali się na mnie i na mojej sylwetce. Traktuję to tak, że trener ma rolę drugoplanową i musimy się skupić na kliencie.

Spodenki krótkie czy długie?

Długie i zawsze podkreślam, żeby przed pierwszą konsultacją nie robili treningu, bo tutaj klient patrzy na trenera, który spina sobie po treningu biceps. Oni mają się skupić na podopiecznym i co jeszcze, to te komórki, to jest zmora. Chcemy zrobić jakąś kampanię, wczoraj byłem w Holmesie i usługa premium koło 200 zł kosztuje premium i ćwiczenia core – powiedziałabym, że bardzo zaawansowane, dead bug jeszcze z obciążeniem zewnętrznym bocznym, więc kilka płaszczyzn i co? I trener na komórce przy tym ćwiczeniu. Przez całą serię. Od razu podszedłem wtedy do mojego znajomego trenera z Holmesa i powiedziałem mu, żeby przypominał chłopakom, bo psują mu renomę.

Uważasz, że w jakimkolwiek klubie powinien być strój wyższej półki typu Adidas, Nike czy to nie musi być, czy to powinien być uniform tej placówki? Jakbyś do tego podszedł?

Marki może nie, ale teraz na przykład jestem managerem klubu wyższej półki w Konstancinie i tam mamy polóweczki i taki jednolity strój, małe logo i długie stroje. Firmy mniej ważne, ale takie ujednolicenie jest fajne. Jak klient nie kojarzy ludzi, to przynajmniej wie, że to jest trener.

Dobra, jedziemy dalej.

A powiedz mi, my mamy tylko dźwięk czy też ekran?

Mamy ekran. Większość osób słucha, kilkanaście osób będzie pewnie to oglądało. Przeczytam zdanie: “Niepoprawne wykonane wzorce ruchowe prowadzą do obniżenia potencjału ruchowego i ryzyka urazów.” Co to jest według ciebie wzorzec ruchowy?

Jest to segmentacja najpopularniejszych ruchów lub ćwiczeń i nie ma dla mnie takiego ogólnego podziału wzorców ruchowych, to jest segmentacja naszych trenerów czy grup, żeby uprościć naukę na szkoleniach, ale tak jak szukaliśmy czy jest jakiś oficjalny poziom, to żadnego nie ma.

Każde szkolenie ma swoje wzorce?

Tak.

Każdy człowiek ma swoje wzorce?

W jakimś stopniu też.

Ale musimy je idealizować?

Nie, jakby tego nie wybronię w 100%. Patrząc na bronienie…

Ale to jest dobre. Nie da się zidealizować wzorców ruchowych, ale dążymy do tego, żeby każdy, kto może robił przysiad, robił poprawnie skłon, wykrok jednonóż, to to pomaga w tym, żeby robić to bezpiecznie i unikać kontuzji.

Chciałbym, żeby trenerzy tutaj szerzej spojrzeli na ten ruch, nie tylko na zasadzie ćwiczeń, tylko jednak szerszy aspekt.

Bo sam wyciskanie klatki to jest kitowy wzorzec.

Tak.

Rzadko jednak w ciągu dnia wykonuje się taki ruch i to jest rzadkim wzorcem ruchowym według mnie. Powinien być czy nie.

Zależy od celu czy intencji.

Kto powinien, a kto nie?

Kulturysta na pewno. Są też sporty, w których ten wzorzec będzie potrzebny.

A typowa Grażynka czy Januszek, którzy chodzą na siłownie, żeby lepiej żyć?

Ja wplatałem, plus biceps curls i takie ćwiczenia, które według mnie mało im dadzą, ale wiem, że patrząc na psychologię dziewczyny czekały na hip thrusty, faceci biceps curls, więc na koniec dawałem takie ćwiczenia, żeby też ten podopieczny był zadowolony, bo docelowo trzeba też pamiętać o tym, że ten trening jest dla nich, co patrząc na trenerów jest częstym błędem, że oni powielają z nimi swoje treningi. Trzeba nad tym pracować i zwiększać świadomość, bo to powinno być total, bo trenujesz crossfit, przychodzi taka Grażyna i nie możesz tutaj powielać swojego treningu.

W rehabilitacji uczę ludzi dobrze się komunikować, że my leczymy swoje ego i to samo ego przekładamy na ego klienta.

Coś musi być w tym. Pamiętam, że swoje metody treningowe też wplatałem kiedyś w ćwiczenia innych.

Tak, bo jak chcesz zobaczyć czy skoro zadziałało to na tobie, to zadziała na innym, to to rozumiem, ale jeżeli mamy przejść przez cały trening ten sam, co ja robię, to… każdy trochę inny. To tu się wybroniłeś. “Głównym celem trenera jest na początku nauka poprawnego wykonania wzorców ruchowych”, to kontynuacja trochę, ale to ruchu.

Tak, mam tu na myśli ruch, wiem, że będzie im łatwiej tutaj to skumać.

To jest trudne teraz. “Powinieneś obserwować jak podopieczny wykonuje ćwiczenia, ale feedback dawać mu dopiero podczas przerwy.” Co jak ktoś robi 30 powtórzeń?

To nie doczytałeś.

No tak, można tutaj kupić książkę i doczytać, tak?

Dokładnie, tu się zgodzę. To jest tok Eric Cressey, jak byłem w Stanach to na szkoleniu jeden cały blok był o [ver coachingu? 0:30:11] i on się skupiał na tym i tam potem rozwinąłem, żeby skupiać się na błędzie lub na priorytecie trenerskim, który chcemy poprawić w danym ruchu i żeby nie strzelać z karabinu z różnymi wskazówkami w trakcie przysiadu na przykład. Czyli kolacja na zewnątrz, rotacja, biodra, szyja i zauważyłem, że trenerzy, którzy przychodzą do pracy po szkoleniu robią taki karabin, bo zobaczyli na sobie ile na przykład popełniają błędów i każą poprawić to i tamto, a finalnie: czy to musi być idealnie wykonane – to, co mówiliśmy o wzorcach, dwa – nawet jak chcemy żet to zrobił, to na pewno nie 3-4 wskazówkami za razem, tylko jedną, maks drobniejsze. To tez zależy od poziomu podopiecznymi, ale tutaj chciałem się skupić na tych, którzy zaczynają przygodę z trenowaniem i dla nich taka jedna wskazówka w jednej rzeczy to już jest Ameryka, więc nie ma sensu dodawać i im utrudniać, bo zaczynając od głównej wskazówki, później w trakcie jak jeszcze rzucam 3-4 inne, to podopieczny zapomina o tej głównej i skupia się na mniej ważnych.

Czyli jak już czegoś uczysz, to ucz powoli. Tak bym to chyba podsumował, no i nie wszystko na raz, zobacz jak on się rusza, ale tylko wtedy, jeśli nie mamy obciążenia. Jakbyś się do tego odniósł? Jeżeli obciążenie jest, to też dajemy tą swobodę ruchową?

Z obciążeniem to nigdy bym nie czekał i tutaj jest ten wyjątek, że jeżeli widzisz, że coś może spowodować u klienta ból lub kontuzję, to przerywasz albo krzyczysz. Podsumowując z mojej strony, to nic nie jest czarno białe. Żeby tych ludzi nie męczyć podczas ćwiczenia, niech się pobawią, poćwiczą, bo czasami bycie zbyt metodycznym jest problemem i zwalnia cały proces treningowy.

Ja najczęściej pytam ludzi podczas leczenia co czują. Którą część ciała i jeśli ta, która była moim celem, to chyba dobrze, nawet jeżeli nie robię ćwiczenia dobrze technicznie, a nikt chyba nie robi.

Grałem w baseball, kosza tyle lat, sami się bili o to, ile błędów robiłeś i grało się, nie poprawiało się co chwila.

A na treningu? Nie chciałeś wykonać czegoś paręnaście razy, żeby coś poprawić?

Wiem, że zawsze były jakieś nawet mniejsze błędy i zawsze skupiałem się na tej najważniejszej rzeczy w danym momencie, bo nie da się wszystkiego poprawić. Nawet w rzucie skupiam się albo na ustawieniu, albo na nogach, nie poprawię nóg, nadgarstku i jeszcze dobrego feelingu piłki.

To chciałeś być jak Michael, baseball i koszykówka na raz? A co było pierwsze?

Baseball.

To jednak nie chciałeś być jak Michael. Skąd się to w ogóle wzięło?

Jestem z Kutna, stolica baseballu w Polsce i Amerykanie zrobili tu u nas dużą bazę baseballu i co roku są tam mistrzostwa Europy, gdzie grają dzieciaki Amerykańskie, które są w bazach europejskich i tam wszyscy grają w baseball. I akurat trafiłem na dobry rocznik, byliśmy chyba najlepsi w historii, jeździliśmy na mistrzostwa świata i chyba zdobyliśmy czwarte miejsce, więc mocno się wkręciliśmy w temat. Przestałem grać, bo pojechałem na takie testy i wystarczyło spojrzeć naokoło, ja nie wiedziałem co tam robię. Fizycznie tak odstawaliśmy od wszystkich… Mieliśmy czwarte miejsce, ale to z amatorów.

To cały sport amerykański tak wygląda? ta przepaść między Europą a Stanami?

Teraz to się trochę wyrównało, ale patrząc na młodzieżowy sport, to cały czas jest przepaść i sam byłem tego świadkiem. Inny świat po prostu.

Z czego to się bierze? Oni są wyżsi?

Przede wszystkim jeśli chodzi o siłę. Szybciej dojrzewali, nie wiem czy to kwestia jedzenia, suplementów, które mają na półkach sportowych… Są duzi, silni, techniką tylko nadrabialiśmy.

Testy przeszedłeś, zrobiłeś?

Zrobiłem, ale nie dostałem się tam wyżej, więc stwierdziłem, że albo…

To spróbuję koszykówki.

Tak, ale ja cały czas grałem w kosza w trakcie. Baseball to był na zasadzie, że albo idę na maksa, albo odpuszczam i później koszykówka to była taka zabawa, grałem w drugiej lidze, pierwszej nawet, ale później była Hiszpania i przeszło to już w taki feeling, zabawę ze sportem i chciałem to kontynuować. W ogóle też miałem fajne doświadczenie w Barcelonie, jak byłem na INAV, w tym instytucie i miałem tam zajęcia z trenerem od przygotowania motorycznego pierwszej drużyny piłki nożnej i koszykówki i tam zobaczyłem, jak pracują, jak wygląda indywidualizacja i jak byłem potem koszykarzem zobaczyłem, że u nas się pracuje ze wszystkimi tak samo.

Tak, ja widziałem to w Ekstraklasie, pracowałem tam jako fizjoterapeuta i… Wtedy nie wiedziałem, że to jest źle, ja wtedy byłem na piątym roku studiów.

Wcześniej rozmawialiśmy o różnicach, to jeszcze tylko wspomnę, że jeśli chodzi o sport zawodowy w Hiszpanii, to mega współpracują. W Polsce mi tego brakuje. Nawet w moim klubie, jeśli chodzi o współpracę to jest tu jeszcze dużo do zrobienia.

Co chcesz połączyć?

Próbuje i mam nadzieję, że się uda, połączyć trening personalny z fizjoterapią, z dietetyką, zrobić największą konferencję jaka jest w branży, bo na razie wszystko jest porozrzucane. Ktoś tam działa, my coś tam robimy z treningu, z przygotowania motorycznego też jest inna firma

Po co ma trener wiedzieć coś o dietetyce? Nie lepiej odesłać do dietetyka?

Na pewno, ale czemu nie mieć pojęcia i nie być na bieżąco?

Ja mam taki problem z tym łączeniem tego wszystkiego, bo jeśli chodzi o fizjoterapię, to jest tak duża część terapii manualnych, z tak dużą ilością badań, wiedzy, rodzajów, że żeby być w tej jednej działce to już jest ciężko i jak mam nałożyć część fizjoterapii, ruchu podstawowego, kinezyterapii, mikro terapii, to mi brakuje już czasu. jak mam dołożyć do tego jeszcze trening siły, motoryki, mocy, to mi nie starcza doby, a tu jeszcze dietetyka. To za dużo dla jednego mózgu, nie lepiej przyznać, że nic się nie wie, zna się podstawy, ale ktoś kojarzy lepiej.

Ja mam duże doświadczenie z takich konferencji, bo czy to jak byliśmy w Monachium czy w Bostonie też była taka konferencja interdyscyplinarna, to mi się to mega podobało. Oczywiście więcej czasu spędzałem na salach treningowych, ale jak był jakiś temat typu współpraca fizjoterapeuty z trenerem, były oczywiście takie bridge the gap – oni tak to nazywają i to było mega ciekawe i tam fizjoterapeuta nie opowiadał o zaawansowanych metodach pracy, tylko jak możemy połączyć siły i co możemy się do nich nauczyć i w drugą stronę. Na pewno więc kwestia ułożenia tematów i nie chciałbym robić tematów takich niszowych, specjalistycznych, bo do do tego są konferencje terapeutyczne i dietetyczne,a le bardziej to, co możemy połączyć i uzyskać od fizjoterapeutów. Tak jak fizjoterapeuci mogą się uczyć od nas marketingu czy promowania…

Masz kontakt z Krzysiem i Kamilem, którzy są fizjo, to gdzie kończy się fizjoterapia i zaczyna trening? Bo to jest mega trudna sprawa.

Dla mnie troszkę się to na siebie nakłada, dlatego moim zdaniem warto byłoby spróbować zrobić takiej konferencji, bo ja od samego Krzysia mega dużo się uczę, cały czas się konsultujemy, nawet dla siebie.

Pewnie będzie tego słuchał i ja go zaproszę do tego podcastu, więc Krzysiu zapraszam, napisz kiedy będziesz miał czas.

Przyjdź Krzysiu, polecam.

Jedziemy dalej. “Dochód pasywny jest formą zarabiania pieniędzy, której nie wymaga od ciebie stałej pracy. Dochód pasywny występuje wtedy, gdy jednorazowo wykonywana praca przynosi zyski na dłużej.” Czy według ciebie dochód pasywny faktycznie istnieje? Powiem na swoim przykładzie – mam stronę www.michaldachowski.pl i mam tam raporty z fizjo i 4 filmiki o postawie terapii biodra, kręgosłupa, tego i tamtego i gdy o tym nie mówię, nikt nie kupuje. To znaczy, że to jest zły program czy dochód pasywny nie istnieje?

Istnieje.

To jak zrobić, żeby on był pasywny?

W tym momencie mój trener ma trening z podopieczną naszego zespołu i on płaci mi prowizję z tego treningu – to jest forma dochodu pasywnego. Stworzenie zespołu, gdzie twoi podopieczni trenują z innymi trenerami.

Ale ty musisz o ten zespół dbać i dodawać im rzeczy. Pracujesz na to, żeby ten dochód utrzymać, jak długo nie będziesz z tym nic robił, to to upadnie.

Patrząc na najbardziej popularną formę usług u trenerów, czyli jestem na treningu i zarabiam swoim czasem. Jak nie będzie treningu nikt ci nie zapłaci. W tym momencie, jak ja mam zespół, pracuję raz w tygodniu, a zarabiam codziennie, więc dużo oczywiście dużo było w tej książce takich zero jedynkowych podkreśleń. Chciałem to napisać, bo jak ktoś nie jest w temacie, to nie chciałem pisać it depends, it depends… Ja tu podkreślam, że nie trzeba zarabiać tylko czasem i chcę trenerów do tego motywować, bo jeśli chodzi o sprzedaż i marketing, to dobrze im to idzie, ale nie idzie za tym kolejny krok.

Czy każdy ma zrobić swoje szkolenie online?

Nie.

To jak?

Nawet zespół trenerów.

To każdy ma mieć taki zespół? Moim zdaniem jest to, żeby zrobić coś, co jest dla każdego. Jeśli każdy napisze e-booka…

To nie jest dla mnie w ogóle formą dochodu.

Nie jest, to się mówi o tym.

Książka nie jest też i wciskają ludziom w internecie kit, że napiszą książkę i zarobisz milion. Jakbyś promował za milion, to może zarobisz, ale nie jest to fajne.

Okej, napisałem, poświęciłem ileś tam setek godzin, bo tak to wygląda i jak przestanę o tym mówić, to książka przestaje zarabiać.

Książkę polecam głównie wizerunkowo, bo fajnie działa, dużo tech miałem przez książkę kontaktów, ale zarobkowo nie polecam.

To co jest pasywny? Budowanie zespołu, to dla mnie budowa firmy. Budowa, zespół, lokal. Czy bez lokalu?

Bez lokalu.

Czyli taki ryczałt wszyscy ładują do jednego worka.

Dokładnie. W naszym przypadku mamy platformę edukacyjną, która jest w modelu subskrypcyjnym i kursy online też nie są dla mnie perfekcyjnym modelem, jeśli chodzi o dochód pasywny, bo tak jak mówisz, sprzedają się jak je promujemy, jak jest jakiś darmowy kontent, cały czas jest temat…

Czyli dajesz trochę, a więc jest tam.

Tak, ale jeśli chodzi o platformę i model subskrypcyjny, to jest to też dla mnie forma dochodu pasywnego, bo wykorzystujemy materiały, które już zostały nagrane i ludzie płacą za te, które już właśnie są. Też rozwijamy platformę, dodajemy nowe filmiki, ale nie jest to 10% całości.

Kiedy to powstało? 3 lata temu, tak? Nie są nieaktualne już?

Część na pewno, ale tak samo jak z książką, tak samo z kursami, 3 lata to full czasu. Ja na przykład metodycznie nic nie poruszałem specjalnie, z marketingu też, tym bardziej. To, co było 2 lata temu, co jest teraz to… Wszystko się zmienia, więc to jest normalne.

Ile tu masz stron tutaj?

100… Nie wiem.

Ja popełniłem książkę o samym Instagramie na 300.

No właśnie, tak to jest.

Ale to już trzeba by było dopisać rozdziały o reelsach.

One dobrze idą, szczególnie w dużych branżach. Ja mam łatwiej, bo dziewczyna pracuje w marketingu, w alkoholach w Wyborowej i tam jestem na bieżącą. To, co my robimy to jest ogólnik, oni na przykład mają cały tydzień na reels i te stories mega fajnie wyglądają i ona pytała, czemu my tego nie mamy.

To dużo czasu zajmuje, ale zasięgi są faktycznie dużo.

Ale odpowiadając na to pytanie czy to nie jest aktualne – część nie jest,m ale robimy tak, że mamy też webinary ze szkoleniowcami, którzy prowadzą kursy, czyli o Kamilu rozmawialiśmy, o Krzyśku – oni też mają materiały i co miesiąc, co 2 są z nimi materiały. Finalnie wygląda to tak, że jak ktoś chce zgłębić jakiś Kamil, to przyjeżdża na szkolenia na żywo, bo treningu medycznego nie nauczysz online.

Spójrz na swoją karierę, bo pisałeś o tym szczegółowo, ale jakby była możliwość nauczenia się tego wszystkiego co umiesz, marketingu – może trochę bardziej – online, to jest to możliwe?

Nigdy bym nie polecał tylko wersji online, bo stworzyliśmy tą akademię i działamy głównie przez nasze kontakty. l nawet ostatnia konferencja – 2 szkoleniowców było i dziesięciu z naszej akademii, więc gdyby nie kontakty i nasze znajomości, to taka konferencja w ogóle nie doszłaby do skutku. Nawet z tego względu polecam eventy i szkolenia na żywo i praktykę, której szkoleniowiec nie przekaże online. Na pewno jest to uzupełnienie, które nie jest złe, bo patrząc na pandemię i naukę online to faktycznie. Książki są ograniczone i nie wiem jak u was, ale w treningu, tak jak ja byłem wkręcony w metodykę, to czytałem tylko angielskie książki, bo lipa była.

U nas to samo.

Trochę było przetłumaczone, ale to takie podstawowe, typu [nie słychać 0:49:53], Kelly Starrett…

Tak, to już jest takie nieaktualne. Taki Starrett to już trochę lipa. On jest dobry dla ludzi nie w temacie.

Biznesowo też jest dobry. Byliśmy u niego 6 lat temu i on mówił, żebyśmy ścigali te rolki, zobaczycie co tam się będzie działo. Dwa lata minęły i bum.

Biznesowo co ma robić trener? Albo co ma nie robić? Żeby pozyskać klienta, bo dzisiaj jest pewien problem – częste pytanie, które odstaje od ludzi to co mam pokazywać, jak to wszystko już jest? Co mam pokazywać, bo robię to źle i jeszcze nie jestem tak dobry jak ty. Gdzie? Bo jest YouTube, Instagram, Facebook. Co ci ludzie mają robić?

Ja mam takich 5 punktów, które rozwijamy z trenerem i nawet jak luźno rozmawiamy to zawsze zaczynam od celu danej firmy czy osoby.

Cel jest chyba znany – pozyskać klientów. Nikt nie ma innego, wszystko dookoła to otoczka.

Tak, ale ta otoczka jest ważne, bo jak ja bym mówił, że chcę zarobić tylko na szkoleniach, to inaczej to wybrzmiewa i wygląda. I to i to jest dla mnie ważne. Chcę zarobić na szkoleniach, ale to, co podkreślam, że chcemy wynieść usługi w naszym kraju na wyższy poziom, to mnie jara, że trenerzy są zadowoleni po naszych szkoleniach i pewnie ma podobnie.

Ja z podcastu nie zarabiam, bo nikt mi nie płaci i to jest według mnie jest rozwijanie rynku.

Dokładnie, więc patrząc na te punkty, to jest główna misja. Drugi punkt to znalezienie jakiejś niższej specjalizacji, z trzeci punkt to znaleźć kanały, do których dotrę, tak jak mnie pytają czy lepszy Facebook, czy Instagram, czy Twitter. Ale do czego? Wszystko zależy od klientów. I czwarty punkt, chyba najważniejszy, to dawanie zawsze wartości. Każda publikacja i post, podcast, pytanie – jaką da to wartość twoim odbiorcom i fanom. Jeśli post nie będzie miał wartości, nawet jeśli miałaby to być rozrywka, to nie wrzucaj. Zrobienie schematu, że muszę wrzucać codziennie…

A wiesz, co się dzieje. Jak wrzucasz na Instagramie posty, które mają dużą wartość, uczenie nacisku na łokieć…, to ktoś się zainteresuje, serduszko… A jak wrzucisz coś głupiego, to wiesz co się dzieje. “Ale zrobiłeś czad!” Dzisiaj powiedzmy mem z TVP.

To daje wartość – rozrywkę.

Mamy to łączyć?

Na pewno miks musi być i sama merytoryka też może zbawić, zanudzić fanów, odbiorców, ale my na przykład, patrząc na nasz fanpage, to my prowadzimy go 5 lat i mało jest tam rozrywki, cały czas jest ta merytoryka, wiedza…

Kwestia czy nie masz czegoś takiego, że robisz to, zajmuje to dużo czasu, a tam nie ma feedbacku, bo to za trudne, bo to za dużo…

Bo ta merytoryka musi być dopasowana i zmiksowana – i dla zaawansowanej osoby coś i dla początkującej. A jak nic nie idzie to wrzucamy cytat [śmiech].

Tak.

Cytat jest niezniszczalny. Oczywiście nie no pain no game.

Jest takie konto na Instagramie, posty marketingowe, obserwatorów jest 800 tysięcy i koleś robi z tego potem mailing, rozwija cytat, daje przykłady z różnych biznesów jak można by było ten cytat wykorzystać tylko w mailingu płatnym. Milion dolarów.

Grubo.

I to jakby z niczego. Brzydki Instagram, szare tło, czarny napis i nazwiska na dole. I ma milion rocznie z mailingu, nic więcej.

To dla mnie fenomen, ale to chyba polega na tym, że ludzie szybko się identyfikują z danym zdaniem.

Dlatego czytałem dzisiaj zdania.

Tak, tak jak książka.

Tak, przeczytałem książkę.

Dlatego on nie czytają, wchodzą, czytają cytaty i to też musi być blok, prawdziwa wiedza, bo najlepsi klienci sę ci, którzy finalnie nie klikają. Ci, którzy kupują za dużo nie komentują i tak dalej, bo oni po prostu płacą i biorą, co chcą.

Czyli jest cel na konwersję.

Ta i wtedy działa.

Na ruch nie chcemy.

A jest jeden gość na Instagramie, co ma tablice z jakimiś frazami, myślami, który jest na bieżąco w równych częściach i ma tylko fotki z napisem i ma 2 czy 3 miliony obserwatorów.

Jak widziałem ostatnio laskę, która tylko na skakance skacze. Jest pewnie tysiące opcji skakania i ona robi tylko to i tam też jest milion z kawałkiem. I ona pewnie uczy ludzi skakać na skakance, pewnie robi szkolenia online i wszystkie inne rzeczy. Klienci są na pewno.

Są takie hardkory.

Wracam do ciebie. Dzisiaj masz tą wiedzę marketingową, grasz w koszykówkę, grałeś w baseball, a jakbyś dzisiaj miał zacząć być treningiem z tą wiedzą marketingową, to co byś zrobił? Które medium byś wybrał?

Też biznesowo by to wypaliło moim zdaniem. To mnie zawsze jarało i tu jest dużo do zrobienia, Verstegen o tym mówił, jak u niego byliśmy i pytałem zawsze szkoleniowców co jest przyszłością w Europie, bo jednak jest to z opóźnieniem u nas. I tak jak rolowanie się potwierdziło, tak on mówił, że klient rekreacyjny będzie ćwiczył jak zawodowiec i my ten proces musimy postarać się przeprowadzić z głową. Później wróciliśmy i był wysyp maratonów, gdzie biegali ludzie, którzy zaczęli ćwiczyć miesiąc temu.

Triathlon. Tam jest za mało treningu.

Tak, więc ja chciałbym ćwiczyć z klientem rekreacyjnym, który chce ćwiczyć jak sportowiec, ale jest to nisza. Wiesz ilu jest triathlonistów, którzy pracują w korporacji, mają pieniądze i spędzają wolny czas na treningach, zamiast z rodziną. Celem moim byłoby to, żeby ten proces treningowy przeprowadzony był z głową. To, co oni robią to jest hardkor.

Ta, bo musi być pływanie rano.

Tak i jeszcze siłownie tam wrzuca. Organizm jest przygotowany do 2 jednostek w tygodniu maks.

I śpisz 6 godzin.

Tak [śmiech]. Ja miałem podopiecznego, który biegał ultramaratony w górach i biegał 160 km, 200… Dolomity… I pracuje w korporacji 10 godzin i siedzi tak. To jest jakiś hardkor. Tam jest dużo pracy z takimi ludźmi, a oni mają kasę, oni chcą być pro, tylko źle to robią.

Chcesz uczyć triathlonistów dobrego treningu, który przygotowuje ich do tego – mężczyźni czy kobiety? Bo to będzie inny komunikat.

Mężczyźni.

Jaki kanał byś dla nich wybrał do komunikacji?

Tak naprawdę, to zaatakowałbym wszystkie kanały, wszystkie bym przetestował, ale przez influencerów. Na przykład przez Roberta Karasia.

Nie za grubo? Myślisz, że dogadałbyś się z nim?

Tak, bo mój wspólnik go zna.

Ah, no dobra, jak go zna to zrobi, ale jak ktoś posłucha taki podcast i sobie pomyśli, że fajnie gadali, ja jestem niszem…

A, z tej perspektywy.

Tak, to jakby miał wymyślić…

Ale to i tak bym się skupił na influencerach niż na rekordzistów świata, ale takich lokalnych, którzy robią fajną robotę, mają duże zasięgi i tutaj mam na myśli takich triathlonistów, nawet amatorów. Jest taki trener, który prowadzi treningi przygotowania motorycznego dla koszykarzy. Tak patrzyłem na tych koszykarzy i spytałem, w której oni grają lidze i mówi, że wszyscy są z amatorskich i w Warszawie. Znalazł sobie taką niszę i to prowadzi – Hantle chyba i gary, coś takiego – jego fanpage, jakby ktoś chciał obczaić. I on sobie to znalazł i mówi, że jest mega bum. Wziął jednego chłopaka, drugiego i nagle poprawił się wyskok, koordynacja, lepiej grają i inni zobaczyli i też zaczęli do niego przychodzić na treningi. teraz prowadzi głównie Facebook, a na Instagram wrzuca relacje z meczów i treningów i on tak właśnie pozyskuje nowych ludzi – przez swoich klientów. Więc dzielenie się – i to jest piąty punkt mojej układanki, czyli dzielenie się właśnie efektami swojej pracy. Ja bym wziął swoich znajomych i zrobił podobnie. Znalazłabym znajomych, którzy chcieliby zacząć z triathlonie i dzieliłbym się efektami swojej pracy.

Czyli pokazujemy swój sukces przez pryzmat sukcesu podopiecznych.

Tak, którzy na przykład są naszymi znajomymi, ale odbiorca nie musi o tym wiedzieć, bo to nie ma znaczenia. Pomoże znajomemu, to i innym osobom.

Ile trzeba pokazać życia? Bo ja mam taką wizję tego, że gwiazdy wystarczy, że na Instagramie pokażą swoje życie i już mają fanów. tam się nic nie dzieje, ale wartością jest to, żeby zobaczyć jak żyje gwiazda. Ile trener ma pokazać siebie, swego życia, żeby to było ze smakiem. Albo co ma pokazywać, żeby nie przesadzić?

Tyle, żeby dobrze się z tym czuł – to jest moja pierwsza zasada i polecam to. jeśli dobrze się czujesz, lubisz pokazywać swoje życie prywatne to czemu masz tego nie robić, jeśli jest to w balansie z merytoryką i wiedzą? Na pewno nie więcej życia prywatnego niż wartości. Tu bym też wrócił do punktu – jaką wartość da to, że ja wrzucę swoje selfie. jak ktoś stwierdzi, że to zmotywuje i taki będzie feedback, to okej, ale my raczej staramy się przemycać tą wartość i raz na jakiś czas jakieś tam zdjęcia z wakacji, ale też nawiązanie do sportu.

Powiedziałeś dobrą rzecz, o wakacjach. Irytują mnie osoby, którzy pokazują tylko wakacje. To jest hardkor. Cały rok nic, żadnego postu, a nagle patrzę, że wyjechał do Zanzibaru i teraz jest królem Instagrama.

Tak, dwa tygodnie i potem cisza przez rok [śmiech]. Ja jestem zdania, że może coś wrzucić z życia prywatnego.

A ty masz Facebooka prywatnego?

Nie, Instagram Train Movement to jest mój profil, jak zejdziesz na sam dół to to zresztą zobaczysz [śmiech]. Chciałem wykorzystać już tą grupę i nie zaczynać od zera, a stwierdziłem, że to z ta marką wiąże przyszłość.

To jak ty pozyskujesz klientów do konsultacji? Robisz to tylko wyłącznie na bazie Train Movement i trenerów czy masz też osoby, które nie są z Train Movement i nie zarabiają dla ciebie dochodu pasywnego, tylko są poza tą strukturą?

Tak, ale to są osoby z rekomendacji już, że ktoś o mnie wspomniał, z kimś współpracował… Ja nie promuję swoich usług więc…

Czyli tu pierwszy raz?

Tak, pierwszy raz, więc przyjdźcie do mnie, to wyniesiemy was na wyższy poziom. Bardziej konsultacje, na stałe nie prowadzę już trenerów, bo nie mam czasu i mam inne priorytety.

Ja lubię takie przysłowie chińskie – jak nie masz czasu, znaczy, że musisz dać sobie jeszcze jedno zadanie i wtedy znajdziesz czas.

Zgadzam się [śmiech].

To tak jak z dzieckiem, ludzie mówią, że nie mają czasu, ma się tysiąc obowiązków, a dalej robi się to samo.

Nie lubię też zdania “nie mam czasu”, bo każdy w dzisiejszych czasach nie ma czasu i każdy jest zarobiony.

Z czego ma się uczyć trener?

Im więcej źródeł tym lepiej. Im więcej trenerów, tym lepiej. Ja zawsze podchodziłem do tego tak, że miałem kilku mentorów, był Kresley, Verstegen i z nich czerpałem taki core, potem jeszcze czytałem Magila.

To są same wielkie nazwiska, oni są daleko.

Tak, na ich wiedzy bazowałem, a jeśli chodzi o trenerów lokalnych, to wartością były kontakty. Ja jestem zdania, że jak chcesz się uczyć od najlepszych lub od osób, które podziwiasz, to odezwij się do nich, nie bój się, najwyżej nie odpisze. Pamiętam nasze pierwsze konferencje, że kurde, zrobiłoby się wywiad, ale wstydziłem się. Nikt nam nie odmówił z tych naszych trenerów, więc…

Na tej konferencji teraz nie było wszystkich osób. Super koncepcję zrobiłeś, z tym głosowaniem na osoby, które mają wystąpić na konferencji, bo to jest podwójna robota. Ludzie głosują, dowiadują się o konferencji i jeszcze mają to, co chcą. Wiedzą, co tam będzie, przez to, że było głosowanie, ale nie wszyscy z czołówki byli.

Tak, ale tylko mówiłem o wywiadach, które chciałem przeprowadzić. Może ze Stanów są, dlatego. Byliśmy u Boyle’a, Kresseya, Verstegena i Dana Johna, których bardzo ceniliśmy i każdy nam poświęcił czas. Troszkę może inna kultura i inne podejście. W Polsce nie każdy chce współpracować i to jest problem, to trzeba poprawić, bo we współpracy siła.

Tak naprawdę taka osoba nic nie traci. Przygotowanie do konferencji to jest maks 2 godziny, robią to, czym zajmują się na co dzień.

Tak, szczególnie, że my pozwalamy na promowanie własnych firm i tak dalej. Z jednym prelegentem się nie dogadaliśmy, bo taka kwota była taka, że musielibyśmy zebrać kasę wszystkich innych i od połowy sali.

A jak ta branża będzie wyglądać za kilka lat?

Przyszłość branży? Stety niestety część negatywnie do tego podchodzi, technologia przejmie dużą część rynku.

Że trzeba będzie mierzyć prędkość przysiadu – czy jest takie samo?

Nie, bardziej mówię o tym, ze ludzie lubią gadżety, każdy będzie z zegarkami, telefonami?

To źle?

Nie, część osób, tradycjonalistów, będzie mówić, że gdzie tradycyjny trening? technologia przejmie część rynku i na pewno część osób przekona się do usług online, z telewizora, z trenerem. To na pewno wejdzie, będzie się to rozwijać. Klientów nigdy nie zabraknie na żywo, oto się nie martwimy, pojawi się tylko inna grupa, bo te usługi online są tańsze. Nie uważam, że to jest złe…

Po co się rynek otwiera? Wystarczy znać angielski i już możesz mieć klienta everywhere.

Tak,wiemy jacy są trenerzy na żywo i jacy są online – wszędzie jest misz masz.

Na pewno usługa na żywo jest wyższa jakościowo od usługi online, bo obraz 2D, chyba że dojdziemy do opcji 3D i wtedy będzie już inaczej. Ja będę widział tego kogoś na poziomie jakiegoś hologramu, to wtedy już dużo będę widzieć.

Wirtualny trening też jest przyszłością i na pewno wejdzie. Ale dobre pytanie. Też dla trenerów wskazówka – lubię czytać, śledzić przedsiębiorców, którzy działają i Jeff Bezos fajne ma podejście i co kwartał mają jakieś wyniki z giełdy i ostatnio mu gratulowali wyników za kwartał i on się dziwił dlaczego teraz to robią, a on już 2 lata temu wiedział jakie będą wyniki.

Jest jedna kwestia – ja tego nie polecam nikomu i uważam, że błędem jest robienie biznes planu, bo pandemia i wszystko się sypie. To nie jest zła decyzja, ale człowiek ma taką naturę, że wybiera najlepszą. Decyzja zła robi się wtedy, jeżeli dostajesz nowe informacje, które zmieniają tą decyzję, która była wcześniej, więc biznes plan robi się kłopotliwy.

Tak, ale mówię bardziej o koncepcji. Elastyczność jest mega ważna, szczególnie jeśli chodzi o przedsiębiorców i trenerów, którzy prowadzą swój biznes. Nasza wizja na przykład, z tą edukacją online, która się rozwija była strzałem w dziesiątkę. Te pół roku, rok do przodu wyprzedziliśmy, nagraliśmy kursy online i kto wie, może kiedyś zrobi się Netflixa dla trenerów i proszę, była pandemia i wszystko skoczyło do góry. Teraz, pod pandemii, trochę się to wyrównało, ale jakby nie to, to nie wiadomo czy wszystko by tam hulało.

Dobra, to na pewno online, więcej cyfryzacji ogólnie i co jeszcze będzie przyszłością fitnessu i trenerów personalnych?

Interdyscyplinarność, lepsza współpraca w zespołach. To znaczy, że tutaj odsyłam do dietetyka, tu do fizjo i to będzie na pewno bardziej sprawne.

Tu trzeba jeszcze powiedzieć, że pracując w danej niszy szukamy kogoś z innej niszy, bo tu trzeba by było dodatkowych rzeczy.

Tak, musi być team, żeby fajnie współpracować z podopiecznymi i podchodzić do rozwoju całościowo.

Co jeszcze będzie przyszłością? Możesz powiedzieć, że nie chcesz nam zdradzić.

wszystkiego na pewno, ale mam nadzieję, że będzie praca online. Patrząc na swoją przyszłość, to trak siebie widzę.

Umiesz zarządzać zespołem z zewnątrz online?

Uczę się tego, nie jest to łatwe, ale mam nadzieję, że będzie to do zrobienia. W tamtym roku zrobiłem sobie testy, byłem trzy miesiące na Teneryfach i da się tak pracować, był backup. Jest to fana opcja, że możesz pracować z każdego zakątka świat i lokalizacja cię nie ogranicza. Mnie jara wolność, więc dążę do tego, żeby być na tyle wolnym, żeby pracować z miejsca, gdzie mi się chce.

I tyle czasu, ile się chce.

Dokładnie.

To jeszcze mam takie pytanko – bo ci twoi trenerzy pracują pod twój movement gdzie mówimy, że marka sprzedaje, korporacje zaczynają być mniej ważne, nawet Bezos pokazuje, że on Amazon… Dlaczego Coca Coli nie znamy? Jak wizja ci się bardziej podoba? Amazon z szefem czy taka Coca Cola?

Jednak z szefem i tak jak powiedziałeś – u nas wygrywa współpraca, bo mimo że trenerzy pracują dla nas, to każdy ma swoją markę osobistą.

Czyli zrzeszasz. Spółdzielnia pracy [śmiech].

Tak i to jest win win, bo zauważyłem, że większość naszych szkoleniowców jest na tyle ambitna, że nie dałoby rady utrzymać ich pod naszą brand. My nigdy nie ograniczyliśmy nikogo. Z Krzyśkiem, od samego początku, jak prowadziliśmy rozmowę powiedział, że on musi mieć wolność, jak będzie jakaś inna konferencja i szkolenie i on tez chce tam wystąpić i nie mieć żadnych takich ograniczeń. Nigdy szkoleniowców nie ograniczamy.

Krzysiek prowadzi u ciebie trening medyczny, a co byś zrobił, gdyby on zaczął prowadzić taki sam trening medyczny tylko obok?

Nie, jeśli chodzi o takie konkurencyjne zapisy to mamy, że nie możesz powielać programu naszego. Nie ograniczamy jak ktoś chce się rozwijać, ale jak ktoś chce nas robić po rogach, to ograniczamy.

Tak, musiałem to doprecyzować.

Sprzedaż jako marka mamy lepszą, niż chłopaki indywidualnie, więc to oni bardziej by zyskali. Oni nam dają wartość merytoryczną i doświadczenie, my im dajemy klientów, kursantów i wszyscy są zadowoleni.

I jest taka praca, której nikt nie widzi, czyli faktura, papierologia…

Tak, ludzie nie są tego świadomi, ale żadne szkolenia samo się nie sprzeda. Nie jest tak, że weźmiesz największą gwiazdę w Polsce i to ci się sprzeda.

Albo pójdzie tylko jedna edycja.

Albo tak.

Tak i potem zaczyna się wyciszać, dużo takich szkoleń widziałem.

3 edycje i do domu. A właśnie, ja mam pytanie do ciebie. Jakie kanały śledzisz jako fizjo w Polsce. Masz takich, których lubisz oglądać?

Trochę się też przebranżowiłem, więc fizjo tak, ale bardziej patrzę co marketingowo oni robią. Piotrek Piaskowski – ja dużo wklejam o jego kolanie na swoim Instagramie, on dobrze to prowadzi, ale ma jedno ułatwienie – jego dziewczyna jest fotografem, To strasznie robi robotę, u niego jest to ładne, smaczne, jest dużo tego dużo. On pozuje, ktoś robi zdjęcia i wszyscy są szczęśliwi.

Ja właśnie zacząłem scrollować, fajne zdjęcia i już wiem dlaczego.

Tak, dużo jest takich osób. Jest taka pani fizjoterapeutka i jej mąż też jest fotografem. On nie mają problemu, że coś im się powiela na koncie i my się teraz trochę rozdzieliliśmy z żoną, bo ona roni kontent bardziej do ludzi, a ja robię bardziej ten kontent marketingowy, fizjoterapeutyczny, marketing w terapii – nazwijmy to tak. Moim zdaniem jest tak, że albo kogoś nie znam i ktoś robi taki marketing albo jest ktoś taki, który mówi o rzeczach, które są u trenerów.

Tak, ja też śledzę tak samo, jak ty, więc fajnie, że się spotkaliśmy i porozmawialiśmy. Ja też obserwuje fizjo bardziej pod kątem marketingowym, bo dobrze zawsze czegoś się dowiedzieć, to chłopaki z Projekt Masaż coś teraz zmienili i fajnie oni to prowadzą.

Teraz ten projekt się nazywa chyba Neuro Projekt.

Metodycznie różne są opinie, ja…

Ja nie komentuję metodyki, nie o to chodzi.

Tak, ale marketingowo bardzo fajnie to wygląda.

Tak, założenie tej społeczności, którą oni mają to jest marzenie każdego. Ich marketing tak samo. To jest cały Acus. Acus ma szkolenia, sklep, online, wszystko. jest społeczność ludzi i każdemu to życzę, że wszyscy za nimi idą i nie patrzą na nic.

W każdym z tych brandów, o których rozmawiamy jest taki ukryty bohater, w Projekcie Masaż jest też chłopak, który filmuje wszystko.

Tak, uczył się tego na nich, teraz to wygląda pro i tak, wszędzie chyba musi byc ten cichy bohater.

I tego nie wspomnieliśmy, ale oprócz tego, że priorytetem jest, żeby dać fanom wartość, to ta wartość musi mieć dobry charakter.

Są firmy, które tej wartości nie mają, a są gigantyczne. Jest głupie zdjęcie, mega nieprofesjonalne… Nie jest rozmazane, ale nie ma miss piękności, a to kanał, który ma 15 tysięcy obserwatorów.

To ciekawe ile by było, jakbyś to poprawił.

Moje nie rośnie szybko, ale rośnie, Karoliny rośnie szybko, bo jest perfekcyjnie idealne. One dużo czasu spędza na projektowaniu, a kontent jest prosty. Budowanie tego wizerunku zajmuje mnóstwo czasu.

Jeśli chodzi o sprzedaż na Facebooku, to cały czas najlepiej tam sprzedaje i powiem ci, że jakoś przekłada się na sprzedaż i na wyniki. Dbamy więc o tą jakość i kluczem jest też wszechstronność.

Tak, żeby nikogo nie zamknąć. To, że ktoś nie ma dobrego zdjęcia, nie znaczy, że nie ma dobrej wartości.

Żeby zmotywować trenerów i fizjo do działania, to na pewno jest fakt, że nawet największe brandy w Polsce kręcą reklamy Iphonami.

Jest nawet takie konto na Instagramie, które tego uczy.

Więc naprawdę można zdziałać cuda.

Dobra, jakieś przesłanie na koniec?

Trzeba działać, nie ma co marudzić.

Czyli nie lenimy się i uznajcie Instagram jako swoją pracę.

Tak i ode mnie, jeśli chodzi o budowanie marki, to testowanie jest kluczem. My możemy wam powiedzieć jedno, ale dopóki nie przetestujecie, to się nie przekonacie.

My działamy na gigantycznym rynku warszawskim i Polskim, więc konkurencja jest wysoka. Moim gościem był dzisiaj…

Piotr Czajkowski.

Dziękuję ci bardzo, było mi miło i zapraszam wszystkich do słuchania podcastów na Spotify, na YouTubie. Jeżeli wyczułeś w tym chociaż trochę wartości, to oznacz Train Movement i Michał Dachowski fizjo i pokaż, że wysłuchałeś tego podcastu do końca, bo z wartością też nie warto się kryć i nie warto chować tego tylko dla siebie, więc pokaż to innym. Do zobaczenia w kolejnym odcinku z serii #DachowskiPyta.

O czym usłyszysz w tym odcinku podcastu?

  • 2 : 05 - Czym różni się rynek fitness w Polsce i w Hiszpanii?
  • 4 : 54 - Szkolenia Train Movement- czym się wyróżniają?
  • 8 : 25 - Od treningu do marketingu
  • 12 : 06 - Czy trening może być darmowy?
  • 16 : 22 - Kim jest lojalny klient?
  • 18 : 58 - Czy trener może dobrze wyglądać?
  • 24 : 57 - Prawidłowe wzorce ruchowe- obowiązkowe dla każdego?
  • 33 : 52 - Baseball czy koszykówka?
  • 37 : 34 - Czy specjaliści powinni współpracować?
  • 41 : 23 - Czy dochód pasywny istnieje?
  • 48 : 30 - Dlaczego nauka online nie jest wystarczająca?
  • 50 : 33 - Jak pozyskiwać klientów?
  • 57 : 26 - Jak znaleźć swoją niszę?
  • 67 : 51 - Skąd czerpać wiedzę?
  • 77 : 33 - Jak branża fitness będzie wyglądać za kilka lat?
  • 81 : 28 - Jakie kanały warto obserwować?